Pierwsza pomoc u piesków

Pierwsza pomoc u psów

Na pewno już bardzo dobrze wiecie, że pierwsza pomoc jest bardzo ważna, a jej zasady powinien znać każdy. W naszym Polskim prawie istnieje również obowiązek udzielenia pierwszej pomocy – w przeciwnym razie grozi nam kara wymierzana przez sąd. A co w przypadku, gdy coś dzieje się z psem? Czy im udziela się pomocy? Czy istnieją jakieś przepisy dotyczące udzielania pierwszej pomocy psiakom? Do kogo się kierować, jak reagować, co robić? Spokojnie – już o wszystkim opowiadamy!   

Przepisy a teoria

Polskie prawo reguluje kilka spraw w ustawie dotyczącej ochrony zdrowia zwierząt. Zgodnie z art. 25 każdy kierowca, który potrącił zwierzę, ma obowiązek udzielenia mu pierwszej pomocy – bez względu, czy jest to zwierzę dzikie, czy udomowione. O konsekwencjach naruszenia przepisu mówi art. 37 ust. 1, który mówi, że nieudzielenie pierwszej pomocy lub ucieczkę z miejsca zdarzenia jest wykroczeniem, za które grozi kara aresztu od 5 do 30 dni lub grzywna od 20 do 5000 złotych. 

Za udzielenie pierwszej pomocy w przypadku potrącenia zwierzęcia uznaje się zabranie go do wybranego przez kierowcę weterynarza. Koszty ponosimy my, ponieważ weterynarz nie ma obowiązku udzielenia pomocy za darmo. Jeżeli jednak lekarz weterynarii odmawia udzielenia pomocy (którą opłacimy), należy poinformować o tym bezzwłocznie policję. 

Trzeba tu podkreślić, że nieumyślne potrącenie zwierzęcia nie ma żadnych konsekwencji dla osoby, która doprowadziła do wypadku. Kara, które są egzekwowane równie pieczołowicie, jak w przypadku nieudzielenia pierwszej pomocy człowiekowi, może ponieść osoba za nieudzielenie pomocy zwierzęciu. 

Potrąconego zwierzęcia nie wolno pozostawić na pastwę losu, uciekając z miejsca zdarzenia – bez względu, czy zwierzę jest dzikiem, czy jest zwierzakiem, za którego ktoś odpowiada np. pies. Często możemy nie znać przyczyny, z powodu której pies się błąka – może być to spowodowane nie tylko nieodpowiedzialnym zachowaniem jego opiekuna, ale może wynikać to działania osób trzecich lub sił wyższych.

Polskie prawo niestety nie przewiduje tego, co należy zrobić w przypadku, gdy pies dusi się, a właściciel nie reaguje, gdy dojdzie u niego do zatrzymania krążenia i zostanie pozostawiony bez opieki, czy gdy złamie łapę i z tego faktu zostanie porzucony. Te zdarzenia nie są wypadkami komunikacyjnymi, a tak samo powinny posiadać swoje przepisy, kary i postępowania, co te komunikacyjne.

Co może się pieskom stać?

Tak jak u ludzi – u zwierząt również może dojść do stanów nagłych, które wymagają natychmiastowej reakcji. Co możemy nazwać stanem nagłym? Na pewno:

  • Niewydolność oddechową
  • Niewydolność krążeniową
  • Utratę przytomności 
  • Silne zatrucie 

Każdy z takich stanów będzie charakteryzował się nietypowym zachowaniem zwierzaka, które na pewno rzuci nam się w oczy. 

 

Pierwsze koty za płoty, czyli rozpoznanie

  • Nic nie jest tak ważne, jak znajomość naszego psiaka – jego zachowań, tego jak wygląda jego dzień, jak się zachowuje, gdy jest zmęczony, senny, głodny, chce się bawić, czy gdy jest przestraszony i spanikowany. Świadomość normalnych stanów u naszego pupila pomoże rozpoznać nam, gdy coś może się dziać. Kiedy zachowanie odstępuje od normy, możemy podejrzewać, że coś jest nie tak.

1. Pierwszą czynnością, którą wykonujemy, aby sprawdzić stan czworonoga, jest ocena perfuzji, czyli badanie błony śluzowej. Najlepiej spojrzeć na dziąsła, jeżeli jednak nie są dostępne, należy spojrzeć na spojówkę oka, napletek lub pochwę. Normalnym stanem będzie różowa, wilgotna błona (u szczeniąt ciemnoróżowa). 

Blada błona śluzowa oznacza zaburzenia oddychania lub anemię. To stan, w którym od razu musimy udać się do weterynarza! Nie możemy czekać ani chwili – każda minuta może zaważyć na życiu naszego psiaka! 

Innymi niepokojącymi kolorami błony śluzowej, które mogą oznaczać stany nagłe u psa, jest:

  • czerwony, ceglasty – sepsa, ból, gorączka, wstrząs, hipotermia
  • żółte – choroby wątroby, choroby odkleszczowe
  • porcelanowe – bardzo słaba perfuzja, silna anemia
  • wykrzepienia na błonie śluzowej – stan zagrożenia życia

2. Kolejnym krokiem będzie sprawdzenie nawrotu kapilarnego poprzez lekkie naciśnięcie na dziąsłach, jednak nie tam, gdzie znajduje się kieł! Jeżeli kolor powraca w przeciągu 1-2 sekund, zawartość jest prawidłowa. Jeżeli powrót następuje w krócej niż sekundę, mamy do czynienia z fazą kompensacyjną wstrząsu. Jeżeli zaś dziąsło wraca do normalności po ponad dwóch sekundach, mamy do czynienia z zaburzeniem perfuzji. 

Trzeba pamiętać, że jeżeli wykonujemy takie badanie u psa, który brał udział w wypadku komunikacyjnym, może być on w szoku i objawy mogą nie pokazać się od razu. Dlatego warto od razu udać się do kliniki weterynaryjnej na obserwację, a nie podejmować się czekania w domu. W razie nagłej potrzeby pomocy zwierzak od razu będzie pod specjalistyczną opieką.

3. Pomiar pulsu wykonujemy tylko w momencie, gdy zwierzę jest przytomne. Nie wykonujemy go u nieprzytomnych psów, ponieważ jeżeli pies traci przytomność, najprawdopodobniej nie ma on już żadnej rezerwy tlenu. Tętno sprawdzamy poprzez położenie wskazującego i środkowego palca na tętnicy udowej, lekko uciskając. Tak jak u człowieka – przytrzymujemy dłoń, z zegarkiem w ręku przez 10 sekund, licząc ilość skurczów tętnicy. Następnie wynik mnożymy przez 6, aby otrzymać wynik pulsu. Prawidłowy puls u psa jest między 60 a 140. Jeżeli tętno psa jest mniejsze niż 60 lub większe niż 160, możemy podejrzewać, że pies jest w stanie zagrożenia.

4. Ocena oddechu. Normą u psów jest 20–40 oddechów na minutę. W przypadku wysiłku oddechowego, czyli niewydolności oddechowej, pies może oddychać z częstotliwością 50 oddechów na minutę. Jeżeli do tego doszło, pamiętaj, aby zachować spokój. Zapewnij zwierzęciu dostęp do świeżego powietrza i obniż jego temperaturę, jeżeli jest za wysoka.

5. Temperatura u psa jest wyższa niż u człowieka. Norma waha się od 37,5 Co do 39 Co w zależności od wielkości i wieku psa. Jedno jest jednak pewne – stanem podgorączkowym możemy nazwać temperaturę 39 Co i wyżej. Wówczas trzeba bezzwłocznie jechać do weterynarza. Temperaturą, która zagraża życiu zwierzaka, jest 42 Co. Może dojść wówczas do uszkodzenia tkanek i śmierci. 

Nigdy nie podawaj psu ludzkich leków przeciwbólowych i zbijających temperaturę – są to substancje szkodliwe, które mogą doprowadzić do śmierci psa. Jeżeli potrzebujesz leków dla psa, udaj się do weterynarza. Dedykowanych leków dla psów nie znajdziesz w aptece.

Temperaturę u psów mierzymy tylko w jeden sposób. Umieszczamy termometr w odbycie i czekamy kilka minut. Niestety termometry bezdotykowe nie sprawdzą się w przypadku pomiaru temperatury u psów.

