Planujesz wyjazd? Skompletuj apteczkę!

Planujesz wyjazd? Skompletuj apteczkę!

Przed nami rozpoczęcie sezonu urlopowego. Pogoda coraz lepsza, więc w myślach rozstawiamy już namiot lub wspinamy się na kolejne szczyty górskie. Zanim to jednak nastąpi, powinniśmy pomyśleć o zapewnieniu sobie i swojej rodzinie bezpieczeństwa.  

O tym, jak ważne jest posiadanie apteczki pierwszej pomocy podczas wyjazdu, wie chyba każdy, kto choć raz wybrał się w podróż. Warto tutaj zaznaczyć, że nie musi to być podróż na przysłowiowy koniec świata. Sytuacja kryzysowa, wymagająca natychmiastowej reakcji, może wystąpić nawet podczas krótkiej podróży do pobliskiego miasta. 

Wyposażenie apteczki

W zależności od rodzaju wyjazdu, tego jak dużo osób i kto ma korzystać z apteczki, jej wyposażenie może się różnić. W przypadku wyjazdu z dziećmi warto zabrać więcej różnego rodzaju plastrów i opatrunków. Prawdopodobieństwo ich wykorzystania staje się wówczas znacznie większe. 

 

W apteczce zawsze warto posiadać:

  • plastry z opatrunkiem,
  • bandaże elastyczne i nieelastyczne,
  • jałowe opatrunki,
  • środki na oparzenia,
  • folię NRC,
  • środek odkażający do rąk.

Szczególną uwagę, przy kompletowaniu swojej apteczki, powinny zwrócić osoby, które są przewlekle chore. Wiele schorzeń, jak np. choroby układu krążenia, wymaga stałej farmakologii. U osób przewlekle chorych przed wyjazdem wskazana jest również  konsultacja lekarska.

 

Apteczka turystyczna

Apteczka podróżnika musi być mała, ale bardzo pojemna. Ważnym czynnikiem jest również jej wodoodporność, aby zawartość apteczki była bezpieczna i w każdej sytuacji gotowa do użycia. Apteczka powinna znajdować się w szczelnym, wytrzymałym opakowaniu, które chroni ją przed wilgocią. Istotne jest również umieszczenie apteczki w swoim bagażu w taki sposób, aby bez problemu można było zawsze do niej niezwłocznie sięgnąć.

Kompletując apteczkę turystyczną, przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę zwiększone ryzyko występowania urazów na wyjazdach oraz zazwyczaj dużą odległość od pomocy medycznej. Aby we własnym zakresie móc opatrzyć powstałe rany i bez względu na sytuację zareagować w odpowiedni sposób, trzeba się do wyjazdu dobrze przygotować. 

Podczas podróży zdarzają się momenty, które trudno przewidzieć. Wyposażenie apteczki może być w takiej sytuacji kołem ratunkowym. Patrząc szerzej, warto mieć w apteczce również takie rzeczy, jak latarka wraz z zapasowymi bateriami, kawałek sznurka, igłę i nitkę, zapalniczka, ale też tabletki do uzdatniania wody.

Dodatkowo w apteczce turystycznej warto posiadać podstawowe leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe dostosowane do wieku podróżnych. Przydatne mogą okazać się również leki przeciwko chorobie lokomocyjnej, woreczki na wymioty, leki przeciwbiegunkowe, kleszczołapki, środek na komary oraz krem z filtrem.

 

Podsumowując

Bezpieczeństwo podczas podróży to podstawa. Jeśli jeszcze nie posiadasz apteczki podróżnej, możesz zakupić ją tutaj.

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

AED w kościele?

AED w kościele?

Jeśli zdarza Wam się chodzić do kościoła, z pewnością nie raz mieliście okazję widzieć omdlenia i zasłabnięcia osób starszych, a nawet dzieci, ale czy był tam defibrylator? AED na dworcach, stacjach metra, w centrach handlowych, czy w dużych przedsiębiorstwach to już standard. Standardem również jest automatyczny defibrylator zewnętrzny w kościołach, lecz obecnie niestety jedynie w USA. W Polsce AED w kościołach to jeszcze rzadkość. Coraz częściej jednak świadomi proboszczowie, chcąc zadbać o bezpieczeństwo swoich parafian, decydują się na zamontowanie defibrylatora w kościele, dostępnego dla całej parafii.

Po co AED w kościele?

Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do zasadności zamontowania defibrylatora w kościele, za chwilę postaramy się je rozwiać. 

Poniżej przedstawiamy trzy najważniejsze argumenty za umieszczeniem AED w kościele:

Po pierwsze, AED przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa wszystkich parafian.

Kościół, podobnie jak np. Szkoła czy OSP, znajduje się najczęściej w centralnym punkcie miejscowości. To doskonała lokalizacja na umieszczenie automatycznego defibrylatora zewnętrznego, gdyż wszyscy będą wiedzieć, gdzie go znaleźć. No bo któż nie wie, zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie jest kościół? Nawet osoby niewierzące z pewnością zauważą najwyższy budynek w okolicy i w razie konieczności będą wiedziały, gdzie się udać po sprzęt ratujący życie. Powszechny dostęp do zamontowanego w kościele AED umożliwi korzystanie z niego nie tylko podczas mszy świętych. Profesjonalny sprzęt będzie dostępny 24 godziny na dobę i każda osoba, nawet bez przeszkolenia, będzie mogła z niego skorzystać. Defibrylator wydaje proste komendy głosowe, dzięki czemu można bez problemu udzielić skutecznej pomocy osobie poszkodowanej. 

Montując defibrylator do powszechnego użytku, przyczyniacie się do poszerzania zakresu mapy najbliżej zlokalizowanych automatycznych defibrylatorów zewnętrznych w Polsce!

Po drugie, kościół jest miejscem, gdzie ludzie częściej są narażeni na omdlenia oraz wystąpienie NZK, czyli nagłego zatrzymania krążenia. 

W kościele podczas mszy świętej zbiera się duża grupa osób na stosunkowo niedużej przestrzeni. Taka sytuacja powoduje, że zaczyna brakować powietrza i robi się duszno. Chrześcijańskie msze mają to do siebie, że ludzie przez godzinę, a czasem nawet i dłużej, muszą stać w skupieniu, w jednym miejscu. Jest to bardzo niezdrowe dla krążenia i może doprowadzić do omdleń i zasłabnięć. W większości przypadków takie sytuacje nie zagrażają życiu. Część zasłabnięć może wynikać np. z braku śniadania przed poranną mszą. Może się jednak zdarzyć tak, że zasłabnięcie będzie związane z nagłym zatrzymaniem krążenia. Zastosowanie AED w takiej sytuacji jest jedyną szansą na przeżycie dla osoby poszkodowanej, zwłaszcza w małej miejscowości, gdzie przyjazd Państwowego Ratownictwa Medycznego zajmuje nawet ponad pół godziny.

Po trzecie, zdecydowanie najliczniejszą grupę wiernych stanowią osoby starsze, które są znacznie bardziej narażone na NZK. 

Ludzie starsi niewątpliwie stanowią najliczniejszą grupę praktykujących wiernych. Niestety to właśnie oni często są obciążeni wieloma chorobami, w tym również kardiologicznymi. Wielu staruszków ma za sobą przynajmniej jeden zawał. To wszystko sprawia, że stanowią oni grupę ryzyka, u której zastosowanie AED może okazać się jedyną skuteczną pomocą.

