Pierwsza pomoc w stanach nagłych

Pierwsza pomoc w stanach nagłych

Kojarzycie to uczucie, gdy zapowiadająca się pogoda jest tak mieszana, że nie wiecie, co koniec końców zabrać? Taka sama sytuacja może przydarzyć się w kontekście apteczki – co mi będzie potrzebne, co warto zabrać, co się może stać? Pozorny zawsze ubezpieczony, dlatego właśnie mamy dla Was apteczkę modułową Stany Nagłe z modułu TraumaKit!

Mamy coś dobrego!

Wybierając się w jakąkolwiek podróż ze znajomymi czy rodziną, niestety nie zawsze możemy wiedzieć albo być świadomi tego, że ktoś choruje np. na cukrzyce, astmę czy epilepsje. Osoba chora, która jest świadoma swojej choroby, zawsze powinna mieć przy sobie niezbędne leki, które zostały jej przypisane przez lekarza. Życie bywa jednak bardzo przewrotne i możemy znaleźć się w momencie, gdy osoba z cukrzycą dozna gwałtownego spadku cukru we krwi. Są produkty, które można w takim momencie podać w celu szybkiego podniesienia cukru. 

Medycyna znalazła jednak sposób na jeszcze szybsze podniesienie cukru we krwi, poprzez małe tabletki dla cukrzyków. Tabletki dla cukrzyków Glukoza Dextro Energy Classic pozwalają na dwukrotnie szybsze podniesienie cukru niż przykładowe zjedzenie banana. W apteczce Stany Nagłe zawarliśmy jedno opakowanie tabletek Glukoza Dextro Energy, gdyby Tobie lub komuś z Twojego otoczenia niespodziewanie spadł cukier we krwi.

Wybierając się w mniejszą lub większą podróż, posiadanie takiej apteczki w plecaku czy torbie, może okazać się przydatne nie tylko w przypadku nagłego stanu kogoś z naszych bliskich, ale również, jeżeli zauważymy, że ktoś z przechodniów, pasażerów komunikacji miejskiej czy osoba czekająca obok nas na tramwaj poprosi nas o pomoc. 

Zimno ciepło

Klimat w naszym kraju potrafi zaskakiwać, przyznacie sami – śnieżyce w kwietniu, bardzo mroźne lub całkiem ciepłe zimy, deszczowe i nieprzyjemne lata albo ukrop i żar lejący się z nieba. Bywa różnie, a przez to również różnie bywa z nami. Każdy z nas inaczej może reagować na zastaną temperaturę. Brak czapki jednego dnia, może doprowadzić nas do porządnego przegrzania, a brak rękawiczek czasem do odmrożenia pierwszego stopnia.

W apteczce modułowej Stany Nagłe zamieściliśmy ogrzewacz do rąk Hot Pack, jeżeli ktoś potrzebuje się rozgrzać – nie tylko zimą w górach, ale w każdym momencie, gdy poczujemy, że zaczynamy się wychładzać. Ogrzewacze Hot Pack to niewielkie saszetki, które w bardzo szybki i łatwy sposób można aktywować, bo wystarczy wyłącznie porządnie wstrząsnąć. Taka niewielka saszetka działa do 6 godzin. Sprawdza się w ekstremalnych warunkach, ale pomoże również przetrwać długie wędrówki na mrozie lub niekomfortowe temperaturowe sytuacje. Saszetkę ogrzewającą można wsadzić do rękawiczek albo skarpetek. 

Dla przeciwwagi, gdyby komuś było za gorąco albo czuje przegrzanie, w apteczce zawarliśmy również zimny okład Cold Pack. Taka mała żelowa „poduszka” przyda się nie tylko do ochładzania nas, gdy doznamy przegrzania, ale również sprawdzi się przy obrzęku czy skręceniu, aby tymczasowo załagodzić ból (w drodze na pogotowie). Jest to alternatywa dla okładu z lodu. Dzięki swoim właściwościom nawet po zamrożeniu w –20 Co, kompres pozostaje miękki. Okład Cold Pack można stosować wielorazowo, więc nie trzeba go wymieniać po każdym użyciu – wystarczy umyć, osuszyć i ponownie schłodzić.

 

Coś mi wpadło do oka

Zdarzyć się może, że coś wpadnie nam do oka. I nie mówię tu o rzęsie, a o czymś bardziej nieprzyjemnym i uciążliwym. Powiedzmy sobie szczerze – oczy są wrażliwe. Piach, pył, gazy, chemikalia unoszące się w powietrzu. Nie każde z tych rzeczy można spotkać na wycieczce czy w podróży, ale możemy się z nimi spotkać w domu lub zakładzie pracy. Żeby nie sprawiać więcej bólu, cierpienia czy nadprogramowej paniki spowodowanej wkładaniem palca do oka, zamieściliśmy w module Stany Nagłe płuczkę do oczu, która umożliwi przemycie oka specjalną solą fizjologiczną, bezpieczną dla naszych oczu. 

A jeżeli dojdzie do poważniejszego wypadku i potrzebna będzie konsultacja z lekarzem – w apteczce znajdziecie opatrunek na oko, które pozwoli na odizolowanie oka od kolejnych zanieczyszczeń czy działania światła słonecznego. 

 

Niesamowity worek

Wypadki chodzą po ludziach, to już wiemy. W każdym z nas siedzi niezdara, która coś przypadkowo stłucze, zsunie, przewali. Zdarza się. Czy pamiętacie może, jak Monika z serialu „Przyjaciele” upuściła nóż tak, że amputowała Chandlerowi palec? W pośpiechu (uwaga – spoiler!) spakowali do torebki z lodem kawałek marchewki zamiast małego palca Chandlera. 

Zaoszczędziliśmy Wam nieco stresu, dodając do modułu Stany Nagłe worek ze szczelnym zamknięciem, w który można szczelnie zamknąć amputowaną część (ciała) i bezpiecznie przewieść ją do szpitala. U „Przyjaciół” zadziałał najpewniej stres, panika i niewiedza „co mam teraz robić”, więc zamiast palca kawałek marchewki został schowany do torebki z lodem. 

W przypadku odciętej części lub całej kończyny pamiętajcie, aby znaleźć amputowaną część i owinąć ją czystym, jałowym opatrunkiem. Następnie do worka z zamknięciem wlać zimną wodę i dodać kilka kostek lodu i tam umieścić odciętą część. Pamiętajcie, że nie zależy nam na zamrożeniu amputowanej części a na schładzaniu jej.

Przykład z serialu idealnie pokazuje, że taki wypadek również może zdarzyć się w domu. W rzeczy samej – dom jest bardzo częstym miejscem wielu różnych wypadków, dlatego warto mieć apteczkę Stany Nagłe również w domu!

 

Światełko w ciemności

Światło chemiczne, znane również jako lightstick to nie tylko idealna rzecz na futurystyczne imprezy, ale również w stanie nagłym. Jest ciemno, latarka kończy powoli swoją pracę, o telefonie już nie wspominając – trzymamy ostatki baterii, na kontakt z pomocą. Jeżeli mamy poszkodowanego, którym musimy się zaopiekować, będziemy się skupiać na nim, a nie sygnalizacji, gdzie się dokładnie znajdujemy. Światło chemiczne ułatwia szukanie lokalizacji przez służby ratownicze, ponieważ jest widoczne z wielu kilometrów. 