Akcja resuscytacja

U psów, jak i u ludzi, dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia. Tak samo jak u nas – istnieje schemat postępowania, którego powinniśmy się trzymać, gdy dojdzie do utraty przytomności i NZK.

  1. Pies stracił przytomność, co mamy zrobić? Oto kolejność działań:
  2. Kładziemy psa na boku 
  3. Sprawdzamy przytomność i świadomość psa – delikatnie szturchamy, mówimy jego imię
  4. Jeżeli pies nie reaguje – udrożniamy drogi oddechowe i sprawdzamy oddech.
  5. Patrzymy, czy nozdrza się poruszają. Przykładamy policzek do pyszczka, aby wyzuć oddechy.
  6. Obserwujemy również klatkę piersiową, czy się porusza – można położyć delikatnie rękę, aby sprawdzić jej ruch.
  7. Sprawdzamy tętno u psa.
  8. Bardzo ważne – wyjmujemy język psa, sprawdzając, czy nie ma nic w pysku. Bardzo ważny element, który pozwoli nam uniknąć potencjalnego zadławienia się wymiocinami lub resztkami jedzenia, które zwierzę miało w pysku.

Gdy widzimy, że psiak nie oddycha, nie wyczuwamy jego tętna, należy natychmiastowo przystąpić do resuscytacji krążeniowo-oddechowej.

Krok 1: zamykamy pysk psa lub związujemy delikatnie kawałkiem bandaża, aby samodzielnie się nie otwierał. 

Krok 2: wykonujemy 2 wdechy ratownicze.

Krok 3: ułóż ręce i dłonie tak jak podczas RKO u człowieka – ręce prosto i jedna dłoń na drugiej

Krok 4: wykonujemy 15 uciśnięć klatki piersiowej na wysokości 4 i 5 żebra, czyli najszerszym punkcie klatki piersiowej (nie na sercu!).

Krok 5: uciski wykonuj na 1/3 do ½ szerokości klatki piersiowej

Krok 6: uciski wykonuj w tempie 100 – 120 ucisków na minutę 

Krok 7: wykonuj uciski, dopóki pies nie zacznie samodzielnie oddychać i będzie miał równomierne bicie serca.

 

Gdzie wołać „pomocy”

Może się zdarzyć, że będziemy opadać z sił, a oddech naszego psa nie będzie mógł zostać przywrócony. Niestety – defibrylatora nie możemy w takim momencie użyć. Możemy jednak zadzwonić na numer alarmowy 112. Prawda – nie ma w Polsce karetek dla zwierząt ani żadnego ratownictwa weterynaryjnego na terenie całego kraju. Mogą zdarzyć się miejscowe inicjatywy, jednak nie jest to reguła. Operatorzy numeru alarmowego powinni w jakiś sposób pomóc nam lub pokierować nas, co powinniśmy zrobić. 

Obecnie w fazie przygotowywania jest aplikacja Animal Helper, która ma być zwierzęcym numerem alarmowym na terenie całej polski.

 

Nie czekaj – jedź do weterynarza!

Nasze zwierzaki raczej znamy dość dobrze i szybko możemy zorientować się, kiedy coś jest nie tak. Dlatego pamiętajcie, że jeżeli widzicie, że pies:

  • nie jest zdolny do ruchu, wokalizuje, jest osowiały i ma ból brzucha
  • ma problem z utrzymaniem równowagi i dokładnym wykonywaniem ruchów, zaburzenie koordynacji ruchu, zaburzenia świadomości i reakcji psiaka
  • krwawi lub wypróżnia się krwią, zmiana koloru błony śluzowej
  • pojawił się ciężki kaszel, płytki oddech

od razu kieruj się do weterynarza! Mogą być to oznaki groźnych chorób, o których pies nie jest w stanie Ci powiedzieć w inny sposób niż poprzez swoje zachowanie. Nie każdemu z tych objawów może towarzyszyć dodatkowo: biegunka, wymioty, apatia, utrata apetytu. Są to jednak znaki, których nie powinniśmy ignorować i bez zwłoki udać się do lekarza. Nie ma co czekać – nie tylko dni, ale i godziny czasami potrafią zaważyć o życiu naszego psiaka. Również pamiętajcie, aby stosować się do tego, co powiedział weterynarz – to osoby, które chcą dla Waszego zwierzaka dobrze, mają wiedzę i doświadczenie, które pozwala im na wykonywanie tego zawodu. 

Pieski to cudowne stworzenia, które towarzyszą nam krok w krok. Niesamowite, że pomimo różnic gatunkowych, udało nam się nawiązać taką silną więź. Dbajmy o to, dbajmy o nasze psiaki, bo one codziennie dbają o nas. Pamiętajcie o kilku prostych sprawach i reagujcie od razu, nie czekajcie na później! 

 

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Słownik podstawowych skrótów dotyczących resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Słownik podstawowych skrótów dotyczących resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Nie od dzisiaj wiadomo, że wszelkiego rodzaju skrótowce zawładnęły całym naszym światem, a także codziennością. Używamy ich na potęgę, bo stanowią nie tylko pewnego rodzaju uproszczenie wydawanych przez nas komunikatów głosowych oraz tekstowych, ale i urozmaicenie ich. W szeroko pojętym ratownictwie jest ich całe mnóstwo, zwłaszcza jeśli chodzi o czynności związane z nagłym zatrzymaniem krążenia. Postaramy się przytoczyć Wam te najpopularniejsze oraz te, z którymi będziecie spotykać się najczęściej.

Nie takie trudne, jak się wydaje

Kiedy myślimy sobie o skrótach, bywamy niesamowicie przerażeni. W końcu ich nauka rzadko jest oczywista, a ich jest cały ogrom i to nie tylko w ratowniczym środowisku. Wydaje nam się, że im dłuższy skrót, tym większy problem, bo i łatwiej o rujnującą sens całej wypowiedzi pomyłkę. Wszystko jednak jest kwestią indywidualną i tak naprawdę zależy od naszych osobistych predyspozycji do nauki. Jeśli podejdziemy do tego tematu w miarę na spokojnie i z pozytywnym nastawieniem, momentalnie przekonamy się, że nie taki straszny diabeł, jak go malują. A jakie udzielanie pierwszej pomocy okaże się prostsze, gdy będziemy już bogatsi o tę wiedzę – gwarantujemy!

Naprawdę podstawowe pojęcia

Samych skrótów dotyczących typowo tematu nagłego zatrzymania krążenia nie jest wcale tak dużo i wystarczy znać zaledwie kilka z nich, by biegle porozumiewać się w tej dziedzinie bez większego zdziwienia wymalowanego na twarzy. 

Aby zbytnio nie obciążać Was wiedzą, z której nie mielibyście nawet okazji skorzystać, przedstawimy Wam te najpopularniejsze i najczęściej używane zarówno w rozmowach, jak i ratowniczych oraz pierwszopomocowych publikacjach, a oto one:

 

  • NZK – to nic innego, jak nagłe zatrzymanie krążenia, największa zmora ratowanego, ale i ratującego, 
  • RKO – resuscytacja krążeniowo-oddechowa, czyli zespół czynności ratujących życie, mających za zadanie przywrócenie krążenia oraz oddechu, 
  • AED – automatyczny (zautomatyzowany) defibrylator zewnętrzny
  • PRC – Polska Rada Resuscytacji – nasz krajowy odpowiednik Europejskiej Rady Resuscytacji (ERC),
  • PAD – program Publicznego Dostępu do Defibrylacji
  • SpO2 – oznaczenie poziomu saturacji, czyli wysycenia krwi tlenem, 
  • RR –  ilość oddechów,
  • BP – ciśnienie tętnicze,
  • HR/AS – tętno/akcja serca.
To właśnie z wyżej wymienionymi skrótami możecie spotkać się najczęściej, dlatego warto się z nimi oswoić. 
 

Międzynarodowy język

Posługiwanie się skrótami znalazło swoje ogromne zastosowanie na arenie międzynarodowej m.in. przez swoją uniwersalność i prostotę w przekazie. Takim sposobem wcześniej już wspomniany AED, czyli automatyczny defibrylator zewnętrzny będzie oznaczony wszędzie tymi samymi trzema literami, bez względu na to, gdzie się obecnie znajdujemy. W związku z tym, będąc w Hiszpanii, czy Japonii kiedy użyjemy skrótu “AED”, każdy powinien wiedzieć, o co nam chodzi i momentalnie skojarzyć go z urządzeniem ratującym życie. Podobnie sytuacja wygląda z wcześniej również wspomnianym skrótem „PAD” (Public Access Defibrillation).