 

Wspólne dobro — wspólny zakup AED do kościoła

Jeśli macie już świadomość tego, jak dużo dobrego może przynieść obecność AED w kościele, zapoznajcie się teraz ze sposobami na sfinansowanie takiego zakupu dla parafii.

Księża wraz z parafianami często podejmują wiele działań mających na celu wspólne dobro. Akcje charytatywne, licytacje, czy zbiórki odzieży, to tylko kilka ze stosowanych form działania. Z tego rodzaju aktywności parafia jest w stanie pozyskać fundusze na większy, szczytny cel. Popieraną przez nas inicjatywą takich społeczności jest zakup Automatycznego Defibrylatora Zewnętrznego AED do powszechnego użytku dla wszystkich mieszkańców. Nie zawsze jednak parafia ma na takie inwestycje pieniądze. 

Jednym ze sposobów na uzyskanie funduszy może być przeznaczenie dochodu zebranego podczas niedzielnych mszy świętych. Innym rozwiązaniem może być zorganizowanie zrzutki internetowej, np. na portalu wspieram.to lub zrzutka.pl przez księdza, wiernych, kółko różańcowe lub koło sympatyków parafii. AED może być również formą pięknego prezentu od księży dla parafian!

W artykule 5 sposobów na sfinansowanie zakupu AED podajemy konkretne sposoby działania. Zajrzyjcie tam i zapoznajcie się z nimi, jeśli chcecie uzyskać więcej informacji na ten temat.

 

Podsumowując

Pamiętajcie! Im bliżej Was będzie sprzęt ratujący życie, tym szybciej zostanie Wam lub Waszym bliskim udzielona pomoc i tym większa szansa na przeżycie! Dbajcie o swoje wspólnoty, dbajcie o swoje bezpieczeństwo!

Więcej o AED możecie przeczytać tutaj.

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Historia defibrylatorów AED – jak to się w ogóle zaczęło…

Historia defibrylatorów AED - jak to się w ogóle zaczęło…

Współcześnie, obecność małych skrzyneczek z defibrylatorami, zamontowanych w miejscach publicznych, jest dla większości osób zjawiskiem powszechnym. Niemal każdy człowiek wie również, do czego AED służy. Nie zawsze jednak tak było. Rozmiar, powszechność dostępu, a nawet przeznaczenie sprzętu zmieniało się na przestrzeni lat.

Od czego wszystko się zaczęło?

Historia defibrylatorów sięga drugiej połowy XVIII wieku, a dokładniej roku 1771, kiedy to włoski fizyk, fizjolog i lekarz, Luigi Galvani, zaobserwował działanie prądu elektrycznego na mięśnie spreparowanych żab. Idea defibrylatora, jako sprzętu służącego do przywracania pracy serca, pojawiła się jednak wiele lat później. Co ciekawe, początkowo wyładowania elektryczne służyły zupełnie przeciwnemu celowi, czyli uśmiercaniu. 

Prąd stosowano na bezpańskich psach, rozwiązując tym samym społeczny problem. Z biegiem czasu odkryto, że zastosowanie różnego natężenia prądu, przynosi różne rezultaty. Dwaj fizjolodzy z uniwersytetu w Genewie, Prevost i Batelli, wykazali, że w zależności od natężenia wstrząsów można wywołać migotanie komór serca lub zatrzymać jego pracę.

Sama metoda defibrylacji została opracowana i przetestowana na psie, przez amerykańskiego inżyniera elektryka Williama Bennetta Kouwenhovena, dopiero w 1930 roku.

Przełomowy moment w historii defibrylacji

Kilkanaście lat później, w 1947 roku, nastąpił przełomowy moment w historii defibrylacji. Amerykański kardiochirurg wypróbował metodę defibrylacji na człowieku, a dokładniej na 14-letnim chłopcu, u którego, podczas operacji, wykryto migotanie komór. Impuls elektryczny został wówczas przepuszczony bezpośrednio przez serce dziecka za pomocą elektrod wewnętrznych. Skuteczność zastosowanej metody zainicjowała dalsze badania nad defibrylacją i opracowaniem sprzętu, który będzie ratował ludzkie życie.

 

Od 110 kg do… kompaktowego AED

Prace nad stworzeniem pierwszego, mobilnego, zewnętrznego defibrylatora rozpoczęto dopiero w 1960 roku. Profesor John Anderson, we współpracy z inżynierami biologicznymi szpitala Royal Victoria, początkowo opracowali urządzenie, które ważyło 110 kg. Skuteczność urządzenia była zadowalająca, jednakże jego waga znacznie utrudniała użytkowanie. Naukowcy podjęli zatem działania, mające na celu stworzenie bardziej kompaktowego i mobilnego sprzętu. 
Z biegiem lat, opracowano systemy, pozwalające na osiągnięcie większej skuteczności działania, przy znacznym zmniejszeniu rozmiaru urządzenia. W 1967 roku powstało urządzenie ważące 44 kg, czyli o ponad połowę mniej, niż pierwszy model AED. Był to ogromny sukces ówczesnej nauki. Kolejno powstał defibrylator o wadze 15 kg, aż w końcu, w 1973 roku, stworzono najlżejszy na świecie model AED, ważący 7,5 kg. Urządzenia zostały również udoskonalone pod wieloma innymi względami. Opracowano monitory, pozwalające na stały wgląd w pracę serca pacjenta oraz możliwość nagrania całego badania. 

 

Defibrylator AED dla wszystkich

Mimo ogromnego postępu technicznego wszystkie powyżej opisane defibrylatory mogły być obsługiwane tylko przez profesjonalne służby medyczne. Kilkanaście lat później, w 1990 roku, rozpoczęto prace nad stworzeniem urządzenia, które będzie mogło być stosowane przez wszystkich, bez względu na posiadaną wiedzę i doświadczenie medyczne. 

Wspomniany już wcześniej Profesor Anderson w 1998 roku założył firmę HeartSine, wraz z którą opracował i w 2001 roku zaoferował światu, pierwszy automatyczny defibrylator zewnętrzny, dostępny dla każdego – Samaritan PAD. Obsługa sprzętu była intuicyjna, dlatego zaczęto montować defibrylatory w przestrzeni publicznej. Wystarczyło nacisnąć jeden przycisk, aby urządzenie instruowało osobę udzielającą pomoc, w jaki sposób ma postępować. Oprócz łatwej obsługi urządzenie cechowało się niewielkimi rozmiarami, przez co było też lekkie i wygodniejsze w obsłudze.

Współcześnie, przenośne defibrylatory AED, są powszechnie dostępne oraz posiadają wiele udoskonaleń w stosunku do swoich pierwowzorów. Waga nowoczesnego defibrylatora nie stanowi już problemu i wynosi przeważnie ok. 2-2,5 kg. Istnieją już również ultralekkie AED, których waga przekracza niewiele powyżej 1 kg. Dodatkowym atutem jest fakt, że współczesne urządzenia same analizują i rozpoznają nieprawidłowy rytm serca. Ponadto, defibrylatory posiadają blokadę uniemożliwiająca wystąpieniu przypadkowego impulsu elektrycznego.