Ponadto takie światełko jest wodoodporne i świeci niezależnie od okoliczności, w jakich się znajdujemy przez ok. 12 godzin. Uruchomienie go jest również proste – może zrobić to każdy w każdych warunkach. Światła chemiczne mają bardzo duże zastosowanie w ratownictwie. Warto mieć je w swojej apteczce, zwłaszcza jeżeli wybieramy się do lasu lub na nieznane tereny nocą. W module Stany Nagłe to obowiązkowa pozycja!

W domu, w pracy, na wycieczce czy na leśnej przygodzie – moduł Stany Nagłe odnajdzie się idealnie. Przygotowany na każde warunki powiada to, o czym my przygotowując się na wyjście, mogliśmy zapomnieć. Nie wiemy, jaki nas dopadnie stan nagły. Dlatego lepiej dmuchać na zimne!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Pierwsza pomoc – jakie są obowiązki pracodawcy?

Pierwsza pomoc - jakie są obowiązki pracodawcy?

Bezpieczeństwo w pracy to nie tylko zapewnienie odpowiedniego oznaczenia, umieszczenia gaśnicy czy apteczki. To również umiejętności, przeszkolenie i sprzęt, który powinien zapewnić pracodawca. Aspekty prawne bardzo różnią się od realiów, które możemy spotkać – często chodzi o niepraktyczne aspekty prawne, które nie do końca dbają o faktyczne bezpieczeństwo. 

Czy ktoś umie udzielić pierwszej pomocy?

Pracujemy w biurze. Mamy świadomość tego, że gdzieś na piętrze znajduje się mała tabliczka z czerwonym krzyżykiem, która sygnalizuje, że tutaj znajduje się apteczka. Co w niej jest? W sumie to nie wiadomo. Kto umie się nią posłużyć? Też nie jest to jasno określone. Na tym kończy się prawny obowiązek, chociaż nie chronią naszego życia w nagłych przypadkach. Jak zatem dobrze przygotować się do podniesienia bezpieczeństwa w biurze lub innym miejscu pracy? 

Przede wszystkim należy zadbać o umiejętności, przeszkalając wyznaczone osoby do udzielania pierwszej pomocy. Według prawa w pracy powinna znajdować się jedna taka osoba, ale w momencie posiadania kilku piętrowego biura, może być to za mało. Im więcej osób będzie umiało udzielać pierwszej pomocy, tym będziemy mogli czuć się bezpieczniej, dlatego dobrą praktyką może być wyznaczenie osoby na każdym piętrze lub w każdym dziale, które zostaną kompleksowo przeszkolone z zakresu podstawowej pierwszej pomocy. 

Gdzie podziały się plastry?

Regulacji prawnych dotyczących apteczki również nie ma. Tworząc apteczki, przeważnie korzystamy z niemieckich norm określanych jako DIN. Są to jednak dla nas luźne wytyczne, które są bardziej pomocnicze. Apteczka w miejscu pracy powinna być jednak praktyczna – powinna sprawdzić się przy każdym możliwym urazie, który może pojawić się nagle i nieoczekiwanie. 

Sami my nie wiemy, co się może wydarzyć: komuś może lecieć krew z nosa, ktoś feralnie przetnie się nożem albo kawałkiem plastiku, a ktoś inny może zostać porażony prądem i będziemy potrzebowali opatrzeć poparzone miejsca. Jeszcze innym razem ktoś może doświadczyć nagłego zatrzymania krążenia i potrzebna będzie resuscytacja i defibrylator. Dużo tego, prawda? W tym szaleństwie jest metoda! Można zainwestować w jedną dużą apteczkę, w której będzie znajdować się wszystko, a można również skorzystać z apteczek modułowych TRAUMAKIT, które przygotowane są na poszczególne wypadki, dzięki czemu zawierają wszystko, co będzie niezbędne np. do zatamowania krwotoku. 

Dobrą praktyką jest również posiadanie defibrylatora w biurze lub zakładzie pracy. AED jest niezbędne przy udzielaniu pierwszej pomocy u osoby z nagłym zatrzymaniem krążenia. Taki sprzęt powinien znajdować się w ogólnym, łatwo dostępnym miejscu, o którym będą poinformowani wszyscy pracownicy, ale i nie tylko – jeśli w naszym biurze przyjmujemy np. partnerów biznesowych dobrze, aby sprzęt był tak rzucający się w oczy, aby osoba, która zagościła do nas po raz pierwszy, również z łatwością trafiła po sprzęt. 

 

Tytuł maila: pierwsza pomoc!

Sprzęt i umiejętności to podstawa w miejscu pracy. Pomimo codziennego pędu, można zwolnić i zorganizować coś, co przyda się każdemu. SafetyDay to coraz popularniejsze wśród różnych – małych i dużych – firm praktyka. Często jest to dzień lub cały tydzień poświęcony rozmowom, warsztatom, a nawet szkoleniom pracowników z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Takie akcje są wewnętrznymi inicjatywami, wychodzących od kadry lub od samych pracowników. W końcu – pierwsza pomoc jest dziecinnie prosta, a przydać może się w każdej chwili!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Segregacja medyczna – czym jest?

Segregacja medyczna - czym jest?

Wypadki, jak dobrze wiemy, mogą zdarzyć się wszędzie. Może zaistnieć również sytuacja, gdy poszkodowanych będzie więcej niż osób mogących udzielić pierwszej pomocy. Dzisiaj powiemy sobie nieco więcej na temat tego, czy jest segregacja medyczna, kiedy i gdzie może zostać zastosowana oraz jak można przygotować się na tego typu zdarzenia.

Czym jest w ogóle segregacja medyczna?

Segregacja medyczna jest działaniem, które stosowane jest w ratownictwie medycznym na całym świecie. Jest on uskuteczniany, gdy mamy do czynienia nie tylko z wypadkiem masowym, ale przede wszystkim, gdy poszkodowanych jest więcej niż ilość środków, czyli osób, które udzielają pierwszej pomocy. Poprzez segregacje medyczną mamy doprowadzić do sytuacji, aby jak najwięcej osób zostało uratowanych. 

Zadacie sobie pytanie, gdzie lub kiedy może dojść do takiej sytuacji w codziennym życiu. Jeżeli wędrujemy sobie ze znajomymi i nasza trójka napotka większą grupę np. pięcioosobową, której członkowie są w złym stanie, mają obrażenia, a tylko jedna osoba jest przytomna, możemy powiedzieć, że w takiej sytuacji zastosujemy segregacje medyczną.

Na świecie funkcjonuje kilka systemów, które stosuje się podczas segregacji medycznej. W Polsce nie ma przepisów mówiących o tym, który z systemów trzeba stosować. Najczęściej wykorzystywanym systemem w naszym ratownictwie jest System Start lub SYSTEM JumpSTART. Jaka jest między nimi różnica?

System START polega na prostej segregacji i szybkim leczeniu. Z założenia ocena poszkodowanego nie powinna trwać dłużej niż 30 sekund, a przez ocenę mówimy tu o tym, czy:

  • poszkodowany chodzi?
  • jeżeli nie chodzi czy oddycha?
  • jeżeli oddycha (8 – 30/min), oceniamy krążenie
  • jeżeli tętno jest obecne, czy spełnia proste polecenia

Względem odpowiedzi TAK/NIE nadawane są oznaczenia poszkodowanych, które wskazują na priorytet poszkodowanego: 

  • Czerwony oznacza pomoc priorytetową, transport w pierwszej kolejności, a szanse poszkodowany ma szanse na przeżycie przy podjęciu szybkich i odpowiednich działań medycznych
  • Żółty oznacza pomoc pilną, obrażenia poszkodowanego potrzebują pomocy, ale ich opóźnienie nie zagrozi ich życiu, leczenie powinno nastąpić jak najszybciej, ale czas zgłoszenia od wypadku nie powinien przekraczać 24 godzin
  • Zielony oznacza najniższy priorytet, czyli poszkodowany z najmniejszymi obrażeniami, które mogą nie wymagać hospitalizacji a jedynie pomocy
  • Czarny oznacza najniższy priorytet i jest przypisywany osobie, która prawdopodobnie nie jest do uratowania w danej sytuacji

System JumpStart powstał w oparciu o System START, jednak on w specyfice ma podłoże pediatryczne, skupiające się na mniejszych pacjentach.