Poza granicami naszego kraju kolejnym bardzo popularnym skrótem dotyczącym nagłego zatrzymania krążenia jest „CPR”, czyli najprościej rzecz ujmując anglojęzyczny odpowiednik naszego „RKO”.  

Innymi, bardzo popularnymi skrótami, które znalazły swoje zastosowanie na całym świecie, również w Polsce, są:

– AHA – American Heart Association – Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne,

– ILCOR – International Liaison Committee on Resuscitation – międzynarodowy komitet mający na celu ujednolicenie zasad udzielania pierwszej pomocy na całym świecie, 

– ERC – European Resuscitation Council –  europejska organizacja zajmująca się opracowywaniem jak najskuteczniejszych i najbardziej praktycznych zasad udzielania pierwszej pomocy oraz zaawansowanych zabiegów reanimacyjnych.

 

Podsumowując

Choć wydaje nam się, że uczenie się skrótów to całkiem błaha i mało istotna sprawa, to jednak warto zwrócić na nie, choć część swojej uwagi, tym bardziej że nie tylko w Polsce, ale i na świecie ujednolicają one wiele istotnych pojęć dotyczących pierwszej pomocy i nie tylko. Jak się okazuje, naprawdę dobrze znać i rozumieć pojęcia, z którymi możemy się spotkać podczas ratowania czyjegoś życia lub zdrowia – to na pewno w wielu momentach może ułatwić nam już bardzo trudne zadanie.

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Kto może użyć AED?

Kto może użyć AED?

Chociaż odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista, wciąż wiele osób wpisuje tę frazę w wyszukiwarkę Google. Dlaczego? I w końcu kto może użyć tego AED?

Czy osoba używająca AED musi być przeszkolona?

Kurs dotyczący używania defibrylatora oczywiście może być bardzo pomocny i szczerze takie kursy polecamy! Aby użyć AED nie trzeba mieć jednak żadnego przeszkolenia. Udzielić pomocy z zastosowaniem defibrylatora może każdy. Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny wydaje jasne polecenia, dzięki czemu jego zastosowanie i udzielenie komuś pomocy staje się proste i dostępne dla każdego. Stosując się do komend głosowych AED, można bez problemu udzielić skutecznej pomocy osobie poszkodowanej.

Zgodnie z art. 3 pkt 7 Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, pierwsza pomoc to zespół czynności podejmowanych w celu ratowania osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego wykonywanych przez osobę znajdującą się w miejscu zdarzenia, w tym również z wykorzystaniem wyrobów medycznych oraz produktów leczniczych, udostępnionych do powszechnego obrotu. AED spełnia powyższe kryteria.

Ponadto należy pamiętać, że udzielenie pierwszej pomocy to obowiązek każdego z nas w myśl art. 162 Kodeksu Karnego:

Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Kiedy użyć defibrylatora?

AED trzeba użyć jak najszybciej, jeśli u osoby poszkodowanej serce nie pracuje prawidłowo. W takiej sytuacji z dużym prawdopodobieństwem mogło dojść do nagłego zatrzymania krążenia. Defibrylator za pomocą podłączonych elektrod do klatki piersiowej osoby poszkodowanej przeprowadzi analizę rytmu serca i zadecyduje, czy zalecić dostarczenie impulsu elektrycznego, powodując tym samym restart pracy serca.

 

Dlaczego ludzie boją się użyć AED?

Współcześnie skrzyneczki z automatycznymi defibrylatorami zewnętrznymi AED montowane są w wielu miejscach. Ich ulokowanie jest dobrze przemyślane. Defibrylatory montowane są w powszechnie dostępnych miejscach, aby jak największa grupa osób mogła z nich skorzystać. AED można dostrzec na stacjach metra, dworcach kolejowych, w centrach handlowych, w dużych przedsiębiorstwach, w jednostkach OSP, na osiedlach, a nawet w kościele. Skoro defibrylatory są prawie wszędzie, to dlaczego ludzie mają wątpliwości czy mogą je stosować?

 

1. Bezpieczeństwo — skoro działanie defibrylatora polega na zastosowaniu prądu, czy jest to bezpieczne dla osoby poszkodowanej oraz osoby udzielającej pomocy? Podczas prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej oczywiście dotyka się poszkodowanego. Gdy na jego ciele jest już zamontowane AED, wówczas to ono „przejmuje dowodzenie”. Słuchajmy komunikatów! Defibrylator przed przeprowadzeniem analizy rytmu serca i wyładowaniem poprosi nas i przypomni, aby nie dotykać poszkodowanego. Osoba udzielająca pomocy powinna również dopilnować, aby nikt z obserwujących nie dotykał osoby poszkodowanej w momencie prowadzenia analizy rytmu serca i w chwili wyładowania.

 

2. Odpowiedzialność finansowa — wiele osób obawia się, że nieuzasadnione wyjęcie defibrylatora z opakowania będzie karane finansowo. Z defibrylatorów korzystajmy mądrze. Wiadomo, że nie będziemy go potrzebować, gdy do opatrzenia mamy skaleczone kolano. Jeśli mamy udzielić pomocy osobie nieprzytomnej, wówczas nie zastanawiajmy się i sięgnijmy po to, co mamy wokół najlepszego, czyli profesjonalny medyczny sprzęt, jakim jest defibrylator. Jako osoby niemedyczne nie możecie mieć pewności, czy jego zastosowanie będzie konieczne. Po podłączeniu defibrylator sam zadecyduje za Was, czy dostarczyć impuls elektryczny, czy nie.

 

3. Zastosowanie wstrząsu elektrycznego — defibrylator samodzielnie przeprowadza badanie i decyduje o konieczności zastosowania wstrząsu elektrycznego. Nie musimy zatem analizować rytmu serca i podejmować tak ważnej decyzji. W przypadku niektórych defibrylatorów możemy być jedynie proszeni o naciśnięcie konkretnego guzika, a to chyba każdy potrafi! Defibrylator dokonuje analizy rytmu serca co dwie minuty i w razie konieczności informuje o konieczności udzielenia kolejnego wstrząsu. Osoba udzielająca pierwszej pomocy w przerwach między defibrylacją powinna wracać do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, aż do przyjazdu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

 

4. Naklejenie elektrod — teoretycznie kiedyś widziałeś defibrylator i nawet na nim ćwiczyłeś, a i tak nie pamiętasz, w jaki sposób nakleić na ciało poszkodowanego elektrody? Nie martw się. Każdy defibrylator daje dokładne instrukcje głosowe, dotyczące tego, w jaki sposób należy postępować. Dodatkową pomocą są instrukcje obrazkowe na każdej elektrodzie, dzięki którym wszelkie wątpliwości zostają rozwiane. Ważne, aby umieścić elektrody na suchej, czystej i odsłoniętej klatce piersiowej oraz aby naklejane elektrody się nie stykały! Dzięki odstępowi między elektrodami dochodzi do przepływu impulsu elektrycznego w ciało poszkodowanego, przywracając prawidłową akcję serca. Serce człowieka musi być zatem między elektrodami.

Podsumowując

Pamiętajcie! Defibrylatora może użyć KAŻDY! Jego zastosowanie jest bezpieczne i może jedynie pomóc osobie poszkodowanej. W przypadku, gdy defibrylacja nie będzie zalecana, sprzęt po prostu jej nie zaleci.

 

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Apteczka w góry – o czym warto pamiętać?

Apteczka w góry - o czym warto pamiętać?

Wyprawa w góry tak naprawdę zaczyna się długo przed wyjściem na szlak. Szykujemy plecak, pelerynę przeciwdeszczową, odpowiednie obuwie, ciepłą bluzę, spodnie trekkingowe, termos i wiele innych rzeczy, ale czy pamiętamy o apteczce? Miejsca w plecaku jest zazwyczaj niewiele. Mimo wszystko warto wygospodarować tam przestrzeń na apteczkę lub przytroczyć ją na zewnątrz plecaka. W nieszczęśliwych okolicznościach może ona okazać się najważniejszym wyposażeniem naszego plecaka i uratować nam życie.