 

AED w Twoim domu i samochodzie

Wiele lat pracy nad produkcją coraz to doskonalszego sprzętu, pozwoliło również na obniżenie kosztów produkcji. Posiadanie prywatnego AED w domu lub w samochodzie nie jest już, jak kiedyś twierdzono, nierealne. Wręcz przeciwnie. Powszechność edukacji w dzisiejszych czasach sprawia, że ludzie stają się coraz bardziej świadomi zagrożeń i możliwości, dlatego coraz częściej decydują się na zakup defibrylatora AED. Takie rozwiązanie szczególnie polecane jest osobom z grup ryzyka, np. zmagającym się z chorobą wieńcową lub po zawale mięśnia sercowego. 

Więcej o AED możecie przeczytać tutaj.

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Słownik podstawowych skrótów dotyczących resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Słownik podstawowych skrótów dotyczących resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Nie od dzisiaj wiadomo, że wszelkiego rodzaju skrótowce zawładnęły całym naszym światem, a także codziennością. Używamy ich na potęgę, bo stanowią nie tylko pewnego rodzaju uproszczenie wydawanych przez nas komunikatów głosowych oraz tekstowych, ale i urozmaicenie ich. W szeroko pojętym ratownictwie jest ich całe mnóstwo, zwłaszcza jeśli chodzi o czynności związane z nagłym zatrzymaniem krążenia. Postaramy się przytoczyć Wam te najpopularniejsze oraz te, z którymi będziecie spotykać się najczęściej.

Nie takie trudne, jak się wydaje

Kiedy myślimy sobie o skrótach, bywamy niesamowicie przerażeni. W końcu ich nauka rzadko jest oczywista, a ich jest cały ogrom i to nie tylko w ratowniczym środowisku. Wydaje nam się, że im dłuższy skrót, tym większy problem, bo i łatwiej o rujnującą sens całej wypowiedzi pomyłkę. Wszystko jednak jest kwestią indywidualną i tak naprawdę zależy od naszych osobistych predyspozycji do nauki. Jeśli podejdziemy do tego tematu w miarę na spokojnie i z pozytywnym nastawieniem, momentalnie przekonamy się, że nie taki straszny diabeł, jak go malują. A jakie udzielanie pierwszej pomocy okaże się prostsze, gdy będziemy już bogatsi o tę wiedzę – gwarantujemy!

Naprawdę podstawowe pojęcia

Samych skrótów dotyczących typowo tematu nagłego zatrzymania krążenia nie jest wcale tak dużo i wystarczy znać zaledwie kilka z nich, by biegle porozumiewać się w tej dziedzinie bez większego zdziwienia wymalowanego na twarzy. 

Aby zbytnio nie obciążać Was wiedzą, z której nie mielibyście nawet okazji skorzystać, przedstawimy Wam te najpopularniejsze i najczęściej używane zarówno w rozmowach, jak i ratowniczych oraz pierwszopomocowych publikacjach, a oto one:

 

  • NZK – to nic innego, jak nagłe zatrzymanie krążenia, największa zmora ratowanego, ale i ratującego, 
  • RKO – resuscytacja krążeniowo-oddechowa, czyli zespół czynności ratujących życie, mających za zadanie przywrócenie krążenia oraz oddechu, 
  • AED – automatyczny (zautomatyzowany) defibrylator zewnętrzny
  • PRC – Polska Rada Resuscytacji – nasz krajowy odpowiednik Europejskiej Rady Resuscytacji (ERC),
  • PAD – program Publicznego Dostępu do Defibrylacji
  • SpO2 – oznaczenie poziomu saturacji, czyli wysycenia krwi tlenem, 
  • RR –  ilość oddechów,
  • BP – ciśnienie tętnicze,
  • HR/AS – tętno/akcja serca.
To właśnie z wyżej wymienionymi skrótami możecie spotkać się najczęściej, dlatego warto się z nimi oswoić. 
 

Międzynarodowy język

Posługiwanie się skrótami znalazło swoje ogromne zastosowanie na arenie międzynarodowej m.in. przez swoją uniwersalność i prostotę w przekazie. Takim sposobem wcześniej już wspomniany AED, czyli automatyczny defibrylator zewnętrzny będzie oznaczony wszędzie tymi samymi trzema literami, bez względu na to, gdzie się obecnie znajdujemy. W związku z tym, będąc w Hiszpanii, czy Japonii kiedy użyjemy skrótu “AED”, każdy powinien wiedzieć, o co nam chodzi i momentalnie skojarzyć go z urządzeniem ratującym życie. Podobnie sytuacja wygląda z wcześniej również wspomnianym skrótem „PAD” (Public Access Defibrillation).

Poza granicami naszego kraju kolejnym bardzo popularnym skrótem dotyczącym nagłego zatrzymania krążenia jest „CPR”, czyli najprościej rzecz ujmując anglojęzyczny odpowiednik naszego „RKO”.  

Innymi, bardzo popularnymi skrótami, które znalazły swoje zastosowanie na całym świecie, również w Polsce, są:

– AHA – American Heart Association – Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne,

– ILCOR – International Liaison Committee on Resuscitation – międzynarodowy komitet mający na celu ujednolicenie zasad udzielania pierwszej pomocy na całym świecie, 

– ERC – European Resuscitation Council –  europejska organizacja zajmująca się opracowywaniem jak najskuteczniejszych i najbardziej praktycznych zasad udzielania pierwszej pomocy oraz zaawansowanych zabiegów reanimacyjnych.

 

Podsumowując

Choć wydaje nam się, że uczenie się skrótów to całkiem błaha i mało istotna sprawa, to jednak warto zwrócić na nie, choć część swojej uwagi, tym bardziej że nie tylko w Polsce, ale i na świecie ujednolicają one wiele istotnych pojęć dotyczących pierwszej pomocy i nie tylko. Jak się okazuje, naprawdę dobrze znać i rozumieć pojęcia, z którymi możemy się spotkać podczas ratowania czyjegoś życia lub zdrowia – to na pewno w wielu momentach może ułatwić nam już bardzo trudne zadanie.

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Kto może użyć AED?

Kto może użyć AED?

Chociaż odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista, wciąż wiele osób wpisuje tę frazę w wyszukiwarkę Google. Dlaczego? I w końcu kto może użyć tego AED?

Czy osoba używająca AED musi być przeszkolona?

Kurs dotyczący używania defibrylatora oczywiście może być bardzo pomocny i szczerze takie kursy polecamy! Aby użyć AED nie trzeba mieć jednak żadnego przeszkolenia. Udzielić pomocy z zastosowaniem defibrylatora może każdy. Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny wydaje jasne polecenia, dzięki czemu jego zastosowanie i udzielenie komuś pomocy staje się proste i dostępne dla każdego. Stosując się do komend głosowych AED, można bez problemu udzielić skutecznej pomocy osobie poszkodowanej.

Zgodnie z art. 3 pkt 7 Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, pierwsza pomoc to zespół czynności podejmowanych w celu ratowania osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego wykonywanych przez osobę znajdującą się w miejscu zdarzenia, w tym również z wykorzystaniem wyrobów medycznych oraz produktów leczniczych, udostępnionych do powszechnego obrotu. AED spełnia powyższe kryteria.