Nietypowa apteczka w segregacji medycznej

Tak jak wspominałam na początku, segregacja medyczna może nastąpić nie tylko w przypadku masowego wypadku samochodowego, ale może mieć ona miejsce również, gdy dom wielorodzinny stanął w płomieniach, a poszkodowanymi są mieszkańcy budynku. Możemy mieć do czynienia z segregacją w przypadku ataku w metrze, czy na wycieczce, napotykając na grupę poszkodowanych. 

Wracając więc do feralnych podróżników. Na nas trzech mamy aż pięciu poszkodowanych. Co więc robić, aby jak najwięcej z nich udało się uratować? Przede wszystkim trzeba ocenić ich stan. Mając apteczkę modułową TRAUMAKIT Triaż, możemy to zrobić łatwo i sprawnie, ponieważ znajdziemy w niej opaski segregacyjne, dzięki którym oznaczymy stopień priorytetu w udzielaniu pomocy, zawieszki na szyje poszkodowanych, w których będziemy mogli opisać, co się dzieje z poszkodowanym, karty segregacyjne, w których opiszemy wszystkie objawy i podstawowe informacje o poszkodowanym, ale także instrukcje Systemu JumpSTART. Sprawnie sprawdzając poszkodowanym i nadając im priorytety w udzielaniu pomocy, jesteśmy w stanie uratować jak najwięcej poszkodowanych, a nasze informacje, które zebraliśmy podczas wywiadu lub oceny, możemy przekazać dyspozytorowi numeru alarmowego, a także ratownikom, którzy przyjadą na miejsce, co może bardzo ułatwić ich pracę.

Nie ma momentu, kiedy moduł Triaż nie byłby potrzebny. Taka sytuacja może zdarzyć się wszędzie. Wiemy lub zdajemy sobie sprawę, jak stresujące może być udzielanie pierwszej pomocy jednej osobie a co dopiero kilku! Spokojna głowa – właśnie po to moduł Triaż pozwoli nam na opanowanie sytuacji i uratowanie jak najwięcej ludzi!

 

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

WEBINARIUM: Fakty i mity o pierwszej pomocy cz. 1

WEBINARIUM: Fakty i mity o pierwszej pomocy cz. 1

💔 Postępowanie w przypadku otwartych ran klatki piersiowej - stosować opatrunek czy nie?
💔 Fakt czy Mit: Czy triaż w pierwszej pomocy ma sens?
💔 Nagłe Zatrzymanie Krążenia - co może być przyczyną?
💔 Fakt czy Mit: Nie robimy już oddechów ratowniczych w Resustycji Krążeniowo-Oddechowej?
💔 Fakt czy Mit: opaska zaciskowa (staza) tylko dla profesjonalistów?

Uczymy jak udzielać pierwszej pomocy, wdrażać systemy bezpieczeństwa i edukujemy innych. Chcielibyśmy, aby Wasza praca w obszarze BHP, HR, bezpieczeństwa była efektywna i skuteczna, bo to w ratowaniu życia jest najważniejsze.

Grzegorz i Jurek – to właśnie oni rozprawią się  z mitami nt. AED i pierwszej pomocy!

Prowadzący:

Grzegorz T. Dokurno

Człowiek o wielkim sercu i jeszcze większej wyobraźni. Ratowanie ludzkiego życia, to jego absolutny priorytet! Pasję oraz doświadczenie rozwijał jako Strażak, Ratownik, Ratownik Wysokościowy KSRG, Instruktor Nurkowania, Pierwszej Pomocy AHA i EFR. Dzisiaj udoskonala i tworzy najlepsze programy edukacyjne z zakresu pierwszej pomocy w Polsce. Jego nadrzędnym celem jest poprawa bezpieczeństwa i zwiększenie dostępności defibrylatorów AED. W pracy – człowiek orkiestra, którego napędzają wyzwania. 

Jerzy Jaskuła

Menedżer, ratownik medyczny i specjalista zdrowia publicznego. Instruktor AHA, ERC, ITLS i NAEMT. Inspektor BHP . Kierował zespołami wyjazdowymi w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym, doświadczenia zdobywał w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej, PCK i Instytucie Ratownictwa Medycznego. Aktualnie asystent w Zakładzie Dydaktyki Medycznej UJ CM, redaktor naczelny serwisu Ratownictwo Medycyny Praktycznej. Członek Polskiej Misji Medycznej, podróżnik.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Pierwsza pomoc w górach — zadbaj o bezpieczeństwo

Pierwsza pomoc w górach — zadbaj o bezpieczeństwo

Góry to żywioł. Potrafią być nieprzewidywalne, dlatego należy do nich podchodzić z pokorą. Najczęstszymi skojarzeniami większości ludzi z pierwszą pomocą w górach są tamtejsze jednostki ratownicze, czyli GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) i TOPR (Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) — organizacje zajmujące się ratownictwem górskim. Każdy świadomy górołaz powinien jednak pomyśleć o swoim bezpieczeństwie, zanim wybierze się na szlak, aby zminimalizować konieczność wzywania profesjonalnych służb medycznych. Do każdej wycieczki w góry trzeba się bardzo dobrze przygotować!

Działania GOPR i TOPR

Służby ratownicze w górach ostrzegają, prowadzą wiele szkoleń i akcji informujących o zagrożeniach, jakie mogą wystąpić na szlaku. Niestety wielu ludzi nie bierze tego w ogóle pod uwagę, a wędrówkę po górach traktują jak wyjście na zwykły spacer po lesie. Takim zachowaniem stwarzają zagrożenie sobie, a w późniejszym czasie narażają również życie ratowników, którzy przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych zmuszeni są podjąć akcję ratunkową i iść im na pomoc.

Apteczka Pierwszej Pomocy w góry

Pakując się na wyjazd w góry, nie zapomnijcie o apteczce — to podstawa każdej wędrówki! Miłośnikom polskich gór polecamy nasz kompleksowy Moduł Zranienia, o którym więcej pisaliśmy w artykule Trauma Kit — Moduł Zranienia. Jest on najbardziej uniwersalnym, mobilnym i wygodnym modułem wśród apteczek modułowych systemu Trauma Kit, jaki posiadamy. Umożliwia zabezpieczenie urazów, drobniejszych ran oraz bardzo wielu stanów zagrożenia życia.

 

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas w górach?

1. Pogoda

Jest to niewątpliwie największe niebezpieczeństwo. Warunki atmosferyczne w górach zmieniają się tak szybko, że czasem nie ma możliwości zareagowania na nie. Idąc na dłuższą wędrówkę, trzeba być przygotowanym niemal na wszystko. Podczas śnieżnej zimy, gdy widoczność jest znikoma, nietrudno zboczyć ze szlaku. W takiej sytuacji może łatwo dojść do ochłodzenia naszego organizmu i odmrożeń. Dodatkową trudnością zimowej turystyki górskiej jest wcześnie następujący zachód słońca, z czym również trzeba się liczyć, wychodząc ze schroniska. Przy słonecznej pogodzie jesteśmy z kolei narażeni na przegrzanie organizmu. Warto zaplanować przerwy w godzinach południowych, aby nie narażać się na zbyt mocne promienie słońca. Deszczowa pogoda z kolei często spowalnia naszą drogę przez śliskie skały, powstające błoto lub potoczki.