Co grozi nam w górach?

Wiele osób podchodzi do turystyki górskiej jak do spaceru po lesie. Niestety, bywa to niebezpieczne w skutkach. Góry są nieprzewidywalne, a warunki atmosferyczne zmieniają się tam tak szybko, że czasem nie można na nie odpowiednio zareagować. Do każdej wyprawy górskiej należy się zatem dobrze przygotować! 

Wymagający, górzysty i często śliski teren, o wiele częściej może być przyczyną upadków, stłuczeń, zwichnięć, skaleczeń, a nawet złamań. Jedną z ważniejszych kwestii, jakie należy wziąć pod uwagę, jest również fakt, że pomoc nie nadejdzie od razu! Powinniśmy być zatem przygotowani, aby móc bezpiecznie, w jednym miejscu, poczekać na nadejście profesjonalnej pomocy.

O zagrożeniach, z jakimi można spotkać się w górach, pisaliśmy szerzej w artykule Pierwsza pomoc w górach —  zadbaj o swoje bezpieczeństwo, jeśli jeszcze go nie czytaliście, warto się z nim zapoznać.

Co powinna zawierać apteczka w góry?

Środki opatrunkowe to must have każdego miłośnika górołażenia. Plastry w wielu rozmiarach, rozmaite bandaże, kompresy, gazy — to podstawa. Wydaje się dużo? I tak i nie. Dobrze zebrany i spakowany zestaw nie będzie zajmował dużo miejsca, a może uratować życie Wam lub towarzyszom Waszej wędrówki. 

Podstawowy zestaw, jaki każdy piechur powinien mieć ze sobą podczas górskiej wędrówki to Moduł Zranienia, o którym więcej pisaliśmy w artykule Trauma Kit — Moduł Zranienia. Jest to uniwersalny, mobilny i wygodny pakiet ponad 30 elementów niezbędnych podczas opatrywania wszelkiego rodzaju ran, zranień i krwawień o małej intensywności. Moduł ten umożliwia zabezpieczenie licznych urazów oraz bardzo wielu stanów zagrożenia życia. 

 

Moduł Zranienia w swoim składzie posiada:

  • Rękawiczki jednorazowe nitrylowe „ L” – 2 pary
  • Maska ochronna 3 warstwowa – 1 szt.
  • Opaska elastyczna 12 cm x 5 cm – 2 szt.
  • Kompres gazowy 7,5×7,5 cm – 2 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1/2m² – 1 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1m² – 1 szt.
  • Bawełniana chusta trójkątna – 1 szt.
  • Bandaż piankowy Soft Foam 6 x 40 cm – 1 szt.
  • Przylepiec foliowy transparentny 2,5 cm x 5 m – 1 szt.
  • Plaster z opatrunkiem 1,9 cm x 7,6 cm – 5 szt.
  • Siatka opatrunkowa nr 4 – 30 cm
  • Siatka opatrunkowa nr 8 – 30 cm
  • Strip 3M 3 x 75 mm – 5 szt.
  • Opatrunek hydrożelowy 6×12 cm – 1 szt.
  • Nożyczki metalowe małe – 1 szt.
  • Gazik do dezynfekcji – 5 szt.
  • Tampon do nosa Stop Hemo – 2 szt.

W zestawie znajdują się również rzadko spotykane w innych apteczkach: bandaż adhezyjny (samoprzylepny) oraz specjalne plastry do zamykania ran, które spajają ich brzegi i przyspieszają proces gojenia, minimalizując powstawanie blizn. Takie opatrunki są idealnym rozwiązaniem na górskie wyprawy, gdzie przez długi czas, nawet w sytuacji zagrożenia życia, jesteśmy zdani sami na siebie.

Jeśli chcecie być jeszcze lepiej przygotowani do wyprawy w góry i móc zareagować, gdy ktoś ulegnie wypadkowi, zabierzcie ze sobą również Moduł Złamania. Za jego pomocą będziecie mogli zabezpieczyć i unieruchomić uszkodzoną kończynę do czasu nadejścia pomocy i przetransportowania do szpitala. 
 

Skład Modułu Złamania:

  • Rękawiczki jednorazowe nitrylowe „ L” – 2 pary
  • Szyna typu Sam Splint 50 cm x 11 cm – 1 szt.
  • Opaska elastyczna 12 cm x 5 cm – 4 szt.
  • Opaska dziana 10 cm x 4 cm – 4 szt.
  • Gaza opatrunkowa 17-nitkowa 1/2m² – 2 szt.
  • Bawełniana chusta trójkątna – 1 szt.
  • Folia NRC (koc termiczny)- 1szt
 
Oczywiście można również szynę Sam Splint z zestawu zastosować na sobie, jednak z pomocą drugiej osoby, jest to o wiele łatwiejsze. Przypominamy, że ze względów bezpieczeństwa, na wyprawy górskie nie powinno się wybierać w pojedynkę. 
 
Pomocna może się również okazać folia NRC. Zapewni nam komfort termiczny w przypadku zmiennych warunków atmosferycznych bądź w sytuacji, gdy zmuszeni jesteśmy przez dłuższy czas przebywać w jednym miejscu, np. oczekując ze złamaną kończyną na nadejście pomocy.

 

Leki w apteczce?

Oczywiście w żadnej gotowej apteczce nie znajdziecie leków. Jeśli kompletujecie apteczkę na własny użytek, pamiętajcie przede wszystkim o lekach, które przyjmujecie na stałe. Pomocne mogą okazać się również środki przeciwbólowe, przeciwbiegunkowe, leki na przeziębienie, krem z filtrem oraz środki na oparzenia słoneczne. Pamiętajcie o odpowiednich warunkach przechowywania wszystkich leków, które ze sobą zabieracie!

Gdzie przechowywać apteczkę?

Do apteczki, którą bierzecie ze sobą na wędrówkę, powinien być łatwy dostęp. W momencie wypadku, podczas sytuacji zagrożenia życia, nie będziecie mieli czasu, aby przerzucać cały plecak do góry nogami w poszukiwaniu apteczki. Warto wygospodarować na nią miejsce na samej górze plecaka, aby z łatwością móc sięgnąć po potrzebne materiały opatrunkowe. Doskonałym rozwiązaniem jest również przytroczenie apteczki na zewnątrz plecaka, aby zawsze była pod ręką.

NUMERY RATUNKOWE W POLSKICH GÓRACH

 

985 lub 601 100 300

 

Międzynarodowy numer alarmowy 112 również funkcjonuje w górach, jednak warto korzystać z bezpośrednich numerów, wymienionych wyżej.

Pamiętajcie, aby spisać numery ratunkowe przed wyjściem na szlak — w sytuacji niebezpiecznej możecie ich nie pamiętać!

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Nagłe zatrzymanie krążenia w sporcie

Nagłe zatrzymanie krążenia w sporcie

Temat bezpieczeństwa, pierwszej pomocy oraz defibrylatorów jest ostatnio na fali przez wydarzenia, które miały miejsce podczas meczu Dania–Finlandia. To straszne, co wydarzyło się na murawie Christianowi Eriksenowi, na szczęście dzięki szybkiej interwencji medycznej oraz obowiązkowej obecności defibrylatora AED, udało się uratować piłkarza. 

Taka sytuacja pokazuje nam, że sportowcy to też ludzie i tak jak każdemu z nas – u nich również może dojść do nagłego zatrzymania krążenia, znanego również jako NZK. Niestety Christian nie był pierwszą osobą, która nie tylko na murawie, ale ogólnie w sporcie doznała tak tragicznego zdarzenia. Dzisiaj powiemy nieco więcej o NZK w sporcie, gdzie mogą czaić się niebezpieczeństwa oraz gdzie powinniśmy zadbać o obecność takich urządzeń jak AED.  

Piłka nożna

Według badań z 2012 roku średni wiek zmarłych piłkarzy wynosił 24,9 lat. Takie informacje wraz z przykrymi słowami „co tydzień musimy wysyłać listy z kondolencjami do którejś z narodowych federacji” przekazał szef FIFA Stepp Blatter na konferencji medycznej FIFA w 2012 roku. Było to zaledwie kilka miesięcy po tragicznym wypadku Fabrice’a Muamby zawodnika Boltonu Wenderers, u którego doszło do zatrzymania krążenia. Muamby przez ponad godzinę znajdował się w stanie śmierci klinicznej. Przeżył wyłącznie dzięki resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Na boisku nie było defibrylatora. 

