Pierwsza pomoc w stanach nagłych

Pierwsza pomoc w stanach nagłych

Kojarzycie to uczucie, gdy zapowiadająca się pogoda jest tak mieszana, że nie wiecie, co koniec końców zabrać? Taka sama sytuacja może przydarzyć się w kontekście apteczki – co mi będzie potrzebne, co warto zabrać, co się może stać? Pozorny zawsze ubezpieczony, dlatego właśnie mamy dla Was apteczkę modułową Stany Nagłe z modułu TraumaKit!

Mamy coś dobrego!

Wybierając się w jakąkolwiek podróż ze znajomymi czy rodziną, niestety nie zawsze możemy wiedzieć albo być świadomi tego, że ktoś choruje np. na cukrzyce, astmę czy epilepsje. Osoba chora, która jest świadoma swojej choroby, zawsze powinna mieć przy sobie niezbędne leki, które zostały jej przypisane przez lekarza. Życie bywa jednak bardzo przewrotne i możemy znaleźć się w momencie, gdy osoba z cukrzycą dozna gwałtownego spadku cukru we krwi. Są produkty, które można w takim momencie podać w celu szybkiego podniesienia cukru. 

Medycyna znalazła jednak sposób na jeszcze szybsze podniesienie cukru we krwi, poprzez małe tabletki dla cukrzyków. Tabletki dla cukrzyków Glukoza Dextro Energy Classic pozwalają na dwukrotnie szybsze podniesienie cukru niż przykładowe zjedzenie banana. W apteczce Stany Nagłe zawarliśmy jedno opakowanie tabletek Glukoza Dextro Energy, gdyby Tobie lub komuś z Twojego otoczenia niespodziewanie spadł cukier we krwi.

Wybierając się w mniejszą lub większą podróż, posiadanie takiej apteczki w plecaku czy torbie, może okazać się przydatne nie tylko w przypadku nagłego stanu kogoś z naszych bliskich, ale również, jeżeli zauważymy, że ktoś z przechodniów, pasażerów komunikacji miejskiej czy osoba czekająca obok nas na tramwaj poprosi nas o pomoc. 

Zimno ciepło

Klimat w naszym kraju potrafi zaskakiwać, przyznacie sami – śnieżyce w kwietniu, bardzo mroźne lub całkiem ciepłe zimy, deszczowe i nieprzyjemne lata albo ukrop i żar lejący się z nieba. Bywa różnie, a przez to również różnie bywa z nami. Każdy z nas inaczej może reagować na zastaną temperaturę. Brak czapki jednego dnia, może doprowadzić nas do porządnego przegrzania, a brak rękawiczek czasem do odmrożenia pierwszego stopnia.

W apteczce modułowej Stany Nagłe zamieściliśmy ogrzewacz do rąk Hot Pack, jeżeli ktoś potrzebuje się rozgrzać – nie tylko zimą w górach, ale w każdym momencie, gdy poczujemy, że zaczynamy się wychładzać. Ogrzewacze Hot Pack to niewielkie saszetki, które w bardzo szybki i łatwy sposób można aktywować, bo wystarczy wyłącznie porządnie wstrząsnąć. Taka niewielka saszetka działa do 6 godzin. Sprawdza się w ekstremalnych warunkach, ale pomoże również przetrwać długie wędrówki na mrozie lub niekomfortowe temperaturowe sytuacje. Saszetkę ogrzewającą można wsadzić do rękawiczek albo skarpetek. 

Dla przeciwwagi, gdyby komuś było za gorąco albo czuje przegrzanie, w apteczce zawarliśmy również zimny okład Cold Pack. Taka mała żelowa „poduszka” przyda się nie tylko do ochładzania nas, gdy doznamy przegrzania, ale również sprawdzi się przy obrzęku czy skręceniu, aby tymczasowo załagodzić ból (w drodze na pogotowie). Jest to alternatywa dla okładu z lodu. Dzięki swoim właściwościom nawet po zamrożeniu w –20 Co, kompres pozostaje miękki. Okład Cold Pack można stosować wielorazowo, więc nie trzeba go wymieniać po każdym użyciu – wystarczy umyć, osuszyć i ponownie schłodzić.

 

Coś mi wpadło do oka

Zdarzyć się może, że coś wpadnie nam do oka. I nie mówię tu o rzęsie, a o czymś bardziej nieprzyjemnym i uciążliwym. Powiedzmy sobie szczerze – oczy są wrażliwe. Piach, pył, gazy, chemikalia unoszące się w powietrzu. Nie każde z tych rzeczy można spotkać na wycieczce czy w podróży, ale możemy się z nimi spotkać w domu lub zakładzie pracy. Żeby nie sprawiać więcej bólu, cierpienia czy nadprogramowej paniki spowodowanej wkładaniem palca do oka, zamieściliśmy w module Stany Nagłe płuczkę do oczu, która umożliwi przemycie oka specjalną solą fizjologiczną, bezpieczną dla naszych oczu. 

A jeżeli dojdzie do poważniejszego wypadku i potrzebna będzie konsultacja z lekarzem – w apteczce znajdziecie opatrunek na oko, które pozwoli na odizolowanie oka od kolejnych zanieczyszczeń czy działania światła słonecznego. 

 

Niesamowity worek

Wypadki chodzą po ludziach, to już wiemy. W każdym z nas siedzi niezdara, która coś przypadkowo stłucze, zsunie, przewali. Zdarza się. Czy pamiętacie może, jak Monika z serialu „Przyjaciele” upuściła nóż tak, że amputowała Chandlerowi palec? W pośpiechu (uwaga – spoiler!) spakowali do torebki z lodem kawałek marchewki zamiast małego palca Chandlera. 

Zaoszczędziliśmy Wam nieco stresu, dodając do modułu Stany Nagłe worek ze szczelnym zamknięciem, w który można szczelnie zamknąć amputowaną część (ciała) i bezpiecznie przewieść ją do szpitala. U „Przyjaciół” zadziałał najpewniej stres, panika i niewiedza „co mam teraz robić”, więc zamiast palca kawałek marchewki został schowany do torebki z lodem. 

W przypadku odciętej części lub całej kończyny pamiętajcie, aby znaleźć amputowaną część i owinąć ją czystym, jałowym opatrunkiem. Następnie do worka z zamknięciem wlać zimną wodę i dodać kilka kostek lodu i tam umieścić odciętą część. Pamiętajcie, że nie zależy nam na zamrożeniu amputowanej części a na schładzaniu jej.

Przykład z serialu idealnie pokazuje, że taki wypadek również może zdarzyć się w domu. W rzeczy samej – dom jest bardzo częstym miejscem wielu różnych wypadków, dlatego warto mieć apteczkę Stany Nagłe również w domu!

 

Światełko w ciemności

Światło chemiczne, znane również jako lightstick to nie tylko idealna rzecz na futurystyczne imprezy, ale również w stanie nagłym. Jest ciemno, latarka kończy powoli swoją pracę, o telefonie już nie wspominając – trzymamy ostatki baterii, na kontakt z pomocą. Jeżeli mamy poszkodowanego, którym musimy się zaopiekować, będziemy się skupiać na nim, a nie sygnalizacji, gdzie się dokładnie znajdujemy. Światło chemiczne ułatwia szukanie lokalizacji przez służby ratownicze, ponieważ jest widoczne z wielu kilometrów. 