 

2. Zmęczenie

Dla mało doświadczonych piechurów oszacowanie swoich sił może być dość trudne. Warto planować wraz z mapą krótkie odcinki i porównywać czasy poszczególnych przejść. Kolejno można zwiększać dystans i sprawdzać, jak zachowuje się nasz organizm po przebyciu dłuższych tras. Należy pamiętać również o podwyższeniach. Są one bardzo wymagające zarówno przy podejściach, jak i zejściach. Warto podczas dłuższego wyjazdu w góry zaplanować też dzień na regenerację. W górach pracują inne partie mięśni niż podczas codziennych wędrówek po płaskim terenie. Zmęczenie niestety może wpłynąć na naszą nieostrożność, co w rezultacie może skutkować kontuzjami.

 

3. Spadające odłamki skał lub lawin

Wybierając się w góry skaliste, należy zadbać o kasku. W Tatrach wśród turystów kask nie jest popularny. W dolinach nie ma dużego zagrożenia, jednak w przypadku wyższych partii gór warto się w niego zaopatrzyć. Nigdy nie mamy pewności czy ktoś przypadkiem nie zepchnie na dół kamienia podczas podejścia np. w okolicach popularnej orlej perci. Kask może ochronić również naszą głowę podczas poślizgnięcia się i upadku, a skały w górach są często śliskie. Wybierając się do Włoch, Austrii, Francji na Via ferraty należy dodatkowo mieć ze sobą lonżę. Podczas przejść zimowych warto zabrać sondę i detektor.

 

4. Zwierzęta

Pamiętajmy, że w górach nie jesteśmy sami. Nie należy zbliżać się do dzikich zwierząt, dokarmiać ich, ani im przeszkadzać. Spotkanie małego niedźwiedzia może skończyć się dla nas tragicznie, bo w pobliżu może być jego matka, która w obronie małego może wykazać dużą agresję. 

Choroba wysokościowa

W przypadku gór wysokich trzeba pamiętać o bardzo niebezpiecznym zjawisku, jakim jest choroba wysokościowa. Występuje również pod nazwą choroby wysokogórskiej. Pojawia się, gdy organizm nie radzi sobie z szybkim wzrostem wysokości. Sygnałami świadczącymi o chorobie mogą być bóle i zawroty głowy, złe samopoczucie, wymioty. Najczęściej występuje po przekroczeniu 2500 m n.p.m., gdzie znacznie zmniejsza się ilość tlenu w powietrzu. Gdy wystąpią objawy choroby wysokościowej, należy dużo pić i przede wszystkim zwolnić, zatrzymać się i zejść niżej. Trzeba się obserwować i pokonywać różnice wysokości z rozwagą.

 

Zimno, ciemno… i do schroniska daleko. Jak się przygotować na wyprawę w góry?

Szykując się na wyprawę w góry, koniecznie weźcie mapę, na której zaznaczone będą szlaki oraz czas potrzebny na pokonanie konkretnych tras. Zazwyczaj jest tak, że wychodząc ze schroniska wraz ze wschodem słońca, wraca się do niego dopiero o zmroku, dlatego liczcie i przewiduje! Weźcie ze sobą prowiant na cały dzień, ciepłą wodę lub herbatę w termosie i oczywiście apteczkę! 

Niezależnie od warunków atmosferycznych trzeba mieć też wygodne, przystosowane do chodzenia po górach buty i odzież (najlepiej taką, która szybko schnie i zapewnia dobrą termoregulację). Na duże słońce koniecznie trzeba zastosować krem z filtrem oraz mieć czapkę i wodę. W przypadku deszczu doskonale sprawdzi się z kolei peleryna przeciwdeszczowa. Na śnieg i lód trzeba wziąć ze sobą stuptuty, raki i rakiety oraz odpowiednio ciepłe ubranie, aby nie doprowadzić do odmrożeń. Podczas burz na uwadze należy mieć niebezpieczeństwo porażenia piorunem.

Należy również pamiętać, że w górnych partiach gór śnieg leży cały rok. Dlatego, gdy wybieracie się w wysokie góry, niezależnie od pory roku sprawdzajcie stopień zagrożenia lawinowego na stronie gopr.pl i pogodę. Pamiętajcie również o ciepłej odzieży, czapce, rękawiczkach i okularach. Dobrze mieć przy sobie również bufkę, która zajmuje niewiele miejsca, a może pełnić zarówno funkcję czapki, opaski, jak i szalika.

Pamiętajcie też o latarce i zapasowych bateriach do niej. Chodzenie po zmroku jest bardzo niebezpieczne. Bez dobrego oświetlenia drogi możemy pobłądzić lub nabawić się kontuzji. Pamiętajmy, że chodzenie po zmroku to ostateczność i wynik sytuacji losowej! Nie planujmy długich tras, wiedząc, że może złapać nas zmrok. Chodzenie po zmroku w części polskich gór jest zakazane i może nam grozić za to mandat od straży parku.

Wezwanie pomocy w górach

Nawet najbardziej wprawieni i najlepiej przygotowani miłośnicy chodzenia po górach mogą czasem potrzebować profesjonalnej pomocy. Niestety o wiele częściej pomoc wzywana jest przez osoby zupełnie nieprzygotowane, niedoświadczone i nieodpowiedzialne, którym brakuje wyobraźni i bagatelizują potęgę gór, a także niebezpieczeństwa, jakie mogą je spotkać podczas wędrówki. Osoby, które bez odpowiedniego przygotowania wychodzą na szlak, muszą się liczyć z konsekwencjami.

Pamiętajmy, aby wyruszać w góry z kompanem. Samotne wędrówki po górach są niebezpieczne.

Warto mieć ze sobą zapasowy telefon lub powerbank. Lubimy robić dużo zdjęć i słaba bateria na koniec dnia może nam uniemożliwić wezwanie pomocy. Warto również sprawdzić wcześniej zasięg naszej sieci i włączony roaming w granicznych częściach gór. Jeżeli nasze wyjście się przedłuży, trzeba poinformować o tym schronisko lub znajomych, aby wiedzieli, że mamy wszystko pod kontrolą. 

NUMERY RATUNKOWE W POLSKICH GÓRACH

 

985 lub 601 100 300

 

Międzynarodowy numer alarmowy 112 również funkcjonuje w górach, jednak warto korzystać z bezpośrednich numerów, wymienionych wyżej.

Pamiętajcie, aby spisać numery ratunkowe przed wyjściem na szlak — w sytuacji niebezpiecznej możecie ich nie pamiętać!

Autor

Anna Przybylska

Kobieta wszechstronna – kryminolog, wychowawca, pedagog, ratownik, pracownik socjalny, mama. Na co dzień pracuje w specjalistycznej, zaawansowanej pomocy rodzinom m.st. Warszawy. Niepoprawna optymistka. Miłośniczka minimalizmu i planowania, która twierdzi, że doba ma często więcej, niż 24 godziny. Jej pasją są nowe technologie, pisanie, żeglarstwo, gra na instrumentach, rozwój oraz praca z ludźmi i wspieranie ich w osiąganiu postawionych sobie celów.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Astma – czym jest i jak sobie z nią radzić?

Astma - czym jest i jak sobie z nią radzić?