Był to moment, w którym FIFA postanowiła dokładniej przyjrzeć się przypadkom śmierci i zastanowić się, jak zapobiegać takim wypadkom. Średnia długość życia piłkarzy wówczas nie przekraczała trzydziestki, a ilość zmarłych młodych ludzi przerażała. Okazało się, że na 84 przypadki zatrzymania pracy serca, tylko przy 23 dostępny był defibrylator. I to był trop – na stadionach oraz w federacjach brakowało sprzętu, który ratowałby życie i byłby dostępny dla każdego, a jego użycie byłoby możliwe jeszcze przed przyjazdem medyków. 

Szef komitetu medycznego FIFA podkreślił już wtedy na konferencji w 2012 roku, że kluczową rzeczą podczas meczów jest defibrylator, który powinien znajdować się na każdym boisku. Dodatkowo FIFA przekazała narodowym fundacjom fundusze, które sugerowano przeznaczyć na obecność defibrylatorów w każdym klubie sportowym. 

Zaledwie dziewięć lat temu dopiero postanowiono wprowadzić AED jako obowiązkowy przedmiot na wyposażeniu każdego klubu i stadionu. Może wydawać się, że to nie aż tak dawno i dzięki zmianom w obowiązkowych badaniach dla zawodników, udało się uratować wielu piłkarzy i wydłużyć średnią życia zawodnika. Dziś będąc na jakimkolwiek stadionie, możecie dojrzeć kapsuły lub skrzynki z małymi urządzeniami, które ratują życie!  

Koszykówka

Chociaż popularnym teraz tematem jest EURO 2020 i wydarzenia z nim związane, nie możemy zapomnieć, że są również inne sporty, gdzie sportowcy są narażeni na wszelkiego rodzaju poszkodowania. Jednym z nich jest właśnie koszykówka. Jak dobrze wiemy, koszykarze nie należą do najniższych osób a wręcz przeciwnie. Często ich wzrost dochodzi, a nawet przekracza dwa metry. Jak dla człowieka jest to niesamowity wynik, który wiąże się również ze swoimi nieprzyjemnościami. 

Wysocy ludzie są o wiele bardziej narażeni na łamliwość kości, która spowodowana jest często niewystarczającą ilością materiału budowlanego kości względem potrzeb ogromnego organizmu. Jednak z dużym organizmem nie idzie wyłącznie duża łamliwość kości, ale również przerost naszej głównej pompy – serca. Koszykarze są narażeni równie wysoko na nagłe zatrzymanie krążenia (o ile nie wyżej) jak piłkarze. 

Wymogi dotyczące obowiązkowego posiadania AED nie obowiązują jeszcze we wszystkich klubach koszykarskich, czy szkołach sportowych. Brak przepisu nie oznacza jednak, że nie trzeba zamartwiać się o kupno AED – wręcz przeciwnie! Ogólnodostępny defibrylator w klubach czy na boiskach zwiększa nie tylko bezpieczeństwo, ale przede wszystkim szansę na uratowanie człowieka! Nigdy nie wiemy, co się może wydarzyć.

 

Siłownia

Siłownie są przestrzenią dla każdego, kto chciałby sobie poćwiczyć lub dla osób, które przygotowują się do amatorskich lub profesjonalnych zawodów. Choć zabrzmi to brutalnie – jest to miejsce do ogromnej ilości wypadków. Nie tylko wypadków, w których dojść może do przytrzaśnięcia ręki, stopy czy całego ciała sztangą, ale również do wypadków, w których nasze serce może powiedzieć nam „to by było na tyle, więcej nie dam rady” i zatrzymać się. 

Zacznijmy może od tego, dlaczego osoby na siłowni są bardzo narażone na NZK. Tak jak wspominałam wyżej, siłownia jest ogólnodostępnym miejscem, gdzie może przyjść każdy. Każdy, kto tam przychodzi, nie musi mieć przebadanego organizmu pod kątem wysiłku fizycznego, jak zawodowi sportowcy. Powiedzmy sobie też szczerze – kto z nas kiedyś nie myślał „dam radę więcej” i okazywało się, że jednak nie dawał? Wiele osób ćwiczących na siłowni, niemających szczególnej wiedzy na temat poprawnego ćwiczenia, mierzą siły na zamiary, czy to poprzez zbyt długie i intensywne ćwiczenie, wybierania zbyt ciężkich ćwiczeń, czy zbyt dużego obciążenia. Takie podejście może doprowadzić np. do przepukliny, pęknięcia mięśnia w kończynie górnej lub dolnej, ale również do nagłego zatrzymania krążenia. 

Poznanie własnego ciała i swoich granic jest podstawą ćwiczenia nie tylko na siłowni, ale w ogóle. Nieumiejętne i nieodpowiednie ćwiczenie może doprowadzić do wielu kontuzji, które mogą skończyć się tragicznie dla nas, ale również może spowodować zatrzymanie krążenia, na które można zaradzić masażem serca i defibrylatorem. Dlatego tak ważną rzeczą jest AED na siłowniach. Niestety nie funkcjonują przepisy, które nakazywałyby na posiadanie punktu pierwszej pomocy, defibrylatora, czy chociaż jednej przeszkolonej z zakresu pierwszej pomocy osoby, która byłaby na posterunku i umiała udzielić pierwszej pomocy. Brak przepisów nie świadczy jednak, że nie można zadbać samodzielnie o bezpieczeństwo na siłowni! Zakup jednego defibrylatora na średniej wielkości siłownię, który znajdowałby się przy recepcji lub dezynfekcji i ręcznikach papierowych, jest zwiększeniem szans na przeżycie każdej osoby, u której wystąpiłoby nagłe zatrzymanie krążenia. 

 

Kluby sportowe

Jak już zdążyliśmy ustalić – sport potrafi być przewrotny i zaskakujący. Z każdym wysiłkiem fizycznym może iść niebezpieczeństwo, w szczególności w sporcie wyczynowym. Tym bardziej na naszej liście, gdzie powinniśmy zadbać o obecność defibrylatora, nie mogło zabraknąć wszelkiego rodzaju klubów sportowych. To obowiązkowa pozycja na liście miejsc, w których powinno znajdować się AED. Dlaczego? Przechodząc z trybu amatorskiego w zawodowych nasz organizm może czuć, że to wyzwanie jest dla niego zbyt wielkie i może dojść do zatrzymania krążenia. Dodatkowo mając do czynienia z osobami, które nie przeszły jeszcze badań kardiologicznych, możemy nie mieć pewności, czy nie są oni narażeni na zawał mięśnia sercowego, migotanie przedsionków czy innych problemów. Czemu więc zatem ryzykować czyimś życiem, gdy możemy być pewni, że w razie wypadku, zawsze pod ręką będzie sprzęt ratujący życie!

Tak jak w życiu i w sporcie może niespodziewanie dojść do nagłego zatrzymania krążenia, co pokazały nam przede wszystkim wydarzenia z meczu Dania–Finlandia. Jednak nie tylko na murawie może dojść do tragicznego zdarzenia – mogą mieć one miejsce wszędzie. Aby czuć się pewnie i bezpiecznie, warto zaopatrzyć się w jedno niewielkie urządzenie, banalnie proste w obsłudze – w defibrylator zewnętrzny.

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Czym jest oddech agonalny i jak go rozpoznać?

Czym jest oddech agonalny i jak go rozpoznać?

W niemalże każdym schemacie resuscytacji krążeniowo-oddechowej tuż po udrożnieniu dróg oddechowych i sprawdzeniu oddechu musimy podjąć zero-jedynkową decyzję: nasz poszkodowany oddycha czy nie? Zdarza się, że w całkowicie nieumyślny sposób już na tym etapie popełniamy błąd i nie prawidłowo przebiegający oddech podpinamy pod ten właściwy, tym samym rezygnując z resuscytacji. Czym jest oddech agonalny i jak wygląda oraz dlaczego tak łatwo go pomylić z prawidłowym? Spieszymy z odpowiedzią! 