Ponadto takie światełko jest wodoodporne i świeci niezależnie od okoliczności, w jakich się znajdujemy przez ok. 12 godzin. Uruchomienie go jest również proste – może zrobić to każdy w każdych warunkach. Światła chemiczne mają bardzo duże zastosowanie w ratownictwie. Warto mieć je w swojej apteczce, zwłaszcza jeżeli wybieramy się do lasu lub na nieznane tereny nocą. W module Stany Nagłe to obowiązkowa pozycja!

W domu, w pracy, na wycieczce czy na leśnej przygodzie – moduł Stany Nagłe odnajdzie się idealnie. Przygotowany na każde warunki powiada to, o czym my przygotowując się na wyjście, mogliśmy zapomnieć. Nie wiemy, jaki nas dopadnie stan nagły. Dlatego lepiej dmuchać na zimne!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Pierwsza pomoc – jakie są obowiązki pracodawcy?

Pierwsza pomoc - jakie są obowiązki pracodawcy?

Bezpieczeństwo w pracy to nie tylko zapewnienie odpowiedniego oznaczenia, umieszczenia gaśnicy czy apteczki. To również umiejętności, przeszkolenie i sprzęt, który powinien zapewnić pracodawca. Aspekty prawne bardzo różnią się od realiów, które możemy spotkać – często chodzi o niepraktyczne aspekty prawne, które nie do końca dbają o faktyczne bezpieczeństwo. 

Czy ktoś umie udzielić pierwszej pomocy?

Pracujemy w biurze. Mamy świadomość tego, że gdzieś na piętrze znajduje się mała tabliczka z czerwonym krzyżykiem, która sygnalizuje, że tutaj znajduje się apteczka. Co w niej jest? W sumie to nie wiadomo. Kto umie się nią posłużyć? Też nie jest to jasno określone. Na tym kończy się prawny obowiązek, chociaż nie chronią naszego życia w nagłych przypadkach. Jak zatem dobrze przygotować się do podniesienia bezpieczeństwa w biurze lub innym miejscu pracy? 

Przede wszystkim należy zadbać o umiejętności, przeszkalając wyznaczone osoby do udzielania pierwszej pomocy. Według prawa w pracy powinna znajdować się jedna taka osoba, ale w momencie posiadania kilku piętrowego biura, może być to za mało. Im więcej osób będzie umiało udzielać pierwszej pomocy, tym będziemy mogli czuć się bezpieczniej, dlatego dobrą praktyką może być wyznaczenie osoby na każdym piętrze lub w każdym dziale, które zostaną kompleksowo przeszkolone z zakresu podstawowej pierwszej pomocy. 

Gdzie podziały się plastry?

Regulacji prawnych dotyczących apteczki również nie ma. Tworząc apteczki, przeważnie korzystamy z niemieckich norm określanych jako DIN. Są to jednak dla nas luźne wytyczne, które są bardziej pomocnicze. Apteczka w miejscu pracy powinna być jednak praktyczna – powinna sprawdzić się przy każdym możliwym urazie, który może pojawić się nagle i nieoczekiwanie. 

Sami my nie wiemy, co się może wydarzyć: komuś może lecieć krew z nosa, ktoś feralnie przetnie się nożem albo kawałkiem plastiku, a ktoś inny może zostać porażony prądem i będziemy potrzebowali opatrzeć poparzone miejsca. Jeszcze innym razem ktoś może doświadczyć nagłego zatrzymania krążenia i potrzebna będzie resuscytacja i defibrylator. Dużo tego, prawda? W tym szaleństwie jest metoda! Można zainwestować w jedną dużą apteczkę, w której będzie znajdować się wszystko, a można również skorzystać z apteczek modułowych TRAUMAKIT, które przygotowane są na poszczególne wypadki, dzięki czemu zawierają wszystko, co będzie niezbędne np. do zatamowania krwotoku. 

Dobrą praktyką jest również posiadanie defibrylatora w biurze lub zakładzie pracy. AED jest niezbędne przy udzielaniu pierwszej pomocy u osoby z nagłym zatrzymaniem krążenia. Taki sprzęt powinien znajdować się w ogólnym, łatwo dostępnym miejscu, o którym będą poinformowani wszyscy pracownicy, ale i nie tylko – jeśli w naszym biurze przyjmujemy np. partnerów biznesowych dobrze, aby sprzęt był tak rzucający się w oczy, aby osoba, która zagościła do nas po raz pierwszy, również z łatwością trafiła po sprzęt. 

 

Tytuł maila: pierwsza pomoc!

Sprzęt i umiejętności to podstawa w miejscu pracy. Pomimo codziennego pędu, można zwolnić i zorganizować coś, co przyda się każdemu. SafetyDay to coraz popularniejsze wśród różnych – małych i dużych – firm praktyka. Często jest to dzień lub cały tydzień poświęcony rozmowom, warsztatom, a nawet szkoleniom pracowników z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Takie akcje są wewnętrznymi inicjatywami, wychodzących od kadry lub od samych pracowników. W końcu – pierwsza pomoc jest dziecinnie prosta, a przydać może się w każdej chwili!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Segregacja medyczna – czym jest?

Segregacja medyczna - czym jest?

Wypadki, jak dobrze wiemy, mogą zdarzyć się wszędzie. Może zaistnieć również sytuacja, gdy poszkodowanych będzie więcej niż osób mogących udzielić pierwszej pomocy. Dzisiaj powiemy sobie nieco więcej na temat tego, czy jest segregacja medyczna, kiedy i gdzie może zostać zastosowana oraz jak można przygotować się na tego typu zdarzenia.

Czym jest w ogóle segregacja medyczna?

Segregacja medyczna jest działaniem, które stosowane jest w ratownictwie medycznym na całym świecie. Jest on uskuteczniany, gdy mamy do czynienia nie tylko z wypadkiem masowym, ale przede wszystkim, gdy poszkodowanych jest więcej niż ilość środków, czyli osób, które udzielają pierwszej pomocy. Poprzez segregacje medyczną mamy doprowadzić do sytuacji, aby jak najwięcej osób zostało uratowanych. 

Zadacie sobie pytanie, gdzie lub kiedy może dojść do takiej sytuacji w codziennym życiu. Jeżeli wędrujemy sobie ze znajomymi i nasza trójka napotka większą grupę np. pięcioosobową, której członkowie są w złym stanie, mają obrażenia, a tylko jedna osoba jest przytomna, możemy powiedzieć, że w takiej sytuacji zastosujemy segregacje medyczną.

Na świecie funkcjonuje kilka systemów, które stosuje się podczas segregacji medycznej. W Polsce nie ma przepisów mówiących o tym, który z systemów trzeba stosować. Najczęściej wykorzystywanym systemem w naszym ratownictwie jest System Start lub SYSTEM JumpSTART. Jaka jest między nimi różnica?