Ponadto należy pamiętać, że udzielenie pierwszej pomocy to obowiązek każdego z nas w myśl art. 162 Kodeksu Karnego:

Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Kiedy użyć defibrylatora?

AED trzeba użyć jak najszybciej, jeśli u osoby poszkodowanej serce nie pracuje prawidłowo. W takiej sytuacji z dużym prawdopodobieństwem mogło dojść do nagłego zatrzymania krążenia. Defibrylator za pomocą podłączonych elektrod do klatki piersiowej osoby poszkodowanej przeprowadzi analizę rytmu serca i zadecyduje, czy zalecić dostarczenie impulsu elektrycznego, powodując tym samym restart pracy serca.

 

Dlaczego ludzie boją się użyć AED?

Współcześnie skrzyneczki z automatycznymi defibrylatorami zewnętrznymi AED montowane są w wielu miejscach. Ich ulokowanie jest dobrze przemyślane. Defibrylatory montowane są w powszechnie dostępnych miejscach, aby jak największa grupa osób mogła z nich skorzystać. AED można dostrzec na stacjach metra, dworcach kolejowych, w centrach handlowych, w dużych przedsiębiorstwach, w jednostkach OSP, na osiedlach, a nawet w kościele. Skoro defibrylatory są prawie wszędzie, to dlaczego ludzie mają wątpliwości czy mogą je stosować?

 

1. Bezpieczeństwo — skoro działanie defibrylatora polega na zastosowaniu prądu, czy jest to bezpieczne dla osoby poszkodowanej oraz osoby udzielającej pomocy? Podczas prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej oczywiście dotyka się poszkodowanego. Gdy na jego ciele jest już zamontowane AED, wówczas to ono „przejmuje dowodzenie”. Słuchajmy komunikatów! Defibrylator przed przeprowadzeniem analizy rytmu serca i wyładowaniem poprosi nas i przypomni, aby nie dotykać poszkodowanego. Osoba udzielająca pomocy powinna również dopilnować, aby nikt z obserwujących nie dotykał osoby poszkodowanej w momencie prowadzenia analizy rytmu serca i w chwili wyładowania.

 

2. Odpowiedzialność finansowa — wiele osób obawia się, że nieuzasadnione wyjęcie defibrylatora z opakowania będzie karane finansowo. Z defibrylatorów korzystajmy mądrze. Wiadomo, że nie będziemy go potrzebować, gdy do opatrzenia mamy skaleczone kolano. Jeśli mamy udzielić pomocy osobie nieprzytomnej, wówczas nie zastanawiajmy się i sięgnijmy po to, co mamy wokół najlepszego, czyli profesjonalny medyczny sprzęt, jakim jest defibrylator. Jako osoby niemedyczne nie możecie mieć pewności, czy jego zastosowanie będzie konieczne. Po podłączeniu defibrylator sam zadecyduje za Was, czy dostarczyć impuls elektryczny, czy nie.

 

3. Zastosowanie wstrząsu elektrycznego — defibrylator samodzielnie przeprowadza badanie i decyduje o konieczności zastosowania wstrząsu elektrycznego. Nie musimy zatem analizować rytmu serca i podejmować tak ważnej decyzji. W przypadku niektórych defibrylatorów możemy być jedynie proszeni o naciśnięcie konkretnego guzika, a to chyba każdy potrafi! Defibrylator dokonuje analizy rytmu serca co dwie minuty i w razie konieczności informuje o konieczności udzielenia kolejnego wstrząsu. Osoba udzielająca pierwszej pomocy w przerwach między defibrylacją powinna wracać do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, aż do przyjazdu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

 

4. Naklejenie elektrod — teoretycznie kiedyś widziałeś defibrylator i nawet na nim ćwiczyłeś, a i tak nie pamiętasz, w jaki sposób nakleić na ciało poszkodowanego elektrody? Nie martw się. Każdy defibrylator daje dokładne instrukcje głosowe, dotyczące tego, w jaki sposób należy postępować. Dodatkową pomocą są instrukcje obrazkowe na każdej elektrodzie, dzięki którym wszelkie wątpliwości zostają rozwiane. Ważne, aby umieścić elektrody na suchej, czystej i odsłoniętej klatce piersiowej oraz aby naklejane elektrody się nie stykały! Dzięki odstępowi między elektrodami dochodzi do przepływu impulsu elektrycznego w ciało poszkodowanego, przywracając prawidłową akcję serca. Serce człowieka musi być zatem między elektrodami.

Podsumowując

Pamiętajcie! Defibrylatora może użyć KAŻDY! Jego zastosowanie jest bezpieczne i może jedynie pomóc osobie poszkodowanej. W przypadku, gdy defibrylacja nie będzie zalecana, sprzęt po prostu jej nie zaleci.

 

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Apteczka w góry – o czym warto pamiętać?

Apteczka w góry - o czym warto pamiętać?

Wyprawa w góry tak naprawdę zaczyna się długo przed wyjściem na szlak. Szykujemy plecak, pelerynę przeciwdeszczową, odpowiednie obuwie, ciepłą bluzę, spodnie trekkingowe, termos i wiele innych rzeczy, ale czy pamiętamy o apteczce? Miejsca w plecaku jest zazwyczaj niewiele. Mimo wszystko warto wygospodarować tam przestrzeń na apteczkę lub przytroczyć ją na zewnątrz plecaka. W nieszczęśliwych okolicznościach może ona okazać się najważniejszym wyposażeniem naszego plecaka i uratować nam życie.

Co grozi nam w górach?

Wiele osób podchodzi do turystyki górskiej jak do spaceru po lesie. Niestety, bywa to niebezpieczne w skutkach. Góry są nieprzewidywalne, a warunki atmosferyczne zmieniają się tam tak szybko, że czasem nie można na nie odpowiednio zareagować. Do każdej wyprawy górskiej należy się zatem dobrze przygotować! 

Wymagający, górzysty i często śliski teren, o wiele częściej może być przyczyną upadków, stłuczeń, zwichnięć, skaleczeń, a nawet złamań. Jedną z ważniejszych kwestii, jakie należy wziąć pod uwagę, jest również fakt, że pomoc nie nadejdzie od razu! Powinniśmy być zatem przygotowani, aby móc bezpiecznie, w jednym miejscu, poczekać na nadejście profesjonalnej pomocy.

O zagrożeniach, z jakimi można spotkać się w górach, pisaliśmy szerzej w artykule Pierwsza pomoc w górach —  zadbaj o swoje bezpieczeństwo, jeśli jeszcze go nie czytaliście, warto się z nim zapoznać.

Co powinna zawierać apteczka w góry?

Środki opatrunkowe to must have każdego miłośnika górołażenia. Plastry w wielu rozmiarach, rozmaite bandaże, kompresy, gazy — to podstawa. Wydaje się dużo? I tak i nie. Dobrze zebrany i spakowany zestaw nie będzie zajmował dużo miejsca, a może uratować życie Wam lub towarzyszom Waszej wędrówki. 

Podstawowy zestaw, jaki każdy piechur powinien mieć ze sobą podczas górskiej wędrówki to Moduł Zranienia, o którym więcej pisaliśmy w artykule Trauma Kit — Moduł Zranienia. Jest to uniwersalny, mobilny i wygodny pakiet ponad 30 elementów niezbędnych podczas opatrywania wszelkiego rodzaju ran, zranień i krwawień o małej intensywności. Moduł ten umożliwia zabezpieczenie licznych urazów oraz bardzo wielu stanów zagrożenia życia. 