Definicja oddechu agonalnego

Oddechem agonalnym nazywamy nic innego, jak ostatnie tchnienia naszego poszkodowanego, które występują z reguły tuż przed faktycznym zatrzymaniem oddechu, a krótko po nagłym zatrzymaniu krążenia. Tego typu oddech nazywany jest również gaspingiem (z ang. bez tchu) lub rybim oddechem, z uwagi na ogromne podobieństwo do nabierania powietrza przez rybę, która została wyrzucona na ląd. Oddechy agonalne są zazwyczaj bardzo krótkie, mogą być rzadkie, ciężkie oraz przypominające westchnienia. 

Oddech agonalny stwierdza się nawet w 40% przypadków nagłego zatrzymania krążenia. To dość pesymistyczny wynik, zważywszy na to, że część nieświadomych i  nieprzeszkolonych w tym zakresie osób przy jego wystąpieniu raczej odstąpiłaby od przeprowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej, w związku z czym szanse na przeżycie takiego poszkodowanego byłyby naprawdę nikłe. Jeśli chcesz zobaczyć, jak może wyglądać taki oddech agonalny, kliknij tutaj.

Jak rozpoznać oddech agonalny?

Oddech agonalny, czyli gasping, możemy rozpoznać na podstawie wcześniej wymienionych jego objawów, jednak może okazać się to naprawdę trudne dla kogoś, kto ma do czynienia z tym pierwszy raz. W związku z tym przyjęło się, że jeśli po wcześniejszym udrożnieniu dróg oddechowych, w trakcie sprawdzania u poszkodowanego oddechu przez 10 sekund nie wyczujemy dwóch lub trzech normalnych, prawidłowych wydechów, a tylko jeden i to bardzo słabej jakości – uznajemy, że nie oddycha i przystępujemy do resuscytacji. 

Zdecydowanie lepiej założyć, że rozpoznany przez nas oddech jest nieprawidłowy i rozpocząć RKO, niż całkowicie zlekceważyć problem i odstąpić od tych czynności, tym samym całkowicie odbierając poszkodowanemu szanse na przeżycie. 

Skąd się bierze ten cały oddech agonalny?

Etiologia oddechu agonalnego i jego powstawania jest bardzo prosta i oczywista, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się trochę inaczej. W momencie, w którym dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia, kiedy serce przestaje pracować i pompować krew, nie wszystkie pozostałe układy od razu przestają jakkolwiek działać. W końcu są jeszcze zaopatrzone w małe rezerwy utlenowanej krwi. Ośrodek oddechowy również całkowicie ustaje dopiero po jakimś czasie. 

Z tego właśnie powodu, nasz organizm, póki jeszcze ma siłę i może, próbuje łapać jakiekolwiek partie powietrza, w którym znajduje się tlen potrzebny do jego funkcjonowania. Gasping jest więc reakcją organizmu na ogromne zapotrzebowanie na tlen, wynikające z zatrzymania akcji serca, które przestało pompować bogatą we wszystkie niezbędne do życia składniki krew. 

Podsumowując

Oddech agonalny jest bardzo mylącym zjawiskiem i w łatwy sposób może wprowadzić kogoś w błąd. Warto więc posiadać podstawową wiedzę w tym zakresie, by móc go rozpoznać i na jego podstawie nie zrezygnować z przeprowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a wręcz przeciwnie – zacząć uciskać klatkę piersiową i ratować poszkodowanego. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Szyna typu Splint – proste rozwiązanie na złamania

Szyna typu Sam Splint - proste rozwiązanie na złamania

Poprawna i możliwie jak najbardziej skuteczna stabilizacja złamanej kończyny to temat, który niejednokrotnie pojawiał się na językach zarówno w środowisku typowo ratowniczym, jak i tym niezwiązanym profesjonalnie z udzielaniem pomocy poszkodowanemu. Czym więc są szyny SAM Splint i jak je wykorzystać do unieruchomienia złamania? Postaramy się wytłumaczyć wszystko w tym artykule!

Krótka powtórka ze złamań

Złamanie to nic innego, jak przerwanie ciągłości kości, na skutek działania siły większej, niż dana kość jest w stanie w ogóle wytrzymać. Najczęściej do złamań dochodzi w mechanizmie upadku, silnego uderzenia, ale również „zmęczenia” tkanki kostnej. Wyróżniamy różne rodzaje złamań, jednak te najbardziej charakterystyczne to zamknięte oraz otwarte, czyli takie, w których złamana kość przerywa także ciągłość skóry, w związku z czym dodatkowym problemem jest również krwawienie. 

Najbardziej „standardowe” złamanie, czyli takie, podczas którego wystąpiło tylko przerwanie ciągłości kości, objawiać się będzie obrzękiem, opuchlizną oraz tkliwością w miejscu urazu, a także zniekształceniem obrysów kończyny, ograniczeniem lub całkowitą niemożnością ruchomości w obrębie złamanej nogi, lub ręki. Może pojawić się również zasinienie. Naszym zadaniem, czyli osób udzielających pierwszej pomocy, jest ustabilizowanie danej kończyny w pozycji zastanej tak, by jak najbardziej ograniczyć jej przemieszczanie/przesuwanie się. 

Szyny typu Sam Splint

Przyjęło się, że do stabilizacji złamań możemy użyć tak naprawdę wszystkiego, co mamy pod ręką, pod warunkiem, że jest to dosyć stabilny i sztywny przedmiot, który utrzyma złamaną kończynę w ryzach. My jednak specjalnie na takie okoliczności przygotowaliśmy moduł złamania, którego głównym elementem jest szyna typu Sam Splint.

Szyny typu Sam Splint to innowacyjne i proste rozwiązanie wykorzystywane w przypadku stabilizacji najróżniejszych złamań. Wykonane zostały z lekkiego i elastycznego materiału, co pozwala na unieruchomienie niemalże każdej części ciała. Szynę Sam Splint można bezproblemowo dopasować do złamanej kończyny. Oprócz tego jest wodoodporna, a także przenikliwa dla promieni RTG – to niesamowity atut przy wykonywaniu wszelkich badań diagnostycznych z wykorzystaniem promieniowania Rentgena. Dodatkowym plusem jest także ich rozmiar i prostota w przechowywaniu – zmieszczą się niemalże wszędzie!

To banalnie proste!

Używanie szyn Sam Splint wcale nie jest tak trudne, jak się wydaje. Unieruchomienie złamanej kończyny z ich pomocą ta prawdziwa bułka z masłem! Tak naprawdę wystarczy wybrać odpowiedni rozmiar szyny, ułożyć ją na kształt zdrowej, niedotkniętej urazem kończyny, a następnie przyłożyć do tej, na której mamy złamanie. Szyna Sam Splint jest na tyle elastyczna, że jeszcze przed jej zabezpieczeniem, możemy dokonać drobnych korekt jej kształtu tak, by mieć pewność, że na pewno dobrze ustabilizuje kończynę. Gdy upewnimy się, że szyna już dobrze leży, wystarczy całość owinąć bandażem elastycznym, pamiętając o tym, by jednak zostawić odsłonięte palce – mogą być dla nas one wyznacznikiem poprawnego krążenia. 

A co z szynami Kramera?

Szyny Kramera to kolejne bardzo popularne rozwiązanie jeśli chodzi o stabilizację złamań. Dostępne są z powleczeniem lub bez, przy czym te drugie mogą być nieco niewygode jeśli chodzi o komfort ich noszenia przez poszkodowanego. Mają najróżniejsze rozmiary i są nieco sztywniejsze oraz mniej elastyczne od wcześniej wspomnianych szyn typu Sam Splint. Wykorzystywane są zwykle przez zespoły ratownictwa medycznego czy zastępy straży pożarnej. 

Bardzo dobrze radzą sobie ze stabilizacją złamań, dlatego stosuje się je również na oddziałach ortopedycznych. Ich minusem jest niestety rozmiar i fakt, że raczej nie zmieścimy ich do plecaka lub torebki, ani nawet do mniejszych rozmiarów apteczki pierwszej pomocy. Można się pokusić o stwierdzenie, że to trochę bardziej specjalistyczny sprzęt, który osobie niezwiązanej z ratownictwem i nieprzeszkolonej z ich używania może przysporzyć małe kłopoty – nie jest to jednak oczywiście regułą. My osobiście polecamy jako stabilizację tego „pierwszego rzutu” stosować szyny Sam Splint, które są jednak nieco bardziej uniwersalne i prostsze w użyciu, a także, co bardzo ważne, w przechowywaniu.