O astmie oskrzelowej słyszał już zapewne każdy – czy to w telewizji, prasie lub w internecie. Być może ktoś z Waszej rodziny lub najbliższych znajomych również na nią choruje, w końcu to dość powszechna jednostka chorobowa. Wiele ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo jest ona dokuczliwa i jak wiele niebezpieczeństw ze sobą niesie. O tym oraz o wielu innych aspektach astmy opowiemy w tym artykule. 

Czym jest astma?

Astma, zwana również dychawicą, to przewlekła choroba zapalna dróg oddechowych dotycząca przede wszystkim oskrzeli, charakteryzująca się świszczącym oddechem, dusznościami, uczuciem ściskania w klatce piersiowej oraz napadami kaszlu – głównie nad ranem i późnym wieczorem/w nocy. Wszystkie wymienione wcześniej objawy powstają na skutek odwracalnego zwężenia dróg oddechowych oraz skurczu oskrzeli. 

Mówi się, że u większości chorych astma przebiega dosyć łagodnie oraz stabilnie i dopiero po jakimś czasie (przy postaci łagodnej np. 2 razy w tygodniu) dochodzi do tak zwanego napadu – zaostrzenia przebiegu choroby na skutek wielu różnych czynników wywołujących, np. dużej ilości wdychanego kurzu, alergenów, wysiłku fizycznego czy nawet ostrego zapachu perfum. Napad astmy może wywołać również stres, także ten przewlekły i długo utrzymujący się. 

Niezdiagnozowana i nieleczona astma może doprowadzić nawet do śmierci, na skutek całkowitego domknięcia się dróg oddechowych oraz oskrzeli, a także innych groźnych powikłań z tego wynikających. 

Leczenie astmy

Niestety, astma oskrzelowa jest chorobą nieuleczalną, a jakakolwiek terapia w większej mierze polega po prostu na łagodzeniu jej objawów oraz niedopuszczaniu do pojawiania się ciężkich jej napadów, oraz zaostrzeń. Najbardziej skuteczne leczenie astmy polega przede wszystkim na wprowadzeniu odpowiednio dobranej farmakoterapii oraz ograniczeniu kontaktu z czynnikami wywołującymi dokuczliwe objawy choroby – ma to za zadanie zmniejszenie ryzyka pojawienia się groźnego dla zdrowia i życia napadu. U chorych ze sporadycznymi atakami stosuje się tylko doraźne leki mające za zadanie rozszerzenie oskrzeli i tym samym również ułatwienie oddychania. Takie farmaceutyki występują zazwyczaj w formie inhalatorów lub różnego rodzaju innych leków wziewnych. 

W leczeniu astmy bardzo ważnym aspektem jest również zmiana trybu życia. Jeśli chory przez całe życie palił papierosy lub innego rodzaju wyroby tytoniowe, w celu poprawy swojego stanu zdrowia powinien zrezygnować z tego nałogu. Warto również zadbać o mikroklimat mieszkania, w którym astmatyk przebywa. Częste wietrzenie, czy nawet używanie nawilżacza ma dobry wpływ na jakość powietrza, którym chory na co dzień oddycha. 

Pierwsza pomoc przy napadzie

Może się zdarzyć tak, że znajdziemy się w sytuacji, w której spotkamy chorego na astmę podczas silnego zaostrzenia choroby. Najprawdopodobniej będzie miał on problemy z oddychaniem, duszności i napady kaszlu. Najważniejsze to nie panikować. Zwykle chorzy podczas łagodnego napadu potrafią sobie sami poradzić ze swoim problemem poprzez wzięcie doraźnego leku przepisanego przez lekarza właśnie na takie sytuacje. Jednak warto mieć na uwadze, że w każdej chwili poszkodowany może potrzebować jednak naszej interwencji. 

W momencie, w którym widzimy, że chory jednak nie radzi sobie z atakiem astmy, pierwsze co musimy zrobić to go posadzić w dogodnej dla niego pozycji, najlepiej w takiej, w której będzie mu się najlepiej oddychało. Zadbajmy również o dostęp do świeżego powietrza. Jeśli ustaliliśmy, że poszkodowany ma przy sobie leki, które bierze w trakcie zaostrzenia astmy – pomóżmy mu je przyjąć. Wyjmijmy je dla niego z jego torby/plecaka i podajmy mu tak, by mógł z łatwością z nich skorzystać. Pamiętajmy również o kontrolowaniu stanu naszego poszkodowanego. Jeśli przyjęcie leków nie przynosi żadnych skutków, a objawy napadu astmy nie ustępują, a wręcz przeciwnie – nasilają się, musimy niezwłocznie wezwać zespół ratownictwa medycznego, dzwoniąc pod numer alarmowy 112 lub 999.

Podsumowując

Astma oskrzelowa jest bardzo groźną chorobą, utrudniającą przede wszystkim jakość życia. Jej częste napady mogą być bardzo niebezpieczne dla chorego, dlatego warto zadbać o jej diagnostykę i leczenie już przy pierwszym pojawieniu się niepokojących objawów wskazujących na tą jednostkę chorobową. Ważne jest, by również wiedzieć, jak udzielić pierwszej pomocy w przypadku ataku astmy – w końcu naprawdę niewiele trzeba, by móc komuś pomóc!

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Nagłe zatrzymanie krążenia w sporcie.

Nagłe zatrzymanie krążenia w sporcie

Temat bezpieczeństwa, pierwszej pomocy oraz defibrylatorów jest ostatnio na fali przez wydarzenia, które miały miejsce podczas meczu Dania–Finlandia. To straszne, co wydarzyło się na murawie Christianowi Eriksenowi, na szczęście dzięki szybkiej interwencji medycznej oraz obowiązkowej obecności defibrylatora AED, udało się uratować piłkarza. Taka sytuacja pokazuje nam, że sportowcy to też ludzie i tak jak każdemu z nas – u nich również może dojść do nagłego zatrzymania krążenia, znanego również jako NZK. Niestety Christian nie był pierwszą osobą, która nie tylko na murawie, ale ogólnie w sporcie doznała tak tragicznego zdarzenia. Dzisiaj powiemy nieco więcej o NZK w sporcie, gdzie mogą czaić się niebezpieczeństwa oraz gdzie powinniśmy zadbać o obecność takich urządzeń jak AED.

Piłka nożna

Według badań z 2012 roku średni wiek zmarłych piłkarzy wynosił 24,9 lat. Takie informacje wraz z przykrymi słowami „co tydzień musimy wysyłać listy z kondolencjami do którejś z narodowych federacji” przekazał szef FIFA Stepp Blatter na konferencji medycznej FIFA w 2012 roku. Było to zaledwie kilka miesięcy po tragicznym wypadku Fabrice’a Muamby zawodnika Boltonu Wenderers, u którego doszło do zatrzymania krążenia. Muamby przez ponad godzinę znajdował się w stanie śmierci klinicznej. Przeżył wyłącznie dzięki resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Na boisku nie było defibrylatora.

Był to moment, w którym FIFA postanowiła dokładniej przyjrzeć się przypadkom śmierci i zastanowić się, jak zapobiegać takim wypadkom. Średnia długość życia piłkarzy wówczas nie przekraczała trzydziestki, a ilość zmarłych młodych ludzi przerażała. Okazało się, że na 84 przypadki zatrzymania pracy serca, tylko przy 23 dostępny był defibrylator. I to był trop – na stadionach oraz w federacjach brakowało sprzętu, który ratowałby życie i byłby dostępny dla każdego, a jego użycie byłoby możliwe jeszcze przed przyjazdem medyków.