System START polega na prostej segregacji i szybkim leczeniu. Z założenia ocena poszkodowanego nie powinna trwać dłużej niż 30 sekund, a przez ocenę mówimy tu o tym, czy:

  • poszkodowany chodzi?
  • jeżeli nie chodzi czy oddycha?
  • jeżeli oddycha (8 – 30/min), oceniamy krążenie
  • jeżeli tętno jest obecne, czy spełnia proste polecenia

Względem odpowiedzi TAK/NIE nadawane są oznaczenia poszkodowanych, które wskazują na priorytet poszkodowanego: 

  • Czerwony oznacza pomoc priorytetową, transport w pierwszej kolejności, a szanse poszkodowany ma szanse na przeżycie przy podjęciu szybkich i odpowiednich działań medycznych
  • Żółty oznacza pomoc pilną, obrażenia poszkodowanego potrzebują pomocy, ale ich opóźnienie nie zagrozi ich życiu, leczenie powinno nastąpić jak najszybciej, ale czas zgłoszenia od wypadku nie powinien przekraczać 24 godzin
  • Zielony oznacza najniższy priorytet, czyli poszkodowany z najmniejszymi obrażeniami, które mogą nie wymagać hospitalizacji a jedynie pomocy
  • Czarny oznacza najniższy priorytet i jest przypisywany osobie, która prawdopodobnie nie jest do uratowania w danej sytuacji

System JumpStart powstał w oparciu o System START, jednak on w specyfice ma podłoże pediatryczne, skupiające się na mniejszych pacjentach.

Nietypowa apteczka w segregacji medycznej

Tak jak wspominałam na początku, segregacja medyczna może nastąpić nie tylko w przypadku masowego wypadku samochodowego, ale może mieć ona miejsce również, gdy dom wielorodzinny stanął w płomieniach, a poszkodowanymi są mieszkańcy budynku. Możemy mieć do czynienia z segregacją w przypadku ataku w metrze, czy na wycieczce, napotykając na grupę poszkodowanych. 

Wracając więc do feralnych podróżników. Na nas trzech mamy aż pięciu poszkodowanych. Co więc robić, aby jak najwięcej z nich udało się uratować? Przede wszystkim trzeba ocenić ich stan. Mając apteczkę modułową TRAUMAKIT Triaż, możemy to zrobić łatwo i sprawnie, ponieważ znajdziemy w niej opaski segregacyjne, dzięki którym oznaczymy stopień priorytetu w udzielaniu pomocy, zawieszki na szyje poszkodowanych, w których będziemy mogli opisać, co się dzieje z poszkodowanym, karty segregacyjne, w których opiszemy wszystkie objawy i podstawowe informacje o poszkodowanym, ale także instrukcje Systemu JumpSTART. Sprawnie sprawdzając poszkodowanym i nadając im priorytety w udzielaniu pomocy, jesteśmy w stanie uratować jak najwięcej poszkodowanych, a nasze informacje, które zebraliśmy podczas wywiadu lub oceny, możemy przekazać dyspozytorowi numeru alarmowego, a także ratownikom, którzy przyjadą na miejsce, co może bardzo ułatwić ich pracę.

Nie ma momentu, kiedy moduł Triaż nie byłby potrzebny. Taka sytuacja może zdarzyć się wszędzie. Wiemy lub zdajemy sobie sprawę, jak stresujące może być udzielanie pierwszej pomocy jednej osobie a co dopiero kilku! Spokojna głowa – właśnie po to moduł Triaż pozwoli nam na opanowanie sytuacji i uratowanie jak najwięcej ludzi!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Zostawić serce na ziemi – dawca narządów

Zostawić serce na ziemi - dawca narządów

Temat transplantologii jest ciężki i rzadko poruszany, w końcu nikt nie lubi rozmawiać o śmierci – nie tylko naszych bliskich. Jest on jednak obecny, a my prędzej czy później będziemy mieć możliwość starcia się z nim. Podejdźmy do tego dzisiaj na chłodno, bez emocji, na spokojnie. Przedstawimy najważniejsze informacje, o których nawet mogliście nie wiedzieć.

Śmierć nie zawsze oznacza zgon

Czytając o transplantologii, możemy zderzyć się z pojęciem śmierci mózgu oraz śmierci klinicznej. O śmierci klinicznej mówimy w przypadku, gdy u człowieka zanikają oznaki życia, np. bicie serca, oddech, krążenie, ale mózg wciąż jest aktywny. Chociaż ciało nie jest już aktywne, mózg wciąż pracuje. Istnieje możliwość reanimacji, która udzielana jest natychmiastowo – przywrócenie do czynności życiowych jest możliwe przez pierwsze 4 minuty. Dłuższy czas bez dostępu do tlenu dla układu nerwowego, doprowadza do obumierania komórek kory mózgowej. 

Śmierć mózgu jest śmiercią z człowieka, gdzie całkowicie ustępuje funkcjonowanie mózgu, ale niektóre nasze organy mogą jeszcze funkcjonować np. pomimo śmierci mózgowej, wciąż może pracować serce. Polskie prawo reguluje definicje śmierci jako śmierci mózgowej, a przepis ten obowiązuje od 2007 roku. W przypadku śmierci mózgu nie ma możliwości prowadzenia walki o życie poprzez reanimacje lub leczenie. 

Transplantacja w Polsce

Transplantacji narządów można się poddać nie tylko po śmierci, ale również za życia. Możemy zostać dawcą narządów, jeżeli wyrazimy na to zgodę, ale również, jeżeli nasze życie nie będzie narażone w ten sposób. Jednocześnie są to świadczenia nieodpłatne. Za życia możemy oddać do przeszczepu nerkę, segment wątroby czy szpik kostny. 

Większość narządów pobiera się jednak od osób zmarłych, ze stwierdzoną śmiercią mózgu, u których nie było już możliwości dalszego leczenia i walki o jej życie jak również, które nie wyraziły sprzeciwu za życia. 

Każdy z nas po śmierci jest potencjalnym dawcom organów – reguluje to polskie prawo, a dokładnie ustawa z dnia 1 lipca 2005 roku o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Lekarz informuje rodzinę lub osoby, pod których opieką był zmarły o śmierci i zamiarze pobrania narządów. 

Samo pobranie narządów do przeszczepu odbywa się poprzez operację chirurgiczną z należytym szacunkiem do zmarłego. Pobierane są jedynie zdrowe narządy, które wcześniej były przebadane pod kątem wykluczenia przekazania potencjalnej choroby biorcy przeszczepu. 

Istnieje możliwość sprzeciwu co do oddania narządów pośmiertnie. Reguluje to Oświadczenie Woli, która po wypełnieniu jest niezbędną informacją i należy mieć ją ze sobą, razem z dokumentami osobistymi, takimi jak dowód osobisty czy prawo jazdy. Oświadczenie Woli jest informacją, której nie trzeba nigdzie zgłaszać ani rejestrować – wystarczy, abyśmy mieli ją przy sobie lub poinformowali i przekazali takową naszej rodzinie, lub bliskim. Oświadczenie Woli można znaleźć na stronie poltransplant.org.pl/ow.html.