 

Moduł Zranienia w swoim składzie posiada:

  • Rękawiczki jednorazowe nitrylowe „ L” – 2 pary
  • Maska ochronna 3 warstwowa – 1 szt.
  • Opaska elastyczna 12 cm x 5 cm – 2 szt.
  • Kompres gazowy 7,5×7,5 cm – 2 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1/2m² – 1 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1m² – 1 szt.
  • Bawełniana chusta trójkątna – 1 szt.
  • Bandaż piankowy Soft Foam 6 x 40 cm – 1 szt.
  • Przylepiec foliowy transparentny 2,5 cm x 5 m – 1 szt.
  • Plaster z opatrunkiem 1,9 cm x 7,6 cm – 5 szt.
  • Siatka opatrunkowa nr 4 – 30 cm
  • Siatka opatrunkowa nr 8 – 30 cm
  • Strip 3M 3 x 75 mm – 5 szt.
  • Opatrunek hydrożelowy 6×12 cm – 1 szt.
  • Nożyczki metalowe małe – 1 szt.
  • Gazik do dezynfekcji – 5 szt.
  • Tampon do nosa Stop Hemo – 2 szt.

W zestawie znajdują się również rzadko spotykane w innych apteczkach: bandaż adhezyjny (samoprzylepny) oraz specjalne plastry do zamykania ran, które spajają ich brzegi i przyspieszają proces gojenia, minimalizując powstawanie blizn. Takie opatrunki są idealnym rozwiązaniem na górskie wyprawy, gdzie przez długi czas, nawet w sytuacji zagrożenia życia, jesteśmy zdani sami na siebie.

Jeśli chcecie być jeszcze lepiej przygotowani do wyprawy w góry i móc zareagować, gdy ktoś ulegnie wypadkowi, zabierzcie ze sobą również Moduł Złamania. Za jego pomocą będziecie mogli zabezpieczyć i unieruchomić uszkodzoną kończynę do czasu nadejścia pomocy i przetransportowania do szpitala. 
 

Skład Modułu Złamania:

  • Rękawiczki jednorazowe nitrylowe „ L” – 2 pary
  • Szyna typu Sam Splint 50 cm x 11 cm – 1 szt.
  • Opaska elastyczna 12 cm x 5 cm – 4 szt.
  • Opaska dziana 10 cm x 4 cm – 4 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1/2m² – 2 szt.
  • Bawełniana chusta trójkątna – 1 szt.
  • Folia NRC (koc termiczny)- 1szt
 
Oczywiście można również szynę Sam Splint z zestawu zastosować na sobie, jednak z pomocą drugiej osoby, jest to o wiele łatwiejsze. Przypominamy, że ze względów bezpieczeństwa, na wyprawy górskie nie powinno się wybierać w pojedynkę. 
 
Pomocna może się również okazać folia NRC. Zapewni nam komfort termiczny w przypadku zmiennych warunków atmosferycznych bądź w sytuacji, gdy zmuszeni jesteśmy przez dłuższy czas przebywać w jednym miejscu, np. oczekując ze złamaną kończyną na nadejście pomocy.

 

Leki w apteczce?

Oczywiście w żadnej gotowej apteczce nie znajdziecie leków. Jeśli kompletujecie apteczkę na własny użytek, pamiętajcie przede wszystkim o lekach, które przyjmujecie na stałe. Pomocne mogą okazać się również środki przeciwbólowe, przeciwbiegunkowe, leki na przeziębienie, krem z filtrem oraz środki na oparzenia słoneczne. Pamiętajcie o odpowiednich warunkach przechowywania wszystkich leków, które ze sobą zabieracie!

Gdzie przechowywać apteczkę?

Do apteczki, którą bierzecie ze sobą na wędrówkę, powinien być łatwy dostęp. W momencie wypadku, podczas sytuacji zagrożenia życia, nie będziecie mieli czasu, aby przerzucać cały plecak do góry nogami w poszukiwaniu apteczki. Warto wygospodarować na nią miejsce na samej górze plecaka, aby z łatwością móc sięgnąć po potrzebne materiały opatrunkowe. Doskonałym rozwiązaniem jest również przytroczenie apteczki na zewnątrz plecaka, aby zawsze była pod ręką.

NUMERY RATUNKOWE W POLSKICH GÓRACH

 

985 lub 601 100 300

 

Międzynarodowy numer alarmowy 112 również funkcjonuje w górach, jednak warto korzystać z bezpośrednich numerów, wymienionych wyżej.

Pamiętajcie, aby spisać numery ratunkowe przed wyjściem na szlak — w sytuacji niebezpiecznej możecie ich nie pamiętać!

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Czym jest oddech agonalny i jak go rozpoznać?

Czym jest oddech agonalny i jak go rozpoznać?

W niemalże każdym schemacie resuscytacji krążeniowo-oddechowej tuż po udrożnieniu dróg oddechowych i sprawdzeniu oddechu musimy podjąć zero-jedynkową decyzję: nasz poszkodowany oddycha czy nie? Zdarza się, że w całkowicie nieumyślny sposób już na tym etapie popełniamy błąd i nie prawidłowo przebiegający oddech podpinamy pod ten właściwy, tym samym rezygnując z resuscytacji. Czym jest oddech agonalny i jak wygląda oraz dlaczego tak łatwo go pomylić z prawidłowym? Spieszymy z odpowiedzią! 

Definicja oddechu agonalnego

Oddechem agonalnym nazywamy nic innego, jak ostatnie tchnienia naszego poszkodowanego, które występują z reguły tuż przed faktycznym zatrzymaniem oddechu, a krótko po nagłym zatrzymaniu krążenia. Tego typu oddech nazywany jest również gaspingiem (z ang. bez tchu) lub rybim oddechem, z uwagi na ogromne podobieństwo do nabierania powietrza przez rybę, która została wyrzucona na ląd. Oddechy agonalne są zazwyczaj bardzo krótkie, mogą być rzadkie, ciężkie oraz przypominające westchnienia. 

Oddech agonalny stwierdza się nawet w 40% przypadków nagłego zatrzymania krążenia. To dość pesymistyczny wynik, zważywszy na to, że część nieświadomych i  nieprzeszkolonych w tym zakresie osób przy jego wystąpieniu raczej odstąpiłaby od przeprowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej, w związku z czym szanse na przeżycie takiego poszkodowanego byłyby naprawdę nikłe. Jeśli chcesz zobaczyć, jak może wyglądać taki oddech agonalny, kliknij tutaj.

Jak rozpoznać oddech agonalny?

Oddech agonalny, czyli gasping, możemy rozpoznać na podstawie wcześniej wymienionych jego objawów, jednak może okazać się to naprawdę trudne dla kogoś, kto ma do czynienia z tym pierwszy raz. W związku z tym przyjęło się, że jeśli po wcześniejszym udrożnieniu dróg oddechowych, w trakcie sprawdzania u poszkodowanego oddechu przez 10 sekund nie wyczujemy dwóch lub trzech normalnych, prawidłowych wydechów, a tylko jeden i to bardzo słabej jakości – uznajemy, że nie oddycha i przystępujemy do resuscytacji. 