Szef komitetu medycznego FIFA podkreślił już wtedy na konferencji w 2012 roku, że kluczową rzeczą podczas meczów jest defibrylator, który powinien znajdować się na każdym boisku. Dodatkowo FIFA przekazała narodowym fundacjom fundusze, które sugerowano przeznaczyć na obecność defibrylatorów w każdym klubie sportowym.

Zaledwie dziewięć lat temu dopiero postanowiono wprowadzić AED jako obowiązkowy przedmiot na wyposażeniu każdego klubu i stadionu. Może wydawać się, że to nie aż tak dawno i dzięki zmianom w obowiązkowych badaniach dla zawodników, udało się uratować wielu piłkarzy i wydłużyć średnią życia zawodnika. Dziś będąc na jakimkolwiek stadionie, możecie dojrzeć kapsuły lub skrzynki z małymi urządzeniami, które ratują życie!

Koszykówka

Chociaż popularnym teraz tematem jest EURO 2020 i wydarzenia z nim związane, nie możemy zapomnieć, że są również inne sporty, gdzie sportowcy są narażeni na wszelkiego rodzaju poszkodowania. Jednym z nich jest właśnie koszykówka. Jak dobrze wiemy, koszykarze nie należą do najniższych osób a wręcz przeciwnie. Często ich wzrost dochodzi, a nawet przekracza dwa metry. Jak dla człowieka jest to niesamowity wynik, który wiąże się również ze swoimi nieprzyjemnościami.

Wysocy ludzie są o wiele bardziej narażeni na łamliwość kości, która spowodowana jest często niewystarczającą ilością materiału budowlanego kości względem potrzeb ogromnego organizmu. Jednak z dużym organizmem nie idzie wyłącznie duża łamliwość kości, ale również przerost naszej głównej pompy – serca. Koszykarze są narażeni równie wysoko na nagłe zatrzymanie krążenia (o ile nie wyżej) jak piłkarze.

Wymogi dotyczące obowiązkowego posiadania AED nie obowiązują jeszcze we wszystkich klubach koszykarskich, czy szkołach sportowych. Brak przepisu nie oznacza jednak, że nie trzeba zamartwiać się o kupno AED – wręcz przeciwnie! Ogólnodostępny defibrylator w klubach czy na boiskach zwiększa nie tylko bezpieczeństwo, ale przede wszystkim szansę na uratowanie człowieka! Nigdy nie wiemy, co się może wydarzyć.

Siłownia

Siłownie są przestrzenią dla każdego, kto chciałby sobie poćwiczyć lub dla osób, które przygotowują się do amatorskich lub profesjonalnych zawodów. Choć zabrzmi to brutalnie – jest to miejsce do ogromnej ilości wypadków. Nie tylko wypadków, w których dojść może do przytrzaśnięcia ręki, stopy czy całego ciała sztangą, ale również do wypadków, w których nasze serce może powiedzieć nam „to by było na tyle, więcej nie dam rady” i zatrzymać się.

Zacznijmy może od tego, dlaczego osoby na siłowni są bardzo narażone na NZK. Tak jak wspominałam wyżej, siłownia jest ogólnodostępnym miejscem, gdzie może przyjść każdy. Każdy, kto tam przychodzi, nie musi mieć przebadanego organizmu pod kątem wysiłku fizycznego, jak zawodowi sportowcy. Powiedzmy sobie też szczerze – kto z nas kiedyś nie myślał „dam radę więcej” i okazywało się, że jednak nie dawał? Wiele osób ćwiczących na siłowni, niemających szczególnej wiedzy na temat poprawnego ćwiczenia, mierzą siły na zamiary, czy to poprzez zbyt długie i intensywne ćwiczenie, wybierania zbyt ciężkich ćwiczeń, czy zbyt dużego obciążenia. Takie podejście może doprowadzić np. do przepukliny, pęknięcia mięśnia w kończynie górnej lub dolnej, ale również do nagłego zatrzymania krążenia.

Poznanie własnego ciała i swoich granic jest podstawą ćwiczenia nie tylko na siłowni, ale w ogóle. Nieumiejętne i nieodpowiednie ćwiczenie może doprowadzić do wielu kontuzji, które mogą skończyć się tragicznie dla nas, ale również może spowodować zatrzymanie krążenia, na które można zaradzić masażem serca i defibrylatorem. Dlatego tak ważną rzeczą jest AED na siłowniach. Niestety nie funkcjonują przepisy, które nakazywałyby na posiadanie punktu pierwszej pomocy, defibrylatora, czy chociaż jednej przeszkolonej z zakresu pierwszej pomocy osoby, która byłaby na posterunku i umiała udzielić pierwszej pomocy. Brak przepisów nie świadczy jednak, że nie można zadbać samodzielnie o bezpieczeństwo na siłowni! Zakup jednego defibrylatora na średniej wielkości siłownię, który znajdowałby się przy recepcji lub dezynfekcji i ręcznikach papierowych, jest zwiększeniem szans na przeżycie każdej osoby, u której wystąpiłoby nagłe zatrzymanie krążenia.

Kluby sportowe

Jak już zdążyliśmy ustalić – sport potrafi być przewrotny i zaskakujący. Z każdym wysiłkiem fizycznym może iść niebezpieczeństwo, w szczególności w sporcie wyczynowym. Tym bardziej na naszej liście, gdzie powinniśmy zadbać o obecność defibrylatora, nie mogło zabraknąć wszelkiego rodzaju klubów sportowych. To obowiązkowa pozycja na liście miejsc, w których powinno znajdować się AED. Dlaczego? Przechodząc z trybu amatorskiego w zawodowych nasz organizm może czuć, że to wyzwanie jest dla niego zbyt wielkie i może dojść do zatrzymania krążenia. Dodatkowo mając do czynienia z osobami, które nie przeszły jeszcze badań kardiologicznych, możemy nie mieć pewności, czy nie są oni narażeni na zawał mięśnia sercowego, migotanie przedsionków czy innych problemów. Czemu więc zatem ryzykować czyimś życiem, gdy możemy być pewni, że w razie wypadku, zawsze pod ręką będzie sprzęt ratujący życie!

Tak jak w życiu i w sporcie może niespodziewanie dojść do nagłego zatrzymania krążenia, co pokazały nam przede wszystkim wydarzenia z meczu Dania–Finlandia. Jednak nie tylko na murawie może dojść do tragicznego zdarzenia – mogą mieć one miejsce wszędzie. Aby czuć się pewnie i bezpiecznie, warto zaopatrzyć się w jedno niewielkie urządzenie, banalnie proste w obsłudze – w defibrylator zewnętrzny.

Autor

Aleksandra Strzałkowska

Najbardziej gadatliwa osoba, jaką mogliście spotkać to właśnie Strzałka. Studentka andragogiki na Uniwersytecie Warszawskim. Swój wolny czas spędza na tworzeniu i szlifowaniu swoich umiejętności w zakresie fotografii, rysunku, malarstwa i haftu. W social mediach pracuje jako moderator, pilnując przestrzegania netykiety i prywatnie dzieli się swoją artystyczną twórczością.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Oparzenia chemiczne – wyjątkowo niebezpieczny rodzaj urazu

Oparzenia chemiczne - wyjątkowo niebezpieczny rodzaj urazu

Z substancjami chemicznymi mamy do czynienia niemalże wszędzie – chemia domowa, różnego rodzaje odczynniki w zakładach pracy. Cała nasza codzienność otoczona jest ogromną ilością pierwiastków i związków chemicznych występujących pod różnymi postaciami – płynami, granulatami. Część z nich może powodować niebezpieczne uszkodzenia na naszym ciele. Jakich? Jak sobie z nimi poradzić? Spieszymy z odpowiedzią!