 

Pierwsza pomoc pośrednia

Choć jako ludzkość polecieliśmy w kosmos, stworzyliśmy wiele urządzeń ratujących życie, zajrzeliśmy pod mikroskop do bakterii czy wynaleźliśmy wiele leków i szczepionek, które poprawiły naszą jakość życia, nadal jedyną możliwością dla wielu chorych jest otrzymanie zdrowego narządu od osoby zmarłej. Krajowa lista oczekujących na przeszczep jest długa, a narządów do transplantacji nie ma wystarczająco dużo. 

Oczekuje się nie tylko na nerki, ale również na przeszczep wątroby, przeszczep serca, przeszczep twarzy, przeszczep płuc, przeszczep rogówki czy przeszczep trzustki. Dla wielu taki przeszczep jest potrzebny natychmiast, aby uratować jego życie. Oddanie takiej osobie organ do przeszczepu jest przykładem pierwszej pomocy. Choć nie udzielamy tej pomocy bezpośrednio a pośrednio, jest to działanie, które ma na celu uratowanie czyjegoś życie. 

Podsumowując

Może nie w taki sposób wyobrażamy sobie udzielanie pierwszej pomocy, ale w rzeczy samej – transplantologia jest pierwszą pomocą, choć nie udzielaną przez nas. Nie każdy superbohater nosi pelerynę, nie każdego super bohatera możesz znać, ale Ty również możesz nim zostać – Ty też możesz pomóc!

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Wsparcie psychiczne dla ratowników oraz osób udzielających pierwszej pomocy

Wsparcie psychiczne dla ratowników oraz osób udzielających pierwszej pomocy

W życiu niestety nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Często chcemy dobrze, a wychodzi zupełnie odwrotnie – niestety niezależnie od nas i naszych kompetencji. Być może zdarzyło Ci się kiedyś udzielić komuś pierwszej pomocy, ale nie przyniosła ona zamierzonych efektów. W takich momentach potrzeba czegoś więcej, niż poklepania po ramieniu. Szukamy rozmowy z kimś, kto pomoże nam się uporać z tym problemem. Czy istnieją jakieś ścieżki wsparcia psychicznego dla osób ratujących życie i zdrowie? Postaramy się odpowiedzieć na tą kwestię w tym artykule. 

Ogrom czynników stresujących

Bez względu na to, czy udzielamy pomocy innym zawodowo, czy dorywczo, np. w ramach działalności w jakiejś grupie ratowniczej lub stowarzyszeniu, jesteśmy narażeni na ogrom czynników, które powodują stres o niewyobrażalnej sile. Długie zmiany, braki personelu i odpowiedniego sprzętu, napięta atmosfera, nieudane reanimacje, problematyczni pacjenci, krzywda współpracownika – to zaledwie kropla w morzu wszystkich problemów, z jakimi borykają się na co dzień medycy oraz pozostali sympatycy ratownictwa medycznego. Jak się okazuje, problem jest naprawdę ogromny. 

Być może spora część ratowników nabawiła się już z tego wszystkiego zespołu stresu pourazowego (PTSD), a inni jeszcze resztkami sił dzielnie się trzymają, by zbytnio nie dostać do głowy po tych wszystkich traumatycznych przeżyciach, których mieli okazję doznać. 

Poklepanie po plecach i “będzie dobrze” nie wystarczą…

Skala problemu i to, jak ciężko uporać się z trudnymi wydarzeniami oraz stresem, także tym pourazowym, przerastają najśmielsze oczekiwania. Zdecydowana większość personelu medycznego oraz osób, które stały się świadkiem zdarzenia, może tylko liczyć na wsparcie wśród najbliższych, które często ogranicza się do poklepania po ramieniu i krótkiej formułki, co wcale nie przynosi upragnionej ulgi. 

Oczywiście nie możemy ich winić za to, że nie potrafią postawić się w naszej sytuacji, w końcu ratownicze środowisko to ciężki kawałek chleba. Jednak mimo tego, że są z nami i próbują, jak tylko mogą, istnieje potrzeba czegoś więcej – wsparcia u specjalisty, który przez wiele lat uczył się, by właśnie w takich sytuacjach pomagać, przede wszystkim obiektywnie, bezstronnie i profesjonalnie. 

Możliwości jest kilka

Wsparcia psychicznego możemy szukać w naprawdę wielu miejscach. Istnieją wszelkiego rodzaju grupy wsparcia dla osób, które na co dzień ratują życie i zdrowie. Możemy odwiedzić również psychologa lub psychoterapeutę, aby porozmawiać z nimi o naszych problemach i zmartwieniach. 

Jeśli uważamy, że nasz problem jest trochę bardziej złożony, warto odwiedzić psychiatrę w celu postawienia diagnozy i rozpoczęcia leczenia. W końcu problemy psychiczne, w tym także zespół stresu pourazowego, to żaden wstyd, a ogromnym osiągnięciem jest przyznanie się przed sobą do nich i rozpoczęcie jakichkolwiek działań w kierunku lepszego jutra. 

Brak finansowania pomocy psychologicznej

Niestety z uwagi na brak finansowania i niskie budżety jednostek organizacyjnych państwa, wszystkie te rzeczy zazwyczaj musimy załatwić sobie na własną rękę – zdobyć skierowanie lub umówić się na wybraną przez nas wizytę prywatnie i skrócić sobie tym samym czas oczekiwania, bo jak wiadomo, kolejki do osób odpowiadających za nasz stan psychiczny są dosyć długie. Generalnie nie istnieje żaden oficjalny program, który zakładałby zapewnienie wsparcia psychologicznego zawodowym medykom oraz osobom, które zdecydowały się udzielić komuś pierwszej pomocy. 

W zakładach pracy również rzadko się pamięta o tym, by umożliwić pracownikom kontakt ze specjalistą, który w razie potrzeby pomoże im poradzić sobie z większym lub mniejszym problemem. Zdarza się jednak, że to prywatne placówki wychodzą problemowi naprzeciw oraz oferują darmowe porady psychologiczne dla medyków, którzy codziennie są narażeni w swojej pracy na ogromny stres. Nie są to jednak dość powszechne praktyki i wynikają tylko z dobrej woli danej instytucji. 

Podsumowując

Zdrowie psychiczne to bardzo ważny aspekt wchodzący w skład ogólnego pojęcia zdrowego organizmu. I choć nie przykłada się do niego aż tak dużej wagi, to jednak warto zwrócić uwagę na swoje samopoczucie i doskwierające mu niepokojące objawy, a następnie udać się do specjalisty w celu rozwiązania problemu. Być może w przyszłości, w miarę jeszcze większego podkreślenia skali problemu, otworzą się nowe, łatwiejsze drogi uzyskania wsparcia psychologicznego przez ratowników i osoby udzielające pomocy, jednak na ten moment musimy korzystać z dostępnych nam rozwiązań.

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Nowotwór, czyli jedna z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku

Nowotwór, czyli jedna z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku

O tym, że nowotwory w obecnych czasach stanowią naprawdę duży odsetek wszystkich zachorowań, nie trzeba raczej nikomu przypominać. Boimy się nowotworów, często nie znamy ich dokładnej etiologii, ale również nie zdajemy sobie sprawy, że w prosty sposób możemy się przed nimi zabezpieczyć oraz uchronić. Jak? Na to pytanie oraz wiele innym odpowiemy w tym artykule!