Podsumowując

Złamania to dość bolesny i problematyczny uraz, jednak nie bójmy się w ich przypadku udzielać pierwszej pomocy. Przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu oraz naszych szczerych chęci, w prosty i szybki sposób możemy przynieść naszemu poszkodowanemu upragnioną ulgę. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Jak udzielać pomocy osoby głuchej?

Jak udzielać pomocy osobie niesłyszącej i niedosłyszącej?

Codziennie potrafimy mijać wiele ludzi na ulicy. Nie wiemy, kim są, nie wiemy, dokąd zmierzają, nie wiemy, z czym się mogą mierzyć na co dzień. Możemy sobie nie zdawać nawet sprawy, że mijamy osoby głuche. Głuche – nie głuchonieme. Komunikacja z osobami niesłyszącymi i niedosłyszącymi nie jest rzeczom na porządku dziennym, jednak co w przypadku, gdy takiej osobie będziemy musieli udzielić pierwszej pomocy?

Porozmawiamy dzisiaj o tym, jak udzielać pierwszej pomocy takiej osobie i jak wygląda sytuacja, gdy to osoba niesłysząca jest ratownikiem.

Trochę inna kultura

Język, którym się posługujemy to język polski, osoby głuche posługują się Polskim Językiem Migowym, który bardzo różni się od naszego, potocznego. PJM jest językiem żywym, posiada swoją gramatykę, która różni się od języka polskiego. Tak jak w języku mówionym, język migowy zmienia się w zależności od regionu Polski. Chociaż oba języki są naszymi ojczystymi, rozmawiając, można mieć wrażenie, że PJM jest językiem obcym, nowym, którego podstaw trzeba się nauczyć. 

Miganie na pierwszy rzut oka może wydawać się sprawą komplikowaną, jednak dobrze jest nauczyć się kilku zwrotów w PJM, aby pokazać potencjalnej osobie poszkodowanej, że jesteśmy w stanie nawiązać z nią kontakt. Zwroty, które dobrze znać w razie wypadku:

  • Dzień dobry/do widzenia
  • Jak się czujesz?
  • Co się stało?
  • Gdzie cię boli?
  • Dobrze/źle
  • W porządku?
  • Zadzwonić po kogoś?
  • Zadzwonić po pomoc?

Kilka prostych zwrotów, może nam pomóc w nawiązaniu kontaktu, a także pokazać, że podchodzimy do osoby głuchej z szacunkiem i zrozumieniem. Dodatkowymi zwrotami, które można się nauczyć, jest „nie umiem dobrze migać”, „czy możesz napisać, co się dzieje” lub „chcę ci pomóc”.

ABC udzielania pomocy osobie niesłyszącej i niedosłyszącej

Podczas udzielania pierwszej pomocy, dopada nas stres i adrenalina. Niektóre czynności potrafią wypaść nam z głowy, a co dopiero zwroty w języku migowym. Są jednak inne rzeczy, o których trzeba pamiętać przy pomocy osobie niesłyszącej i niedosłyszącej.

Nie bój się zapytać na głos

Jeżeli widzimy, że osoba poszkodowana próbuje migać czy miga, warto zapytać, „czy jesteś niesłyszący”. Wówczas poszkodowany widzi nasze intencje i będzie wiedział, że chcemy udzielić pomocy i łatwiej będzie jej się z nami komunikować. 

Mów!
W obecnej sytuacji pandemicznej ważne jest, aby ściągnąć maseczkę, ponieważ ułatwi to porozumiewanie się z poszkodowanym. Osoby niesłyszące umieją czytać z ruchu warg, co pozwala im nas lepiej zrozumieć. Ważne jest, aby nie przestawać mówić spokojnie, nie krzyczeć, mówić wyraźnie i nie odwracać się plecami do poszkodowanego.  
 
Nawiązuj kontakt wzrokowy
Kontakt wzrokowy jest bardzo ważnym elementem w kulturze osób niesłyszących. Odnosząc się z szacunkiem, powinniśmy pamiętać o utrzymywaniu go. Jego brak jest w kulturze niesłyszących uznawany za brak szacunku. Jednocześnie same osoby niesłyszące mówią, że nawet mało zrozumiały komunikat, wydaje się łatwiejszy do przyjęcia, gdy utrzymywany jest kontakt wzrokowy i mogą widzieć nasze emocje. 
 
Poinformuj dyspozytora pogotowia
Bardzo ważne jest, aby poinformować dystrybutora pogotowia, że poszkodowanym jest osoba niesłysząca. Może pozwolić to na wysłanie ratownika, pielęgniarki lub lekarza, który sam miga, albo dobrze zna PJM. 
 
Aplikacja Alarm112
Jeżeli poszkodowany jest przytomny i posiada aplikacje Alarm 112 dla niesłyszących, można z niej skorzystać. Aplikacja ma możliwość komunikowania się z operatorem numeru alarmowego, gdy nie jest możliwe połączenie głosowe. Osoby pobierające aplikacje, muszą się w niej rejestrować, podając imię, nazwisko, pesel oraz numer telefonu i adres mailowy. 
 
Bliski poszkodowanego może pomóc w komunikacji
Równocześnie, jeżeli osoba poszkodowana jest przytomna i wyraża zgodę, można zadzwonić po bliską osobę, która zarówno mówi, jak i miga – to może pomóc może nie przy udzielaniu pomocy przedmedycznej, a później w szpitalu, gdzie bariera komunikacyjna może być tak samo duża, jak na ulicy.
 
Choć największym problemem może wydawać się w takiej sytuacji bariera komunikacyjna, należy pamiętać również o zasadach pierwszej pomocy – w końcu ratujemy czyjeś życie! 
 
Niesłyszący i niedosłyszący też udzielają pomocy!
 
Nie możemy zapomnieć, że istnieje również druga strona medalu. Osoby niesłyszące również mogą znaleźć się w sytuacji, w które będą musiały udzielić pierwszej pomocy. Tak jak dla nas – to nie jest łatwa sytuacja, gdy udzielają pomocy osobie słyszącej. Pomimo umiejętności, problem komunikacyjny może nie pozwolić na szybkie zweryfikowanie, gdzie poszkodowanego boli, wybranie numeru alarmowego nie jest tak szybkie, bo choć posiadamy aplikacje i możliwość wysłania SMSa na numer 112, odpowiedź często nie jest tak natychmiastowa, jak w przypadku rozmowy telefonicznej. Również prośba o pomoc kogoś z przechodniów, nie będzie taka natychmiastowa, głównie ze względu na brak płynnej komunikacji.  
 
Tak jak wspominałam wcześniej, Polski Język Migowy różni się od języka mówionego. Ma on swoje zasady, ma on swoją gramatykę. PJM przełożony dosłownie na język polski, będzie znacznie się różnił od naszego języka. To samo działa w druga stronę – to co my piszemy, jest zbyt skomplikowane dla osób posługujących się językiem migowym, a w efekcie są to rzeczy nieczytelne. Dobrą praktyką przy komunikacji z osobą niesłyszącą, jeżeli nie umiemy migać, jest pisanie prostych zdań, ale również wyrozumiałość na to, co osoba niesłysząca może napisać nam – niektóre zdania mogą wydawać się niekompletne, ale nie jest to zamiar osoby głuchej a po prostu język, którym się posługuje. 
 
Poza umiejętnościami przy udzielaniu pierwszej pomocy osobie niesłyszącej ważna jest empatia i zrozumienie. Nie jest to sytuacja komfortowa dla jednej, jak i drugiej strony. Brak znajomości języka, którym posługuje się druga osoba i obca kultura, mogą wprowadzić nas jak i osoby głuche w dyskomfort. Dobrze jest zapoznać się z podstawowymi zwrotami w języku migowym czy zaczerpnąć kultury osób głuchych. I przede wszystkim – pomagajmy, bo to łatwe!
 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Pierwsza Pomoc przy padaczce i epilepsji

Pierwsza pomoc przy padaczce i epilepsji

Na temat epilepsji pojawiło się wiele mitów i niejasności, które od pokoleń są przekazywane jako coś, co można stosować w przypadku ataku padaczki. W tym artykule obalimy kilka mitów, ale przede wszystkim wyjaśnimy, jak powinno się postępować z atakiem padaczki.