Zdecydowanie lepiej założyć, że rozpoznany przez nas oddech jest nieprawidłowy i rozpocząć RKO, niż całkowicie zlekceważyć problem i odstąpić od tych czynności, tym samym całkowicie odbierając poszkodowanemu szanse na przeżycie. 

Skąd się bierze ten cały oddech agonalny?

Etiologia oddechu agonalnego i jego powstawania jest bardzo prosta i oczywista, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się trochę inaczej. W momencie, w którym dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia, kiedy serce przestaje pracować i pompować krew, nie wszystkie pozostałe układy od razu przestają jakkolwiek działać. W końcu są jeszcze zaopatrzone w małe rezerwy utlenowanej krwi. Ośrodek oddechowy również całkowicie ustaje dopiero po jakimś czasie. 

Z tego właśnie powodu, nasz organizm, póki jeszcze ma siłę i może, próbuje łapać jakiekolwiek partie powietrza, w którym znajduje się tlen potrzebny do jego funkcjonowania. Gasping jest więc reakcją organizmu na ogromne zapotrzebowanie na tlen, wynikające z zatrzymania akcji serca, które przestało pompować bogatą we wszystkie niezbędne do życia składniki krew. 

Podsumowując

Oddech agonalny jest bardzo mylącym zjawiskiem i w łatwy sposób może wprowadzić kogoś w błąd. Warto więc posiadać podstawową wiedzę w tym zakresie, by móc go rozpoznać i na jego podstawie nie zrezygnować z przeprowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a wręcz przeciwnie – zacząć uciskać klatkę piersiową i ratować poszkodowanego. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Pierwsza pomoc w górach — zadbaj o bezpieczeństwo

Pierwsza pomoc w górach — zadbaj o bezpieczeństwo

Góry to żywioł. Potrafią być nieprzewidywalne, dlatego należy do nich podchodzić z pokorą. Najczęstszymi skojarzeniami większości ludzi z pierwszą pomocą w górach są tamtejsze jednostki ratownicze, czyli GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) i TOPR (Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) — organizacje zajmujące się ratownictwem górskim. Każdy świadomy górołaz powinien jednak pomyśleć o swoim bezpieczeństwie, zanim wybierze się na szlak, aby zminimalizować konieczność wzywania profesjonalnych służb medycznych. Do każdej wycieczki w góry trzeba się bardzo dobrze przygotować!

Działania GOPR i TOPR

Służby ratownicze w górach ostrzegają, prowadzą wiele szkoleń i akcji informujących o zagrożeniach, jakie mogą wystąpić na szlaku. Niestety wielu ludzi nie bierze tego w ogóle pod uwagę, a wędrówkę po górach traktują jak wyjście na zwykły spacer po lesie. Takim zachowaniem stwarzają zagrożenie sobie, a w późniejszym czasie narażają również życie ratowników, którzy przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych zmuszeni są podjąć akcję ratunkową i iść im na pomoc.

Apteczka Pierwszej Pomocy w góry

Pakując się na wyjazd w góry, nie zapomnijcie o apteczce — to podstawa każdej wędrówki! Miłośnikom polskich gór polecamy nasz kompleksowy Moduł Zranienia, o którym więcej pisaliśmy w artykule Trauma Kit — Moduł Zranienia. Jest on najbardziej uniwersalnym, mobilnym i wygodnym modułem wśród apteczek modułowych systemu Trauma Kit, jaki posiadamy. Umożliwia zabezpieczenie urazów, drobniejszych ran oraz bardzo wielu stanów zagrożenia życia.

 

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas w górach?

1. Pogoda

Jest to niewątpliwie największe niebezpieczeństwo. Warunki atmosferyczne w górach zmieniają się tak szybko, że czasem nie ma możliwości zareagowania na nie. Idąc na dłuższą wędrówkę, trzeba być przygotowanym niemal na wszystko. Podczas śnieżnej zimy, gdy widoczność jest znikoma, nietrudno zboczyć ze szlaku. W takiej sytuacji może łatwo dojść do ochłodzenia naszego organizmu i odmrożeń. Dodatkową trudnością zimowej turystyki górskiej jest wcześnie następujący zachód słońca, z czym również trzeba się liczyć, wychodząc ze schroniska. Przy słonecznej pogodzie jesteśmy z kolei narażeni na przegrzanie organizmu. Warto zaplanować przerwy w godzinach południowych, aby nie narażać się na zbyt mocne promienie słońca. Deszczowa pogoda z kolei często spowalnia naszą drogę przez śliskie skały, powstające błoto lub potoczki.

 

2. Zmęczenie

Dla mało doświadczonych piechurów oszacowanie swoich sił może być dość trudne. Warto planować wraz z mapą krótkie odcinki i porównywać czasy poszczególnych przejść. Kolejno można zwiększać dystans i sprawdzać, jak zachowuje się nasz organizm po przebyciu dłuższych tras. Należy pamiętać również o podwyższeniach. Są one bardzo wymagające zarówno przy podejściach, jak i zejściach. Warto podczas dłuższego wyjazdu w góry zaplanować też dzień na regenerację. W górach pracują inne partie mięśni niż podczas codziennych wędrówek po płaskim terenie. Zmęczenie niestety może wpłynąć na naszą nieostrożność, co w rezultacie może skutkować kontuzjami.

 

3. Spadające odłamki skał lub lawin

Wybierając się w góry skaliste, należy zadbać o kasku. W Tatrach wśród turystów kask nie jest popularny. W dolinach nie ma dużego zagrożenia, jednak w przypadku wyższych partii gór warto się w niego zaopatrzyć. Nigdy nie mamy pewności czy ktoś przypadkiem nie zepchnie na dół kamienia podczas podejścia np. w okolicach popularnej orlej perci. Kask może ochronić również naszą głowę podczas poślizgnięcia się i upadku, a skały w górach są często śliskie. Wybierając się do Włoch, Austrii, Francji na Via ferraty należy dodatkowo mieć ze sobą lonżę. Podczas przejść zimowych warto zabrać sondę i detektor.

 

4. Zwierzęta

Pamiętajmy, że w górach nie jesteśmy sami. Nie należy zbliżać się do dzikich zwierząt, dokarmiać ich, ani im przeszkadzać. Spotkanie małego niedźwiedzia może skończyć się dla nas tragicznie, bo w pobliżu może być jego matka, która w obronie małego może wykazać dużą agresję. 

Choroba wysokościowa

W przypadku gór wysokich trzeba pamiętać o bardzo niebezpiecznym zjawisku, jakim jest choroba wysokościowa. Występuje również pod nazwą choroby wysokogórskiej. Pojawia się, gdy organizm nie radzi sobie z szybkim wzrostem wysokości. Sygnałami świadczącymi o chorobie mogą być bóle i zawroty głowy, złe samopoczucie, wymioty. Najczęściej występuje po przekroczeniu 2500 m n.p.m., gdzie znacznie zmniejsza się ilość tlenu w powietrzu. Gdy wystąpią objawy choroby wysokościowej, należy dużo pić i przede wszystkim zwolnić, zatrzymać się i zejść niżej. Trzeba się obserwować i pokonywać różnice wysokości z rozwagą.