Czym tak właściwie jest nowotwór?

Chorobę nowotworową, nazywaną powszechnie “rakiem”, opisujemy jako jednostkę polegającą na pojawianiu się w organizmie nowych, zmutowanych komórek, które mają zdolność do szybkiego namnażania się oraz dawania przerzutów na inne miejsca, niż te, w których się pierwotnie pojawiły. Nowotwory możemy podzielić na łagodne, występujące zdecydowanie częściej i będące mniej lub bardziej podobne do prawidłowej komórki, z której się wywodzą, oraz złośliwe – te bardziej niebezpieczne, posiadające zdolność do naciekania sąsiednich tkanek oraz przerzutów, nawet do odległych narządów. 

Takie nowotwory wymagają zdecydowanie dłuższej oraz bardziej wymagającej i złożonej terapii. Według statystyk najczęściej występującymi nowotworami wśród społeczeństwa w Europie są nowotwór piersi, płuc oraz nowotwór prostaty, z czego ten pierwszy charakteryzuje się obecnie zdecydowanie największą śmiertelnością wśród kobiet. Tuż za nim na podium znajduje się równie groźny rak jelita grubego, który mocno dotyczy obu płci. Nie wolno też zapominać o innych chorobach tego typu, jak np. nowotwór tarczycy, kości, skóry czy też krwi, zwanej potocznie białaczką.

Profilaktyka - pierwsza pomoc przy nowotworach

Zdecydowana większość najnowszych badań mówi o tym, że im szybciej zostaną wykryte i zdiagnozowane tkanki nowotworowe, tym większe szanse na całkowite wyleczenie chorego. Dlatego bardzo ważne jest, by zacząć działać, zanim dosięgną nas niepokojące zmiany w organizmie. Tym bardziej jeśli wiemy, że możemy być obciążeni chorobą nowotworową genetycznie lub jesteśmy na nią narażeni w inny sposób np. poprzez bycie czynnym/biernym palaczem, lub pracę w szkodliwych warunkach, np. przy azbeście oraz innych niebezpiecznych substancjach chemicznych, a także tam, gdzie mamy do czynienia ze szkodliwym promieniowaniem, ogromną ilością pyłu lub groźnymi dla zdrowia czynnikami biologicznymi. 

Do działań prewencyjnych mogą należeć przede wszystkim: porzucenie szkodliwych nałogów (tytoń, alkohol), stosowanie zdrowej diety bogatej w składniki odżywcze oraz produkty naturalne, możliwie jak najmniej przetworzone. Bardzo ważne są również badania profilaktyczne, do których należą m.in. u kobiet cytologia czy samobadanie piersi, a także mammografia, zaś u mężczyzn badanie jąder, wykonane samodzielnie lub przez lekarza oraz badanie proktologiczne. Warto również raz na jakiś czas wykonać podstawowe badania profilaktyczne krwi oraz moczu. 

Takie działania pozwolą nam w razie potrzeby na błyskawiczne wykrycie niepokojących zmian zachodzących w naszym ciele oraz bezzwłoczne podjęcie dalszych działań. Nie bójmy się również rozmawiać o nowotworach. Być może dzięki zwróceniu przez nas uwagi na ten problem, ktoś z naszych najbliższych zdecyduje się, by w końcu o siebie zadbać i poddać się corocznym badaniom. W końcu najgorsze, co możemy zrobić, to nic nie zrobić. 

Szybka diagnoza i leczenie nowotworów

Niektóre nowotwory, najczęściej złożone i obejmujące wiele narządów, są nieuleczalne i mogą doprowadzić do zgonów. Jednak w zdecydowanej większości przypadków, warto, a wręcz trzeba, podjąć próby natychmiastowego leczenia, które może zniwelować zmutowane komórki, a także zahamować namnażanie się kolejnych tego typu tworów. W naszym kraju takie działanie umożliwia program Szybkiej Ścieżki Onkologicznej. Do jej rozpoczęcia uprawnia zielona karta DiLO – karta diagnostyki i leczenia onkologicznego, z którą mamy również możliwość realizacji pakietu onkologicznego obejmującego: wstępną diagnostykę, diagnostykę pogłębioną, rozpoznanie nowotworu oraz skierowanie do leczenia. 

Program szybkiej terapii onkologicznej znacznie przyspiesza ten proces i zakłada, że od wpisania pacjenta na listę oczekujących osób do specjalisty do postawienia diagnozy, nie może minąć więcej niż 7 tygodni. W ramach programu zostaje skrócony również czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia, nie może on przekroczyć dwóch tygodni od momentu zgłoszenia się do wybranej placówki. 

Obecnie nowotwory możemy leczyć na różne sposoby. Do najpopularniejszych sposobów należą przede wszystkim chemioterapia, radioterapia, leczenie chirurgiczne oraz coraz częściej stosowane leczenie celowane – stosowanie specjalnych leków przeciw konkretnym, uszkodzonym cząsteczkom w komórkach nowotworowych. 

Pandemiczne nastroje w onkologii

Wraz z nadejściem epidemii koronawirusa i coraz to częściej wprowadzanym obostrzeniom, ludzie zaczęli się bać korzystania ze specjalistycznej opieki medycznej. W związku z tym w naszym kraju problem zachorowań na nowotwory ponownie się zaostrzył, z czym onkolodzy starają się obecnie intensywnie walczyć. Warto wiedzieć, że mimo wielu utrudnień występujących w ochronie zdrowia, leczenie onkologiczne dalej jest możliwe, nie zatrzymało się, a wręcz przeciwnie – prężnie się rozwija, by pomóc jak największej ilości chorych. 

Nie bójmy się więc odwiedzać gabinetów specjalistów, szpitali. Szukanie pomocy, to najlepsze co możecie zrobić dla siebie i swoich najbliższych. Nowotwór niestety nie przeczeka ciężkiej sytuacji, która trwa obecnie na świecie, dlatego warto by nie zwlekać z wizytą u lekarza, zarówno w celach leczniczych, jak i profilaktycznych. 

Podsumowując

Nowotwory spędzają wielu osobom sen z powiek. Dlatego namawiamy do wykonywania badań profilaktycznych, chociażby raz do roku. Pozwolą one na szybkie wykrycie nieprawidłowości i natychmiastowe podjęcie działań, które być może uratuje nie tylko Wasze zdrowie, ale i życie. Pierwsza pomoc to nie tylko heroiczne rzucanie się na ratunek tam, gdzie leje się krew. To także codzienne dbanie o siebie i swoich najbliższych, a co za tym idzie – podjęcie natychmiastowej interwencji w razie potrzeby. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Astma – czym jest i jak sobie z nią radzić?

Astma - czym jest i jak sobie z nią radzić?