Czym są oparzenia chemiczne?

Oparzenia chemiczne to urazy powstałe na skutek bezpośredniego kontaktu naszego ciała z groźną substancją chemiczną, która ma właściwości żrące. Taką substancją może być mniej lub bardziej silniejszy kwas, lub zasada, a także inne wodorotlenki. Tego typu urazy nazywamy poparzeniami, ponieważ łudząco one przypominają te spowodowane czynnikiem typowo termicznym. Do oparzeń środkami chemicznymi może dojść nie tylko na powierzchni skóry, ale również w obrębie oczu czy też przełyku lub dróg oddechowych (na skutek połknięcia niebezpiecznego środka lub zatrucia się gazami). 

Skąd mam wiedzieć, czy to oparzenie chemiczne?

Oparzenia tego typu z reguły charakteryzują się zaczerwienieniem, podrażnieniem skóry, pęcherzami z płynem, bólem, a także natychmiastowym powstawaniem strupków. Rana będzie wyglądała brzydko i nieregularnie. Często będziemy mogli w niej odnaleźć pozostałości po środku wywołującym dane oparzenie. Zdarza się również, że w miejscu urazu czuć drętwienie. 

W przypadku oparzeń w obrębie oczu charakterystyczne będą zmiany w polu i ostrości widzenia, a nawet zaburzenia lub utrata wzroku. Zdecydowanie groźniejsze objawy niesie za sobą połknięcie żrącego środka, bo może prowadzić ono do drażniącego kaszlu, bólu brzucha, zawrotów głowy, osłabienia, a nawet zaburzeń rytmu serca i trudności z oddychaniem, które stanowią już bezpośrednie zagrożenie naszego życia!

Pierwsza pomoc

W przypadku obcowania z oparzeniami chemicznymi musimy przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo. Pod żadnym pozorem nie wolno dotykać drażniącej substancji bez wcześniejszego ubrania rękawiczek! Warto również pomyśleć o zabezpieczeniu oczu poprzez założenie okularów ochronnych. Znajdziecie je m.in. w naszej apteczce modułowej Ochrona Osobista/RKO. Kiedy jesteśmy już odpowiednio zabezpieczeni, możemy przystąpić do działań. 

Zanim miejsce oparzenia zaczniemy obficie spłukiwać wodą, postarajmy się najpierw usunąć substancję chemiczną z rany. Jeśli występuje ona w postaci ciała stałego, warto najpierw delikatnie strzepnąć ją z powierzchni skóry, ponieważ nie mamy informacji, czy po kontakcie z wodą nie zacznie reagować i powodować jeszcze mocniejszych obrażeń. 

Gdy już to zrobimy, możemy zacząć polewać miejsce oparzenia wodą. Mówi się, że ta czynność powinna trwać co najmniej kilka minut, by mieć pewność, że dokładnie oczyścimy to miejsce. Warto w międzyczasie ustalić, jaki środek spowodował oparzenie. W jego karcie charakterystyki powinna być informacja, czym go zneutralizować. Z uwagi na to, że rany po oparzeniach bardzo trudno się goją, po zabezpieczeniu miejsca oparzenia należy skonsultować się z lekarzem, który dokładnie obejrzy miejsce urazu i wprowadzi dalsze, specjalistyczne leczenie.

Do zabezpieczenia miejsca oparzenia doskonale nada się moduł z naszej apteczki modułowej o nazwie Oparzenia – znajdują się w nim wszystkie niezbędne do tego rzeczy, jak np. hydrożele, które momentalnie przyniosą ulgę chwilę po przyłożeniu ich do miejsca bolesnej rany. 

Co w przypadku oparzeń oczu?

W przypadku oparzeń chemicznych oczu warto pokusić się o obfite spłukanie gałek ocznych wodą lub specjalistycznym płynem buforującym. Oprócz tego, nie wolno zapomnieć nam o zapewnieniu poszkodowanemu wsparcia psychicznego. W końcu w takiej sytuacji jeden z jego zmysłów, jakim jest wzrok, mógł ulec uszkodzeniu – poszkodowany nie widzi, co się wokół niego dzieje, dlatego starajmy się mu na bieżąco opowiadać o tym, co robimy i jak wygląda sytuacja w danym momencie. 

W miejscach, gdzie do tego typu urazów może dojść znacznie częściej niż w warunkach domowych, warto umieścić specjalne płuczki, które genialnie radzą sobie w takich sytuacjach. W naszej ofercie dostępna jest specjalna walizka do tego typu celów. 

Podsumowując

Pamiętajmy, że oparzenia wywołane substancjami chemicznymi to nie przelewki, dlatego udzielając pierwszej pomocy, zadbajmy przede wszystkim o to, by nic nam się nie stało! Zwróćmy też uwagę poszkodowanemu na to, że konsultacja ze specjalistą jest koniecznością, aby uniknąć dalszych niebezpiecznych powikłań w obrębie rany. 

Warto też wiedzieć, że niektóre substancje mają również właściwości toksyczne – mogą przeniknąć do naszego krwiobiegu. Wtedy tym bardziej konsultacja z lekarzem jest niezbędna!

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Podstawowe informacje o resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Podstawowe informacje o resuscytacji krążeniowo-oddechowej

Codziennie w Polsce z powodu nagłego zatrzymania krążenia około stu osób traci życie. Część z nich umiera z powodu zbyt późno podjętej resuscytacji krążeniowo-oddechowej lub całkowitego zaniechania jej. Badania podają, że bezzwłoczne podjęcie RKO i udzielenie pomocy poszkodowanemu, zwiększają jego szanse na przeżycie.

Czym jest te całe RKO i na czym polega?

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa (RKO) to zespół czynności, które stosujemy u poszkodowanego, który stał się ofiarą nagłego zatrzymania krążenia (NZK) – wystąpiła u niego całkowita utrata świadomości, zatrzymanie akcji serca oraz bezdech. Jej najważniejszym założeniem jest przede wszystkim przywrócenie podstawowych funkcji życiowych. W skład czynności należących do RKO wchodzą: uciśnięcia klatki piersiowej, potocznie zwane również masażem serca i oddechy ratownicze. Stosunek ucisków do wdechów wynosi 30:2. 

Resuscytację wykonujemy po wcześniejszym sprawdzeniu przytomności poszkodowanego oraz ocenie oddechu, która powinna trwać 10 sekund. Przy braku oddechu – dzwonimy na numer alarmowy i przystępujemy do działań. Obie ręce układamy na środku klatki piersiowej. Staramy się, by uciskać ją na głębokość 4 – 5,5 lub nawet 6 cm, z częstotliwością 100-120 uciśnięć na minutę, nie odrywając przy tym rąk od ciała poszkodowanego. Oddechy wykonujemy po wcześniejszym udrożnieniu dróg oddechowych, poprzez zatkanie nosa i wdmuchnięcie do ust powietrza, które znajduje się już w naszych płucach. Każdy z dwóch oddechów ratowniczych powinien trwać sekundę. 

A co z dziećmi?

Gdy mamy do czynienia z dziećmi, resuscytację krążeniowo-oddechową rozpoczynamy od wykonania pięciu oddechów ratowniczych. Późniejsze działania wyglądają już identycznie, jak w przypadku osoby dorosłej. Pamiętajmy również, by uciśnięcia klatki piersiowej były zdecydowanie płytsze ze względu na drobniejszą budowę naszego małego poszkodowanego (ok. 1/3 wysokości klatki piersiowej) i wykonywane jedną ręką.