O czym w ogóle mowa?

Zacznijmy od postaw! Odpowiedzmy sobie na pytanie – czym w ogóle jest padaczka? Epilepsja, zwana również jako padaczka, to grupa przewlekłych zaburzeń neurologicznych, która charakteryzuje się napadami padaczkowymi. Zapytacie zatem, czym jest napad padaczkowy? Napad to skutek gwałtownych wyładowań bioelektronicznych komórek nerwowych, które aktywują określone układy strukturalno-czynnościowe mózgu, co powoduje zaburzenie ich czynności. 

Jest to dość powszechna choroba w Polsce, która obejmuje ok. 1% naszych mieszkańców. Warto też podkreślić, że padaczka jest chorobą ludzi młodych. W większości przypadków, bo aż w 80% ujawnia się przed ukończeniem 20 roku życia.

Choć przed oczami możemy mieć obraz osoby miotającej się, która leży na podłodze, tak naprawdę ataki epilepsji mogą przyjmować różne formy. Jedne potrafią być łagodniejsze inne zaś o wiele cięższe, a tym samym o wiele groźniejsze.

Epilepsja nie jedno ma imię

Epilepsja jest bardziej skomplikowana, niż może się nam wydawać, m.in. dlatego, że nie wiemy o niej wszystkiego. Pomimo lat badań i rozwijającej się nauki, nie możemy powiedzieć, że wiemy o niej wszystko. Epilepsja ma wiele twarzy i choć z wierzchu może nam się wydawać, że jest to tylko kwestia gwałtownego ataku, związanego z wyładowaniami bioelektronicznymi, to tak naprawdę jest to wierzchołek góry lodowej.

Możemy wyróżnić padaczki uogólnione a w nich:

  • Napady małe – występujący przeważnie u dzieci, są to krótkie epizody zaburzeń świadomości bez utraty przytomności
  • Napady miokloniczne – napad bez utraty przytomności, jednak z możliwością zerwania niektórych mięśni
  • Napady atoniczne – nagły upadek na ziemię i utrata przytomności na kilka minut
  • Napady toniczno-kloniczne – napad dzielący się na dwie fazy, faza toniczna, która jest nagłym upadkiem na ziemię, utratą przytomności, wyprężeniem kończyn i tułowia, ślinotokiem, zaburzeniem funkcji zwieraczy oraz fazę kloniczną, której początek wygląda tak, jak u fazy tonicznej, która trwa kilka sekund, po czym następują drgawki kończyn i tułowia, które trwają do 5 minut.

Możemy mieć również do czynienia z padaczkami częściowymi:

  • padaczki związane z wiekiem 
  • napady ogniskowe objawowe 
  • padaczki o określonej przyczynie.

Najczęściej do czynienia możemy mieć z tzw. padaczką alkoholową, która zalicza się do padaczek o określonej przyczynie. Występuje ona u osób, które są w zaawansowanym stadium choroby alkoholowej. Charakteryzuje się ona napadami drgawek w przypadku spadku stężenia alkoholu we krwi lub po czasie od zaprzestania zażywania alkoholu. Gwałtowne obniżenie alkoholu we krwi powoduje, że organizm reaguje napadem drgawek, który jest bardzo podobny do napadów padaczkowych. Różnicą między padaczką alkoholową a epilepsją jest to, że nie jest ona związana z zaburzeniami biochemii mózgu tak, jak w przypadku padaczki.

Do napadów ogniskowych objawowych możemy zaliczyć padaczkę skroniową, która jest typem epilepsji. Charakteryzuje się napadami padaczki wywołanymi gwałtownymi wyładowaniami komórek nerwowych, które powstają w płacie skroniowym mózgu.

Również jedną z dość powszechnych jest padaczka fotogenna, o której ostrzeżeniach możemy znaleźć przy grach komputerowych. Ten rodzaj padaczki charakteryzuje się wywoływaniem napadu poprzez szybką zmianę bodźców świetlnych np. w grach, w telewizji czy także w życiu codziennym. 

 

Chroń głowę!

Pierwsza pomoc przy napadzie epilepsji obrosła w wiele mitów przez wiele lat. Niektóre z nich cały czas są powtarzane. Pamiętajcie – tego NIE WOLNO stosować w przypadku udzielania pierwszej pomocy osobie z napadem padaczki:

  • Nie wolno wkładać drewnianej łyżki do buzi poszkodowanego
  • Nie wolno wkładać metalowej łyżeczki na język poszkodowanego
  • Nie wolno przekuwać języka poszkodowanego agrafką, aby „móc go kontrolować”
  • Nie wolno układać osoby poszkodowanej w pozycji bocznej PODCZAS napadu drgawek.

Mamy więc kilka praktyk, których nie wolno stosować, ale co trzeba robić? Gdy widzimy, że ktoś gwałtownie upadł, sztywnieje, a następnie zaczyna mieć napad drgawek, należy przede wszystkim chronić głowę. Niezabezpieczenie głowy może doprowadzić do poważnych urazów głowy. Będąc przy osobie z napadem epilepsji, należy w pierwszej kolejności podłożyć coś pod głowę – może być to poduszka lub koc, jeżeli znajdujemy się w domu, albo kurta, bluza czy koszulka, jeżeli jesteśmy w polowych warunkach. 

Następnie należy usztywnić głowę, chwytając ją w ręce lub stabilizując poprzez położenie jej między naszymi kolanami. Siedząc za głową poszkodowanego, czekamy, aż atak minie. Po nim poszkodowany będzie wycieńczony – napad epilepsji kosztuje bardzo dużą ilość energii. Należy ułożyć poszkodowanego w pozycji bocznej bezpiecznej i np. przykryć kocem lub folią NRC, podkładając ją pod poszkodowanego delikatnie, jeżeli znajdujemy się w warunkach niedomowych. 

Bądźcie wrażliwi na to, co dzieje się wokół Was – niespodziewanie ktoś może okazać się, że ma atak padaczki, a to Wy będziecie jedną z tych osób, która będzie umiała udzielić pierwszej pomocy i uratować komuś życie! 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

WEBINARIUM: Pierwsza Pomoc 3.0: Fakty i Mity w nauczaniu i szkoleniach z pierwszej pomocy.

WEBINARIUM: Fakty i Mity w nauczaniu i szkoleniach z pierwszej pomocy

💔 "Symulacja, czyli o udawaniu rzeczywistości"
💔 Kto w Polsce może uczyć pierwszej pomocy?
💔 Mistrz Power Point'a, czyli czego można nauczyć slajdami?
💔 Jak długo jest ważny Twój certyfikat pierwszej pomocy?

To już 3cie webinarium z cyklu “Pierwsza Pomoc 3.0” 

Michał i Jurek – to właśnie oni rozprawią się  z mitami w nauczaniu i szkoleniach z pierwszej pomocy

Prowadzący:

Michał Pyka

Ratownik medyczny, współtwórca AEDMAX.PL. Uwielbia wyzwania
i pracę pod presją czasu. W AEDMAX.PL odpowiada za dział badań
i rozwoju nowych technologii umożliwiających uratowanie jeszcze
większej ilości osób, a że sam na koncie ma kilka uratowanych ludzkich istnień, to właściwy człowiek we właściwym miejscu. Swoje doświadcze-
nie zdobywał jako ratownik medyczny, pielęgniarz, strażak - ratownik wysokościowy.

Jerzy Jaskuła

Menedżer, ratownik medyczny i specjalista zdrowia publicznego. Instruktor AHA, ERC, ITLS i NAEMT. Inspektor BHP . Kierował zespołami wyjazdowymi w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym, doświadczenia zdobywał w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej, PCK i Instytucie Ratownictwa Medycznego. Aktualnie asystent w Zakładzie Dydaktyki Medycznej UJ CM, redaktor naczelny serwisu Ratownictwo Medycyny Praktycznej. Członek Polskiej Misji Medycznej, podróżnik.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.



Dołącz do programu

Pobierz przykładowy wniosek

Wypełnij dane a otrzymasz dodatkowo poradnik