O astmie oskrzelowej słyszał już zapewne każdy – czy to w telewizji, prasie lub w internecie. Być może ktoś z Waszej rodziny lub najbliższych znajomych również na nią choruje, w końcu to dość powszechna jednostka chorobowa. Wiele ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo jest ona dokuczliwa i jak wiele niebezpieczeństw ze sobą niesie. O tym oraz o wielu innych aspektach astmy opowiemy w tym artykule. 

Czym jest astma?

Astma, zwana również dychawicą, to przewlekła choroba zapalna dróg oddechowych dotycząca przede wszystkim oskrzeli, charakteryzująca się świszczącym oddechem, dusznościami, uczuciem ściskania w klatce piersiowej oraz napadami kaszlu – głównie nad ranem i późnym wieczorem/w nocy. Wszystkie wymienione wcześniej objawy powstają na skutek odwracalnego zwężenia dróg oddechowych oraz skurczu oskrzeli. 

Mówi się, że u większości chorych astma przebiega dosyć łagodnie oraz stabilnie i dopiero po jakimś czasie (przy postaci łagodnej np. 2 razy w tygodniu) dochodzi do tak zwanego napadu – zaostrzenia przebiegu choroby na skutek wielu różnych czynników wywołujących, np. dużej ilości wdychanego kurzu, alergenów, wysiłku fizycznego czy nawet ostrego zapachu perfum. Napad astmy może wywołać również stres, także ten przewlekły i długo utrzymujący się. 

Niezdiagnozowana i nieleczona astma może doprowadzić nawet do śmierci, na skutek całkowitego domknięcia się dróg oddechowych oraz oskrzeli, a także innych groźnych powikłań z tego wynikających. 

Leczenie astmy

Niestety, astma oskrzelowa jest chorobą nieuleczalną, a jakakolwiek terapia w większej mierze polega po prostu na łagodzeniu jej objawów oraz niedopuszczaniu do pojawiania się ciężkich jej napadów, oraz zaostrzeń. Najbardziej skuteczne leczenie astmy polega przede wszystkim na wprowadzeniu odpowiednio dobranej farmakoterapii oraz ograniczeniu kontaktu z czynnikami wywołującymi dokuczliwe objawy choroby – ma to za zadanie zmniejszenie ryzyka pojawienia się groźnego dla zdrowia i życia napadu. U chorych ze sporadycznymi atakami stosuje się tylko doraźne leki mające za zadanie rozszerzenie oskrzeli i tym samym również ułatwienie oddychania. Takie farmaceutyki występują zazwyczaj w formie inhalatorów lub różnego rodzaju innych leków wziewnych. 

W leczeniu astmy bardzo ważnym aspektem jest również zmiana trybu życia. Jeśli chory przez całe życie palił papierosy lub innego rodzaju wyroby tytoniowe, w celu poprawy swojego stanu zdrowia powinien zrezygnować z tego nałogu. Warto również zadbać o mikroklimat mieszkania, w którym astmatyk przebywa. Częste wietrzenie, czy nawet używanie nawilżacza ma dobry wpływ na jakość powietrza, którym chory na co dzień oddycha. 

Pierwsza pomoc przy napadzie

Może się zdarzyć tak, że znajdziemy się w sytuacji, w której spotkamy chorego na astmę podczas silnego zaostrzenia choroby. Najprawdopodobniej będzie miał on problemy z oddychaniem, duszności i napady kaszlu. Najważniejsze to nie panikować. Zwykle chorzy podczas łagodnego napadu potrafią sobie sami poradzić ze swoim problemem poprzez wzięcie doraźnego leku przepisanego przez lekarza właśnie na takie sytuacje. Jednak warto mieć na uwadze, że w każdej chwili poszkodowany może potrzebować jednak naszej interwencji. 

W momencie, w którym widzimy, że chory jednak nie radzi sobie z atakiem astmy, pierwsze co musimy zrobić to go posadzić w dogodnej dla niego pozycji, najlepiej w takiej, w której będzie mu się najlepiej oddychało. Zadbajmy również o dostęp do świeżego powietrza. Jeśli ustaliliśmy, że poszkodowany ma przy sobie leki, które bierze w trakcie zaostrzenia astmy – pomóżmy mu je przyjąć. Wyjmijmy je dla niego z jego torby/plecaka i podajmy mu tak, by mógł z łatwością z nich skorzystać. Pamiętajmy również o kontrolowaniu stanu naszego poszkodowanego. Jeśli przyjęcie leków nie przynosi żadnych skutków, a objawy napadu astmy nie ustępują, a wręcz przeciwnie – nasilają się, musimy niezwłocznie wezwać zespół ratownictwa medycznego, dzwoniąc pod numer alarmowy 112 lub 999.

Podsumowując

Astma oskrzelowa jest bardzo groźną chorobą, utrudniającą przede wszystkim jakość życia. Jej częste napady mogą być bardzo niebezpieczne dla chorego, dlatego warto zadbać o jej diagnostykę i leczenie już przy pierwszym pojawieniu się niepokojących objawów wskazujących na tą jednostkę chorobową. Ważne jest, by również wiedzieć, jak udzielić pierwszej pomocy w przypadku ataku astmy – w końcu naprawdę niewiele trzeba, by móc komuś pomóc!

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Budżet obywatelski

Budżet obywatelski - o czym warto wiedzieć?

Jedni wiedzą, innym się tylko obiło o uszy. O Budżecie Obywatelskim pewnie słyszało już wielu z Was, ale czy ktoś składał kiedyś projekt, który miałby posłużyć całemu miastu? Dużo obywateli podchodzi do tego tematu jak do jeża, a to nic trudnego! Wystarczy pomysł, chęci i wsparcie, bo w końcu w grupie siła. A gdyby tak zamontować defibrylatory w mieście…?

Z pomocą – nie rób tego sam!

Biorąc się za projekt do Budżetu Obywatelskiego, dobrze jest mieć wsparcie w kimś, kto zajmował się tym i wesprze nas merytorycznie w planowaniu, staraniu się o dotacje, czy ze wdrożeniem pomysłu w życie. Na taką pomoc mogą być otwarte organizacje pozarządowe działające w Waszej okolicy. NGO często samemu mają duże doświadczenie w realizowaniu projektów z dofinansowań, a co za tym idzie – ich wiedza w tym temacie jest ogromna i niezastąpiona.

My również możemy pomóc! Program Serce Bije to ogólnopolski program, którego celem jest osiągnięcie światowego standardu w dziedzinie bezpieczeństwa publicznego poprzez budowę sieci ogólnodostępnych defibrylatorów AED oraz szkolenia lokalnej społeczności z zakresu pierwszej pomocy. Wiemy, że przejście całej drogi związanej z Budżetem Obywatelskim, nie jest łatwą sztuką, dlatego zgłaszając się do nas, oferujemy całkowitą pomoc ze wszystkimi kwestiami technicznymi i organizacyjnym. Jeżeli chcecie sprawdzić, wpadajcie na stronę sercebije.pl!

Co warto wiedzieć o defibrylatorze przed jego zakupem

Wiemy już, że chcemy wdrożyć Budżet Obywatelski czy Budżet Miejski w życie. Chcemy, aby defibrylatory były ogólnodostępne w naszym mieście. Wiemy gdzie, a czy wiemy jakie? 