 

Zimno, ciemno… i do schroniska daleko. Jak się przygotować na wyprawę w góry?

Szykując się na wyprawę w góry, koniecznie weźcie mapę, na której zaznaczone będą szlaki oraz czas potrzebny na pokonanie konkretnych tras. Zazwyczaj jest tak, że wychodząc ze schroniska wraz ze wschodem słońca, wraca się do niego dopiero o zmroku, dlatego liczcie i przewiduje! Weźcie ze sobą prowiant na cały dzień, ciepłą wodę lub herbatę w termosie i oczywiście apteczkę! 

Niezależnie od warunków atmosferycznych trzeba mieć też wygodne, przystosowane do chodzenia po górach buty i odzież (najlepiej taką, która szybko schnie i zapewnia dobrą termoregulację). Na duże słońce koniecznie trzeba zastosować krem z filtrem oraz mieć czapkę i wodę. W przypadku deszczu doskonale sprawdzi się z kolei peleryna przeciwdeszczowa. Na śnieg i lód trzeba wziąć ze sobą stuptuty, raki i rakiety oraz odpowiednio ciepłe ubranie, aby nie doprowadzić do odmrożeń. Podczas burz na uwadze należy mieć niebezpieczeństwo porażenia piorunem.

Należy również pamiętać, że w górnych partiach gór śnieg leży cały rok. Dlatego, gdy wybieracie się w wysokie góry, niezależnie od pory roku sprawdzajcie stopień zagrożenia lawinowego na stronie gopr.pl i pogodę. Pamiętajcie również o ciepłej odzieży, czapce, rękawiczkach i okularach. Dobrze mieć przy sobie również bufkę, która zajmuje niewiele miejsca, a może pełnić zarówno funkcję czapki, opaski, jak i szalika.

Pamiętajcie też o latarce i zapasowych bateriach do niej. Chodzenie po zmroku jest bardzo niebezpieczne. Bez dobrego oświetlenia drogi możemy pobłądzić lub nabawić się kontuzji. Pamiętajmy, że chodzenie po zmroku to ostateczność i wynik sytuacji losowej! Nie planujmy długich tras, wiedząc, że może złapać nas zmrok. Chodzenie po zmroku w części polskich gór jest zakazane i może nam grozić za to mandat od straży parku.

Wezwanie pomocy w górach

Nawet najbardziej wprawieni i najlepiej przygotowani miłośnicy chodzenia po górach mogą czasem potrzebować profesjonalnej pomocy. Niestety o wiele częściej pomoc wzywana jest przez osoby zupełnie nieprzygotowane, niedoświadczone i nieodpowiedzialne, którym brakuje wyobraźni i bagatelizują potęgę gór, a także niebezpieczeństwa, jakie mogą je spotkać podczas wędrówki. Osoby, które bez odpowiedniego przygotowania wychodzą na szlak, muszą się liczyć z konsekwencjami.

Pamiętajmy, aby wyruszać w góry z kompanem. Samotne wędrówki po górach są niebezpieczne.

Warto mieć ze sobą zapasowy telefon lub powerbank. Lubimy robić dużo zdjęć i słaba bateria na koniec dnia może nam uniemożliwić wezwanie pomocy. Warto również sprawdzić wcześniej zasięg naszej sieci i włączony roaming w granicznych częściach gór. Jeżeli nasze wyjście się przedłuży, trzeba poinformować o tym schronisko lub znajomych, aby wiedzieli, że mamy wszystko pod kontrolą. 

NUMERY RATUNKOWE W POLSKICH GÓRACH

 

985 lub 601 100 300

 

Międzynarodowy numer alarmowy 112 również funkcjonuje w górach, jednak warto korzystać z bezpośrednich numerów, wymienionych wyżej.

Pamiętajcie, aby spisać numery ratunkowe przed wyjściem na szlak — w sytuacji niebezpiecznej możecie ich nie pamiętać!

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Trauma Kit – moduł Zranienia

Trauma Kit – moduł Zranienia

Moduł Zranienia to najbardziej uniwersalny, mobilny i wygodny moduł wśród apteczek modułowych systemu Trauma Kit, jaki posiadamy. Rekomendujemy jego zakup zarówno osobom prywatnym, niezwiązanym w żaden sposób z medycyną, jak i profesjonalnym służbom medycznym.

Cechy charakterystyczne modułu

Przybliżone wymiary modułu Zranienia to 215 × 130 × 55 mm. Jest on takiej samej wielkości, jak inne moduły z systemu Trauma Kit, co umożliwia ich dowolne łączenie w profesjonalne zestawy. Moduł Zranienia, jak każdy inny z systemu, posiada opis w dwóch  językach: naszym rodzimym – polskim oraz uniwersalnym – angielskim. W skład modułu wchodzi również niewielka karteczka ze spisem zawartości, dzięki której wiemy, czego brakuje i co trzeba dołożyć, aby apteczka była kompletna i w pełni gotowa do użytku. 

W opakowaniu jest również obrazkowa instrukcja udzielania pierwszej pomocy dostosowana do zawartości i przeznaczenia modułu. W przypadku modułu Zranienia wyjaśnia ona, w jaki sposób zabezpieczyć uraz głowy, drobne skaleczenia i zranienia oraz jak zatamować krwotok z nosa. Opakowanie modułu Zranienia jest pomarańczowe, co sprawia, że jest ono dobrze widoczne.

Moduł zranienia – kiedy może być pomocny?

Moduł Zranienia umożliwia zabezpieczenie bardzo wielu stanów zagrożenia życia, dlatego to nasz najbardziej uniwersalny moduł. Jest przeznaczony do zabezpieczenia drobniejszych ran, które również wymagają interwencji pomocowej, jak np. skaleczenia. Zebrany w tej apteczce zestaw opatrunków pozwoli zaopatrzyć rany czoła, krwotoki z nosa, skaleczone dłonie i stopy. 

Apteczka jest idealnym zabezpieczeniem szkół, przedszkoli, rodzinnych wyjazdów, wycieczek rowerowych, wyjazdów dziecięcych i młodzieżowych oraz wszelkich zawodów sportowych. Może również stanowić część apteczki, złożonej z kilku modułów w zależności od potrzeb danego miejsca. W przypadku instytucji państwowych, zakładów produkcyjnych, dużych przedsiębiorstw i instytucji rekomendujemy zamontowanie punktu pierwszej pomocy składającego się z zestawu od 4 do 8 wybranych modułów w formie tablicy na ścianę. W zamian dwóch modułów można również zamontować defibrylator.

 

Co zawiera moduł zranienia?

Moduł Zranienia charakteryzuje się mnogością różnorakich opatrunków. Cała apteczka zawiera ponad 30 elementów niezbędnych podczas opatrywania wszelkiego rodzaju ran, zranień i krwawień o małej intensywności. W zestawie znajdują się również rzadko spotykane w innych apteczkach: bandaż adhezyjny (samoprzylepny) oraz specjalne plastry do zamykania ran, które spajają ich brzegi i przyspieszają proces gojenia, minimalizując powstawanie blizn.

