Defibrylacja w Hollywood, czyli filmowe mity dotyczące resuscytacji

Wszyscy znamy ten moment w filmie, w którym stan pacjent zaczyna się pogarszać. Kamera w zbliżeniu pokazuje kardiomonitor, a na nim złowrogą linię zapisu pracy serca (dramatyczna muzyka). Linia zaczyna się wypłaszczać, a dźwięk znanego pikania aparatury medycznej staje się jednostajny i wibruje nam w uszach. Pacjent umiera. Ktoś biegnie po defibrylator, ktoś uciska klatkę piersiową, ktoś krzyczy “odsunąć się” i następuje defibrylacja. Wraca miarowe pikanie, akcja serca powróciła, pacjent przeżył!  A my jak zahipnotyzowani nerwowo przełykamy ślinę.

Mit 1: ładuj prądem w asystolię!

Robiąc stop-klatki w tej szpitalnej scenie, zauważymy jeszcze kilka innych rzeczy, które nie powinny mieć miejsca: żel rozcierany między dwoma łyżkami defibrylatora oraz podskakujące pod sam sufit ciało pacjenta. Ale najgorsza w tym wszystkim jest defibrylacja asystolii. Jeżeli EKG na kardiomonitorze pokazuje płaską linię (tzw. asystolię), to defibrylacja może wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Podczas udzielania realnej pomocy w takiej sytuacji ratownicy skupiają się na RKO oraz podawaniu leków. Defibrylator służy do przywrócenia bijącemu sercu właściwego rytmu, jeżeli go nie ma – przywraca go uciskanie klatki piersiowej. Oto byliśmy świadkami pierwszego z mitów dotyczących filmowej defibrylacji. 

Mit 2: autodefibrylacja

Jak śmiercionośna może być gra w karty dowiaduje się James Bond w filmie “Casino Royale”. Podczas (jak się okazuje) śmiertelnie zaciętego pokera zostaje otruty naparstnicą, która powoduje zaburzenia akcji serca superagenta. Na szczęście w swoim samochodzie ma zarówno defibrylator AED, jak i odtrutkę na naparstnicę. I ma siłę wszystko to sobie zaaplikować, wziąć się w garść i grać dalej. Oto byliśmy świadkami cudu autodefibrylacji.

Mit 3: adrenaliną prosto w serce

Jak powszechnie wiadomo (chociaż wiedza ta skutecznie omija scenarzystów) adrenalinę podaję się podczas resuscytacji, napadzie astmy oraz w anafilaksji. W pierwszym przypadku adrenalina wędruje drogą dożylną, w drugim i trzecim strzykawkę wbijamy w mięsień. Żadna szkoła medyczna nie uczy o podawaniu adrenaliny bezpośrednio do mięśnia sercowego. Jednak szkoła filmowa rządzi się innymi prawami. I tak w Pulp Fiction Vincent wbija adrenalinę prosto w serce Mii. Która (oczywiście) od razu zrywa się na równe nogi.

 

Mit 4: szybka śmierć

Wiemy już doskonale, że film musi trzymać nas w napięciu i bądźmy szczerzy, że nawet najbardziej zacięta akcja ratunkowa, jeżeli będzie trwała pół godziny – pokona widza. I dlatego też często jesteśmy świadkami intensywnych, pełnych emocji akcji resuscytacyjnych, które trwają… kilkanaście albo kilkadziesiąt sekund. I w zależności, czy scenarzyści założyli dalszy ciąg losów bohatera, filmowy lekarz woła: “mamy go!”, albo: “zgon pacjenta, godzina 11”. Można by pomyśleć, że dłuższe prowadzenie resuscytacji nie ma sensu, tymczasem RKO to ciężka i często długa walka o życie. 

Podsumowując

Jak widzicie, nie warto wierzyć we wszystko, co wyświetla się na srebrnym ekranie. Większość zabiegów medycznych, które wykonuje Doktor House lub Burski są prawidłowe, jednak diabeł tkwi w szczegółach. 

Patrycja_Psuj

Autor

Patrycja Psuj

Dusza podróżnika, która nie usiedzi. Walczy dzielnie, aby pogodzić pracę jako product marketing manager, project manager, ratownik medyczny, psycholog oraz wykładowca akademicki. Fanka Gwiezdnych Wojen i Star Treka. W wolnych chwilach bloguje.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.



Dołącz do programu

Pobierz przykładowy wniosek

Wypełnij dane a otrzymasz dodatkowo poradnik