Przed zakupem defibrylatorów trzeba wiedzieć kilka rzeczy. Przede wszystkim: cena. Koszt jednego defibrylatora waha się od 4 tysięcy do 9 tysięcy. Jego cena zależy od wielu czynników, które opisywaliśmy już tutaj. Skupmy się teraz na tym, jak prawidłowo zabezpieczyć taki wolnostojący sprzęt. Defibrylator ma określone temperatury, w których może być przechowywany. Temperatura nie może być za niska, dlatego dobrze jest zaopatrzyć się w dobrą, szczelną skrzynkę. Jednym z przykładów kapsuł, w których przechowywane są defibrylatory w przestrzeni publicznej jest ROTAID, który między innymi pozwala na ogrzewanie sprzętu podczas mroźnych zim, ale nie tylko, bo jest to również ochrona przed promieniowaniem UV, solą morską, upadkami czy uderzeniami.

Myśląc o defibrylatorach z Budżetu Miejskiego, warto również od razu wziąć pod uwagę system zarządzania defibrylatorami. Jako że mamy już XXI wiek, nikt nie będzie chodził od urządzenia do urządzenia i sprawdzał, czy wszystko jest dobrze – powstały specjalne systemy, które np. można znaleźć w kapsule, chociażby ROTEID, dzięki którym cały system zarządzania, będziemy mieć w jednym miejscu, czyli naszym komputerze. Nie tylko skrzynki mają system zarządzania. Powstały również defibrylatory, które mają wmontowany system w sobie. 

 

Oni już to zrobili – bądź jak…!

Tak! W Polsce mamy już kilka miast, o których może głośno i z dumą mówić! W Białymstoku stanęło aż 17 defibrylatorów, sfinansowanych z właśnie Budżetu Obywatelskiego. Malbork również skorzystał z Budżetu, aby wyposażyć swoje miasto w defibrylatory. Wartym odnotowania jest również Koszalin oraz ich Budka Życia, który jest genialną inicjatywą, która jest (jak sami o sobie piszą) społecznym projektem mającym na celu poprawić bezpieczeństwo i świadomość mieszkańców miasta Koszalin (oraz turystów) w dziedzinie udzielania pierwszej pomocy przy użyciu defibrylatora AED.

Nawet nie wygląda to tak strasznie! Z pomocą dobrych ludzi, zorganizowanie defibrylatorów w Waszych miastach będzie szybkie, łatwe i przyjemne, a ile umiejętności przy tym można nabyć! My zawsze służymy pomocą, dlatego jeżeli jesteście zaciekawieni, wpadajcie na stronę sercebije.pl, po więcej informacji!

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Popularne kategorie artykułów

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Dlaczego AED nie zawsze zaleca defibrylację – czyli o dziwnych zaburzeniach rytmu serca

Dlaczego AED nie zawsze zaleca defibrylację - czyli o dziwnych zaburzeniach rytmu serca

Serce to najważniejszy mięsień naszego organizmu. Odpowiada ono przede wszystkim za pompowanie krwi do wszystkich komórek ciała. Pozwala to na wysycenie ich tlenem oraz niezbędnymi substancjami odżywczymi, co umożliwia ich prawidłowe funkcjonowanie. Można powiedzieć, że serce jest swego rodzaju życiodajną pompą, napędzającą nasz organizm do działania – dlatego ważne jest, by przez cały czas pracowało prawidłowo. 

Nieprawidłowy rytm serca

Mięsień sercowy przez cały czas, dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu pracuje w swoim stałym, miarowym rytmie. Dzięki takiemu działaniu krew jest sukcesywnie pompowana po całym organizmie. Nasze serce na ogół pracuje w rytmie zwanym zatokowym. Oznacza to, że jego praca jest miarowa, prawidłowa. Zdarza się jednak, że z wielu powodów przestaje poprawnie pracować i zaczyna szwankować. Jego działanie przestaje być regularne, a staje się bardziej chaotyczne, nieskoordynowane. Mówimy wtedy, że mamy do czynienia z arytmią, czyli zaburzeniem rytmu serca. Zaburzeń rytmu serca wyróżniamy naprawdę sporo, będą nimi m.in. asystolia czy migotanie komór, o których mowa w tytule artykułu, a także tachykardia.

Co ciekawe, warto pamiętać, że serce jest całkowicie niezależne od ośrodkowego układu nerwowego – jako jedyne potrafi pracować bez jego ingerencji. Może więc zdarzyć się tak, że mimo stwierdzenia śmierci mózgowej, czyli w momencie nieodwracalnej i całkowitej utraty funkcji mózgu, serce będzie dalej samodzielnie pracować, to właśnie czyni ten mięsień niesamowicie wyjątkowym. 

Rytmy defibrylacyjne i niedefibrylacyjne

Z uwagi na różnorodność i wygląd poszczególnych zaburzeń rytmu serca oraz to, jak można im zaradzić, podzielono zaburzenia rytmu serca na defibrylacyjne i niedefibrylacyjne. Zacznijmy jednak od tego, na czym tak w ogóle polega defibrylacja. Defibrylacją nazywamy czynność wykonywaną w czasie resuscytacji krążeniowo-oddechowej, która polega na przepuszczeniu przez mięsień sercowy impulsu elektrycznego prądu stałego o określonej mocy, w celu zniwelowania lub zlikwidowania danego zaburzenia rytmu serca.

Rytmy defibrylacyjne to takie, które na skutek wyładowania defibrylatora oraz odpowiednio prowadzonej resuscytacji krążeniowo-oddechowej, mogą przerodzić się w poprawny rytm (zatokowy). Będzie do nich należeć migotanie komór, czy też częstoskurcz komorowy bez tętna. Sama definicja defibrylacji (z łac. fibrillatio – migotanie) jasno oznacza zapobieganie/przeciwdziałanie wszelkiego rodzaju migotaniom. 

Drugie zaś (niedefibrylacyjne) to takie, podczas których zastosowanie defibrylacji niewiele da – serce nie zareaguje na przechodzący przez nie impuls elektryczny. Idealnym przykładem takiego rytmu jest asystolia – długa, pozioma linia na kardiomonitorze. W większości filmów występuje wraz z przerażającym, piszczącym dźwiękiem wydobywającym się z urządzenia pokazującego rytm serca. Już kojarzycie?

Asystolia, a migotanie komór - o co chodzi?

Asystolia i migotanie komór stały się swego rodzaju idealnym przykładem przeciwstawnych zaburzeń rytmu serca. Kiedy na kardiomonitorze czy też w zapisie EKG widzimy asystolię, czyli poziomą linię, mamy prawo podejrzewać, że serce kompletnie nie działa, nie wykonuje absolutnie żadnej pracy. Serce działa na zasadzie wielkiej pompy. Najpierw krew wtłaczana jest do jego przedsionków, a następnie do znajdujących się dalej komór. Dopiero skurcz komór sprawia, że krew zostaje wyrzucona z serca do ciała i płuc, czyli tam, gdzie musi docelowo dotrzeć. 