Bezpieczeństwo jest w udzielaniu pierwszej pomocy przedmedycznej najważniejsze, dlatego w module Zranienia znajdują się dwie pary rękawiczek jednorazowych nitrylowych oraz maseczka chirurgiczna, która zwłaszcza w czasach pandemii koronawirusa jest niezbędna. W apteczce znajdują się też chusteczki bakteriobójcze, za pomocą których można odkazić niewielkie zranienia przed zastosowaniem opatrunku.

W skład apteczki wchodzi też 5 uniwersalnych, samoprzylepnych plastrów opatrunkowych do wszelkich skaleczeń i zadrapań, plaster bez opatrunku, bandaże elastyczne, nożyczki, chusta trójkątna, siatki opatrunkowe, opatrunek hydrożelowy na oparzenia, komplet gaz oraz specjalnie przystosowane tampony do nosa, które umożliwiają szybkie i bezpieczne zatamowanie krwotoku.

Mam apteczkę i co dalej?

W przypadku każdej apteczki warto na początku zapoznać się z tym, jak ułożone są w niej wszystkie opatrunki. Znajomość swojej apteczki pozwoli zaoszczędzić czas niezbędny przy udzielaniu pierwszej pomocy. Jeśli będziesz już szczęśliwym posiadaczem modułu Zranienia, dokładnie go obejrzyj, zanim będzie Ci potrzebny!

 

Stawiamy na jakość!

Zapewniamy, że wszystkie elementy apteczki, wraz z jej opakowaniem, są wykonane z materiałów wysokiej jakości. Jeśli chcecie zobaczyć, jak moduł zranienia wygląda w środku, koniecznie obejrzyjcie nasz film na IG, w którym Piotrek pokazuje i omawia każdy jego element!

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Defibrylatory w Straży Pożarnej

Defibrylatory w Straży Pożarnej

Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny AED to podstawowy sprzęt ratujący życie i bez wątpienia powinien znajdować się w każdej jednostce Straży Pożarnej, jak również w każdym samochodzie strażackim. Posiadanie AED dotyczy zarówno Państwowej Straży Pożarnej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej.

AED w OSP — pomoc dla mieszkańców

Choć założenie jest takie, że każda jednostka straży pożarnej powinna posiadać na stanie Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny, w praktyce wygląda to niestety inaczej. Coraz więcej jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych na szczęście ma AED, jednak wciąż wiele jest takich, które nie posiadają tego przywileju, jakim jest możliwość używania sprzętu ratującego ludzkie życie. Tendencja jest jednak wzrostowa i z roku na rok coraz mniej jest pustych miejsc na mapie defibrylatorów w Polsce, co nas ogromnie cieszy! Oznacza to bowiem, że nawet w małych miejscowościach, znacznie oddalonych od szpitali, istnieje możliwość skorzystania z profesjonalnego sprzętu do ratowania ludzkiego życia. 

Lokalizacja AED jest kluczowa. Sprzęt powinien znajdować się tam, gdzie skorzystać z niego będzie mogła jak największa grupa osób. Znaczna odległość od szpitali zmniejsza szansę na szybkie otrzymanie pierwszej pomocy przedmedycznej, dlatego AED udostępniane mieszkańcom przez Ochotnicze Straże Pożarne może przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa i uratowania czyjegoś życia.

AED w remizie

Remiza w większości miejscowości stanowi centralny punkt. Każdy mieszkaniec danej miejscowości wie, gdzie znajduje się kościół, apteka, sklep czy właśnie Ochotnicza Straż Pożarna. W remizach odbywają się różnego rodzaju uroczystości i spotkania, dzięki czemu w okolicy jednostki OSP często jest dużo ludzi. Umieszczenie powszechnie dostępnego defibrylatora dla mieszkańców w takim punkcie jest najlepszym rozwiązaniem z możliwych. W razie konieczności udzielenia poszkodowanemu pierwszej pomocy każdy mieszkaniec będzie wiedział gdzie się udać, aby wziąć AED. Jest to idealne miejsce na umieszczenie ogólnodostępnego defibrylatora. Każdy będzie mógł z niego skorzystać i uratować czyjeś życie. Bez względu na porę dnia i nocy.

 

Strażacy znają się na pierwszej pomocy!

Warto podkreślić, że zarówno jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, jak i Państwowej Straży Pożarnej należą do KSRG, czyli Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Wszyscy strażacy szkolą się w zakresie KPP — Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy, dzięki czemu mogą świadczyć profesjonalną pomoc medyczną podczas akcji. Wiele jednostek organizuje również kursy udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej dla mieszkańców oraz uczą ich, w jaki sposób korzystać z Automatycznego Defibrylatora Zewnętrznego. To bardzo ważne, aby miejscowi nie bali się sięgnąć po sprzęt, dzięki któremu będą mogli uratować swoich najbliższych.

AED w wozie strażackim

W standardzie wyposażenia każdego możliwego rodzaju samochodu strażackiego możemy odczytać powinność zamieszczenia w jego wnętrzu Automatycznego Defibrylatora Zewnętrznego. We wszystkich formacjach sprzęt powinien być ujednolicony. Ochotnicze Straże Pożarne dbają o bezpieczeństwo społeczności lokalnych danej miejscowości, gminy, a nawet powiatu. To właśnie OSP najczęściej dojeżdża jako pierwsze w miejsce zdarzenia, ponieważ jest najbliżej ludzi. To właśnie głównie z tego powodu każdy wóz strażacki posiadany przez jednostkę powinien być wyposażony w Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny, aby po przyjeździe na miejsce akcji można było w razie konieczności od razu przeprowadzić defibrylację.  

 

Jaki defibrylator w remizie i wozie strażacki?

Najczęściej wybieranym defibrylatorem przez OSP jest półautomatyczny defibrylator Philips FRx, który wyróżnia się wytrzymałą konstrukcją i niewielką wagą. Jest niezawodny i bardzo prosty w obsłudze, a przez to idealny do zamieszczenia w przestrzeni publicznej. Do defibrylatora zostały stworzone specjalnie zabezpieczające, wodoodporne i odporne na wszelkiego rodzaju zgniecenia i uderzenia Walizki Peli, które gwarantują bezpieczne transportowanie sprzętu w każdych warunkach. 

Finansowanie AED w Straży Pożarnej

W związku z tym, jak już zostało wcześniej wspomniane, posiadanie AED jest obecnie zapisane w standardach każdego samochodu strażackiego, zakup ten powinno się uwzględnić w budżecie danej jednostki. Jeśli jest on niewystarczający, trzeba zastanowić się nad inną formą finansowania. Koszt AED nie jest jednak współcześnie na tyle wysoki, aby jego zakup był niemożliwy. Jedną z możliwości jest kupno AED przez mieszkańców w ramach inicjatywy sąsiedzkiej. Innym sposobem może być skorzystanie z portali takich jak zrzutka.pl czy wspieram.to. Istnieje również możliwość sfinansowania defibrylatora w ramach inicjatywy budżetu obywatelskiego. Więcej o tym, jak kupić AED, gdy brakuje pieniędzy, przeczytacie na stronie projekt.aed lub w artykule 5 sposobów na sfinansowanie zakupu AED, gdzie podajemy konkretne sposoby. Zajrzyjcie tam i zapoznajcie się z nimi!

Więcej o AED możecie przeczytać tutaj.

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.



Dołącz do programu

Pobierz przykładowy wniosek

Wypełnij dane a otrzymasz dodatkowo poradnik