Psychiczne aspekty wsparcia poszkodowanego

Wsparcie psychiczne i dbałość o spokój naszego poszkodowanego powinny być nieodzownym elementem wszystkich naszych działań. Często się jednak zdarza, że zapominamy o tym, że osoba potrzebująca pomocy prócz licznych dolegliwości lub urazów w swojej głowie ma pełno obaw i zmartwień – nie zwracamy na nie uwagi. Prawdą jednak jest, że to do nas należy sprawienie, by poczuła się lepiej zarówno fizycznie, jak i również psychicznie.

Urazy ogarnięte… I co dalej?

Udzielając pierwszej pomocy, często skupiamy się na poszkodowanym jako źródle jakiejś ilości obrażeń, objawów wskazujących na dane jednostki chorobowe. Gdy widzimy złamania – stabilizujemy je, krwotoki tamujemy, oparzenia schładzamy wodą… Przy napadzie astmy pomagamy we wzięciu leków, przy hipoglikemii podajemy coś słodkiego do picia. Nawet pamiętamy o tym, żeby przeprowadzić porządny wywiad SAMPLE, o którym się tyle powtarza na każdym kursie pierwszej pomocy. Robimy swoje, krew już się nie leje, czekamy na przyjazd karetki. I o ile w trakcie działań rozmawialiśmy z naszym poszkodowanym, być może tłumaczyliśmy, co robimy, teraz nastąpiła ta niezręczna cisza.

To jest ten moment, w którym aż się prosi o przeprowadzenie jakiegokolwiek dialogu, mającego poprawić stan psychiczny poszkodowanego, tylko od czego zacząć? Zdajemy sobie sprawę, że na kursach jest zbyt mało czasu, by poruszyć ten temat, skoro do omówienia jest tyle obrażeń. Co w takim razie zrobić? Postaraj się, aby Twój poszkodowany, choć na chwilę zapomniał o traumatycznym przeżyciu, które właśnie go spotkało. Porozmawiajcie o ulubionych rzeczach, ostatnio obejrzanym filmie, pozwól mu mówić, pozwól mu wyrzucić wszystko z siebie, stań się najlepszym rozmówcą pod słońcem!

Badania pokazują, że zadbanie o psychiczne aspekty stanu poszkodowanego, znacznie podnoszą jakość udzielonej pierwszej pomocy. Im spokojniejszy pacjent – tym lepiej. I o to również musisz zadbać. W końcu też chciałabyś/chciałbyś, by z Tobą rozmawiano i nie pozwolono Ci analizować w głowie tych najczarniejszych scenariuszy.

Zawodowcy też mają z tym problem

Jak się okazuje, nie tylko osoby niezwiązane z tematem ratownictwa zapominają o czymś takim, jak wsparcie psychiczne. Medycy i inni pracownicy ochrony zdrowia pracując wiele lat w zawodzie, popadają w pewnego rodzaju rutynę. W końcu na SOR, czy na innym oddziale widzieli już setki złamań, jeszcze więcej ran, a o problemach internistycznych to już nawet nie ma co wspominać! Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że pewne klasyczne urazy są w stanie ogarnąć już z automatu, zapominając jednak, że pod podobnymi obrażeniami kryją się zupełnie inni ludzie, z zupełnie innymi zmartwieniami.

Aby jeszcze lepiej wyjaśnić, o co chodzi, posłużymy się przykładem: Marek jest mechanikiem, dla niego schodzący paznokieć to błahostka, zapewne nie pierwszy i nie ostatni. Dla Kasi, która zawodowo jest modelką dłoni to cały świat, dzięki pięknie zadbanym paznokciom zarabia na życie. I właśnie o tego typu sytuacjach i ich kontekstach się zapomina. Coraz częściej nie zwraca się uwagi na psychiczne aspekty danego schorzenia, a skupia się jedynie na tej manualnej robocie, która jest do wykonania, tym samym zostawiając pacjenta i jego zmartwienia samemu sobie. A przecież zazwyczaj on tak gorączkowo potrzebuje wsparcia, empatii, zrozumienia, wielu słów wyjaśnień, które można mu zapewnić w zaledwie kilku zdaniach. Będąc medykiem, jedyną osobą, na której w danej chwili może poszkodowany polegać, traktujmy go tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani – to nic nie kosztuje, a może polepszyć nie tylko relację na płaszczyźnie medyk-pacjent, ale także współpracę w całym procesie terapeutycznym.

Pandemia tego nie ułatwia…

Ciężko się nie zgodzić z tym, że w dobie epidemii koronawirusa kontakt i zdobycie zaufania naszego pacjenta jest jeszcze bardziej utrudnione niż w normalnych warunkach. Kombinezony, maski, przyłbice – to nie tylko środki ochrony, które zmniejszają ryzyko zakażenia, ale bariery dzielące nas i naszych poszkodowanych. Pacjenci, widząc personel medyczny wyglądający jak kosmici (bo i takich wyrażeń sami używają), nabierają jeszcze większego dystansu, boją się. Nie są w stanie w pełni odczytać intencji, które normalnie były wręcz wypisane na twarzach, dlatego tym bardziej warto się postarać o dialog z nimi oraz pokazanie, że nadal jest się tymi samymi medykami, którzy stoją po ich stronie – nie przeciwko im! Środki ochrony i pandemiczne nastroje nie powinny mieć wpływu na jakość świadczonej opieki oraz wsparcie oferowane pacjentom. I choć wiemy, że jest naprawdę ciężko, bo część naszego zespołu walczy z epidemią na pierwszym froncie, to zachęcamy do tego, by mimo wszystko pozostać człowiekiem. Człowiekiem, który nie bez powodu jakiś czas temu zdecydował, że poświęci swoje życie, by pomagać innym – niech ten cel nam, medykom, przyświeca!

Pamiętajmy więc, by przy udzielaniu czy to pierwszej pomocy, czy to już przy tej bardziej specjalistycznej, wczuć się w naszego pacjenta i jego problemy. Postarać się zrozumieć, co siedzi mu w głowie i odpowiednio na to zareagować poprzez rozmowę, czy złapanie za rękę. Te czynności, choć dla nas mogą być błahostką, mogą naprawdę sprawić, że nasz poszkodowany poczuje się o niebo lepiej. A jeśli w tym wszystkim towarzyszy nam frustracja i bezsilność, polecamy wyładować ją na naszym antystresowym serduszku, które również możemy później użyczyć naszemu pacjentowi – być może jemu również pomoże.

Autor

Karolina Bober

Studentka pielęgniarstwa, entuzjastka szeroko pojętego ratownictwa i pierwszej pomocy. W wolnym czasie wolontariuszka, początkująca Instagramerka mówiąca o ratowaniu ludzkiego życia oraz ratowniczka, która wyjątkowo mocno upodobała sobie zbieranie cennego doświadczenia i wiedzy na wszelkiego rodzaju zabezpieczeniach medycznych. Ogromna miłośniczka zwierząt (przede wszystkim kotów), domowego ogniska, podcastów o tematyce kryminalnej i dobrej muzyki.

Podziel się się wiedzą ze znajomymi

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

To również może Cię zainteresować:​

ul. Emaliowa 28E,

02-295 Warszawa

tel.: +48 660 860 112

AEDMAX.PL Sp. z o.o. , ul. Emaliowa 28 E, 02-295 Warszawa, wpisana do KRS pod numerem 0000723876 przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie, XIII Wydział Gospodarczy.

NIP: 5223118942, REGON: 369793658. Wysokość kapitału zakładowego: 5.000 złotych.