W przypadku wcześniej wspomnianej asystolii, przedsionki i komory w ogóle się nie kurczą, mięsień sercowy nic kompletnie nie robi. Sprawa wygląda całkowicie inaczej, jeśli chodzi o migotanie komór. Serce owszem, pracuje, jednak w tak nieskoordynowany i nieprawidłowy sposób, że swoim działaniem nie jest w stanie w ogóle przepompować krwi po organizmie – nie spełnia swojej podstawowej funkcji. 

Trochę jak w komputerze

Żeby lepiej zobrazować Wam, na czym polega defibrylacja oraz dlaczego stosujemy ją tylko w przypadku rytmów takich jak np. migotanie komór, weźmiemy sobie na celownik zwykły stacjonarny komputer. Klasyczny PC z reguły będzie miał obok siebie dwa przyciski – “reset” oraz “włącz”. Zapewne każdemu z Was zdarzył się moment, w którym komputer nie pracował prawidłowo – zawiesił się. Automatycznie nacisnęliście wtedy przycisk “reset”, aby uruchomić urządzenie ponownie i sprawić, by zadziałało poprawnie. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku wcześniej wspomnianego migotania komór. Serce działa niepoprawnie, musimy je zresetować – defibrylujemy. 

Asystolia zaś to moment, w którym serce nie pracuje w ogóle. Gdy komputer nie działa w danym momencie, musimy go uruchomić naciskając przycisk “włącz”.

Defibrylatory nie posiadają funkcji włączania, a jedynie samego resetowania! Mięsień sercowy podczas asystolii również trzeba najpierw uruchomić – możemy tego dokonać poprzez prowadzenie skutecznej resuscytacji krążeniowo-oddechowej, użycie AED na wyłączonym serduchu niestety nic nie da.

Defibrylatory AED zrobią to za nas!

Zdajemy sobie sprawę z tego, że zaburzenia rytmu serca to problem trudny i bardzo złożony, dlatego z czystym sumieniem zapewniamy, że AED da radę sobie z tym sam. Jak? Już tłumaczymy! Automatyczne defibrylatory zewnętrzne zostały zaprojektowane w taki sposób, by mogły poradzić sobie z przeprowadzeniem analizy rytmu serca, rozpoznaniem najpopularniejszych zaburzeń oraz podjęciem decyzji o wykonaniu defibrylacji lub odroczeniu jej. Korzystając z AED możemy być więc spokojni, ponieważ urządzenie podejmie decyzję o wyładowaniu za nas. To niesamowite, gdyż sprawia, że jego obsługa już chyba nie może być prostsza! 

Być może te wszystkie arytmie jeszcze niejednokrotnie będą spędzać Wam sen z powiek, jednak nie przejmujcie się tym zbytnio. Pamiętajcie po prostu o AED i zaufajcie, że to ono w razie sytuacji kryzysowej podpowie Wam co robić, bez względu na to, które z zaburzeń rytmu serca będzie doskwierało Waszemu poszkodowanemu!

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Popularne kategorie artykułów

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Podstawowe informacje o resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Podstawowe informacje o resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Codziennie w Polsce z powodu nagłego zatrzymania krążenia około stu osób traci życie. Część z nich umiera z powodu zbyt późno podjętej resuscytacji krążeniowo-oddechowej lub całkowitego zaniechania jej. Badania podają, że bezzwłoczne podjęcie RKO i udzielenie pomocy poszkodowanemu, zwiększają jego szanse na przeżycie.

Czym jest te całe RKO i na czym polega?

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa (RKO) to zespół czynności, które stosujemy u poszkodowanego, który stał się ofiarą nagłego zatrzymania krążenia (NZK) – wystąpiła u niego całkowita utrata świadomości, zatrzymanie akcji serca oraz bezdech. Jej najważniejszym założeniem jest przede wszystkim przywrócenie podstawowych funkcji życiowych. W skład czynności należących do RKO wchodzą: uciśnięcia klatki piersiowej, potocznie zwane również masażem serca i oddechy ratownicze. Stosunek ucisków do wdechów wynosi 30:2. 

Resuscytację wykonujemy po wcześniejszym sprawdzeniu przytomności poszkodowanego oraz ocenie oddechu, która powinna trwać 10 sekund. Przy braku oddechu – dzwonimy na numer alarmowy i przystępujemy do działań. Obie ręce układamy na środku klatki piersiowej. Staramy się, by uciskać ją na głębokość 4 – 5,5 lub nawet 6 cm, z częstotliwością 100-120 uciśnięć na minutę, nie odrywając przy tym rąk od ciała poszkodowanego. Oddechy wykonujemy po wcześniejszym udrożnieniu dróg oddechowych, poprzez zatkanie nosa i wdmuchnięcie do ust powietrza, które znajduje się już w naszych płucach. Każdy z dwóch oddechów ratowniczych powinien trwać sekundę. 

A co z dziećmi?

Gdy mamy do czynienia z dziećmi, resuscytację krążeniowo-oddechową rozpoczynamy od wykonania pięciu oddechów ratowniczych. Późniejsze działania wyglądają już identycznie, jak w przypadku osoby dorosłej. Pamiętajmy również, by uciśnięcia klatki piersiowej były zdecydowanie płytsze ze względu na drobniejszą budowę naszego małego poszkodowanego (ok. 1/3 wysokości klatki piersiowej) i wykonywane jedną ręką.

W przypadku niemowląt RKO prowadzimy, uciskając środek klatki piersiowej dwoma palcami, a wdech wykonujemy, uprzednio obejmując swoimi ustami zarówno usta, jak i nos dziecka. Nie wdmuchujemy również całego powietrza znajdującego się w naszych płucach – niech będą to tylko delikatne “pufnięcia”. 

Przyczyny nagłego zatrzymania krążenia

Przyczyn NZK możemy wyróżnić naprawdę wiele, jednak do najczęstszych i najbardziej powszechnych będą należeć: zaburzenia rytmu serca, hipotermia, zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej lub zawał mięśnia sercowego. W przypadku młodszych poszkodowanych będą to z reguły problemy wynikające z nieprawidłowo funkcjonującego układu oddechowego, np. zadławienia. Jak podają źródła, zakrztuszenie jest obecnie głównym czynnikiem NZK u dzieci. 

Wczesna defibrylacja

Najnowsze wytyczne podają, że użycie AED w ciągu 3-5 minut od utraty przytomności, może zapewnić przeżywalność poszkodowanego nawet na poziomie aż 75%, dlatego pamiętaj, by w przypadku NZK, nie bać się skorzystać z pomocy automatycznych defibrylatorów! Więcej o AED przeczytasz tutaj.

Najważniejsze, o czym musisz pamiętać, to przede wszystkim to, by nie bać się pomagać. Być może obawiasz się, że podczas wykonywania masażu serca złamiesz żebra poszkodowanemu – to nie jest najistotniejsze, w końcu ratujesz jego życie! To właśnie od Ciebie i od Twojej reakcji może zależeć czyjaś dalsza egzystencja. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Popularne kategorie artykułów

Dołącz do naszego newslettera

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.



Dołącz do programu

Pobierz przykładowy wniosek

Wypełnij dane a otrzymasz dodatkowo poradnik