W przypadku niemowląt RKO prowadzimy, uciskając środek klatki piersiowej dwoma palcami, a wdech wykonujemy, uprzednio obejmując swoimi ustami zarówno usta, jak i nos dziecka. Nie wdmuchujemy również całego powietrza znajdującego się w naszych płucach – niech będą to tylko delikatne “pufnięcia”. 

Przyczyny nagłego zatrzymania krążenia

Przyczyn NZK możemy wyróżnić naprawdę wiele, jednak do najczęstszych i najbardziej powszechnych będą należeć: zaburzenia rytmu serca, hipotermia, zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej lub zawał mięśnia sercowego. W przypadku młodszych poszkodowanych będą to z reguły problemy wynikające z nieprawidłowo funkcjonującego układu oddechowego, np. zadławienia. Jak podają źródła, zakrztuszenie jest obecnie głównym czynnikiem NZK u dzieci. 

Wczesna defibrylacja

Najnowsze wytyczne podają, że użycie AED w ciągu 3-5 minut od utraty przytomności, może zapewnić przeżywalność poszkodowanego nawet na poziomie aż 75%, dlatego pamiętaj, by w przypadku NZK, nie bać się skorzystać z pomocy automatycznych defibrylatorów! Więcej o AED przeczytasz tutaj.

Najważniejsze, o czym musisz pamiętać, to przede wszystkim to, by nie bać się pomagać. Być może obawiasz się, że podczas wykonywania masażu serca złamiesz żebra poszkodowanemu – to nie jest najistotniejsze, w końcu ratujesz jego życie! To właśnie od Ciebie i od Twojej reakcji może zależeć czyjaś dalsza egzystencja. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Popularne kategorie artykułów

Dołącz do naszego newslettera

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

Wykorzystywanie noszy materiałowych w szeroko pojętym ratownictwie

Wykorzystywanie noszy materiałowych w szeroko pojętym ratownictwie

Ewakuacja pacjenta z miejsca zdarzenia, gdzie faktycznie może zagrażać mu jakiekolwiek niebezpieczeństwo, to niemalże najważniejszy element każdej akcji ratowniczej, zarówno tej bardziej, jak i mniej złożonej. W końcu ciężko mówić o udzielaniu pierwszej pomocy w momencie, w którym zarówno ratownik, jak i ratowany jest zagrożony. W tym celu wykorzystuje się wiele przedmiotów, my jednak skupimy się w tym artykule na noszach materiałowych. 

Ewakuacja poszkodowanego

Ewakuacja poszkodowanego, czyli zabranie go z miejsca wypadku, nie jest wcale tak prostym tematem, jak mogłoby się wydawać. Nie w każdej sytuacji powinno się wykonywać ten manewr. Ewakuacja naszego rannego dopuszczalna jest tylko wtedy, gdy udzielenie pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia jest absolutnie niemożliwe. Aby takie działanie było w pełni bezpieczne dla ratownika oraz osoby poszkodowanej należy pamiętać o kilku istotnych rzeczach. Przede wszystkim, staramy się ograniczyć ruchomość naszego rannego, jeśli to nie jest konieczne – nie przesuwamy go na wszystkie strony. Takie działanie może pogłębić występującego u niego urazy. 

Pamiętajmy także, aby przytomnego poszkodowanego poinformować o naszych zamiarach, prawdopodobnie pozwoli to na nieco sprawniejsze działania, z uwagi na to, że nasz pacjent będzie spokojniejszy. Przy działaniach zespołowych warto również pokrótce omówić przebieg zadania, ustalić role. Zazwyczaj przyjęło się, że osoba, która stoi przy głowie poszkodowanego, wydaje polecenia i ustala też moment, w którym rozpoczyna się ewakuacja.

Czym są nosze materiałowe?

Nosze materiałowe to główny element naszego modułu o podobnej i prostej nazwie: nosze. Wykonane zostały z naprawdę mocnego oraz wodoodpornego materiału, który umożliwia bezpieczny transport nawet tych cięższych poszkodowanych. Ich przemyślana konstrukcja sprawia, że są naprawdę lekkie i bardzo poręczne. Oprócz tego zostały stworzone w taki sposób, by zajmowały naprawdę mało miejsca, w związku z czym można mieć je zawsze pod ręką, zarówno w domowej lub samochodowej apteczce, a także w plecaku, który zabieramy ze sobą na wszelkiego rodzaju podróże czy wypady w teren. 

Nosze materiałowe świetnie się sprawdzą przy ewakuacji poszkodowanych w pozycji leżącej, u których nie zauważono i nie zdiagnozowano urazów, które wymagałyby użycia innego sposobu transportu. Ich atutem bez wątpienia jest także czas przygotowania ich oraz samego użycia – wystarczy wyjąć je z dedykowanego pokrowca oraz rozłożyć, a następnie ułożyć na nich poszkodowanego i przenieść go na nich w bezpieczne miejsce. 

Do użycia noszy materiałowych rekomendowane jest wykorzystanie minimalnie dwóch osób, jednak z uwagi na ich wytrzymałość można pokusić się o samodzielne przeciągnięcie na nich poszkodowanego w bezpieczne, niezagrażające udzielaniu pierwszej pomocy miejsce. 

Deska ratownicza, a nosze materiałowe

Zdecydowana większość z Was zapewne kojarzy także inny sposób ewakuacji, podczas którego wykorzystywana jest deska ratownicza, zwana również deską ortopedyczną. Jest ona nieodzownym elementem wyposażenia niemalże wszystkich służb na co dzień niosącym pomoc innym. Często wykorzystywana jest, chociażby przez ratowników medycznych oraz strażaków na ich miejscu działań, gdzie konieczny jest transport poszkodowanego. Jej atutem bez wątpienia jest stabilność oraz wysokiej jakości stabilizacja poszkodowanego, która wymagana jest m.in. przy złożonych urazach, także tych kręgosłupa. Wyposażona jest w pasy zabezpieczające oraz stabilizator głowy, który bezustannie chroni odcinek szyjny kręgosłupa. 

Minusem deski ratowniczej jest jej rozmiar oraz to, że w żaden sposób nie można go zminimalizować. Właśnie dlatego nie zmieści się ona w samochodzie osobowym, a w mieszkaniu prawdopodobnie nie zostanie niezauważona. Z tego powodu zwykły obywatel rzadko może pozwolić sobie na jej posiadanie oraz używanie w akcjach ratowniczych. Problemem może być również wysoka cena. W związku z tym ich dobrą alternatywą jest używanie właśnie wcześniej wspomnianych noszy materiałowych, które, choć nie nadają się zbytnio do ewakuacji poszkodowanego z urazem kręgosłupa, to jednak znajdują swoje zastosowanie w innych, nieco lżejszych sytuacjach, gdzie takie działanie jest konieczne. Ich przystępna cena sprawia, że ich kupno nie będzie aż tak wielkim obciążeniem dla domowego budżetu, jak zakup bardziej specjalistycznych środków wykorzystywanych do ewakuacji poszkodowanego. 

Ewakuacja poszkodowanego z miejsca dużego zagrożenia to bardzo ważny element akcji. Pamiętajmy jednak, by po podjęciu się wykonania tej czynności, zachować wszelkie zasady bezpieczeństwa. Tego typu manewr nie może zostać przeprowadzony bez wcześniejszej analizy sytuacji oraz upewnienia się, że jego wykonanie jest w ogóle możliwie. A jeśli faktycznie zakładamy, że w naszym życiu taka sytuacja może mieć miejsce, warto w tym celu wyposażyć się w nosze materiałowe – nie zajmują w końcu dużo miejsca, a ich użycie może uratować komuś życie. 

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.